Od ponad 24 godzin tkwię myślami w świecie, który powołałam do życia. Tekst skoczył objętościowo z 10 stron do 27. Od wczoraj. Kiedy tylko na chwilę się zatrzymuję, wyobraźnia podsuwa mi kolejne obrazy, których nie mogę zlekceważyć. Do tego mam mnóstwo pomysłów odważnych, takich z rodzaju - albo się uda i będzie tak, że nikt nie uwierzy, że można było to zrobić, albo się nie uda i nikt się nie dowie, że coś takiego miało się pojawić.
Gorzej, kiedy wyobraźnia miesza obrazy z kolejnych scenek z konsekwencjami pomysłów. Bo wtedy z fazy "spisywanie tego, co słyszę" przechodzi się do fazy "marzenia".
A potem człowiek zasypia.
Widziałam się dzisiaj z Bossem. "Bo ty mi uciekłaś do Mirka" - powiedział.
"Bo on mnie chciał przygarnąć".
Tyle.
poniedziałek, 22 listopada 2010
środa, 17 listopada 2010
1029.
Centrum Katowic. Matka idzie szybko z kilkuletnim dzieckiem. Nagle pyta:
- Co tak dyszysz? Głodna jesteś?
I jeszcze specjalne pozdrowienia dla Sala! :)
- Co tak dyszysz? Głodna jesteś?
I jeszcze specjalne pozdrowienia dla Sala! :)
poniedziałek, 8 listopada 2010
1021. jak schudnąć
1. Wyrzucić wagę.
2. Jeść, co się chce i w ilościach, jakich się akurat potrzebuje.
3. Nie kontrolować masy ciała w żaden sposób.
4. Po dwóch latach przez przypadek zmierzyć się w pasie.
5. Zdziwić się, że ma się o 10 centymetrów mniej, niż się przypuszczało.
Ciekawe, gdzie mi się te dziesięć centymetrów odłożyło...
2. Jeść, co się chce i w ilościach, jakich się akurat potrzebuje.
3. Nie kontrolować masy ciała w żaden sposób.
4. Po dwóch latach przez przypadek zmierzyć się w pasie.
5. Zdziwić się, że ma się o 10 centymetrów mniej, niż się przypuszczało.
Ciekawe, gdzie mi się te dziesięć centymetrów odłożyło...
czwartek, 4 listopada 2010
1018. zielone światło
Skłonności do przechodzenia przez ulicę w niedozwolonym miejscu Mrówka od zawsze miała raczej niewielkie (być może jest to konsekwencja nierozróżniania kierunków i brak pewności, w którą stronę się rozglądać najpierw). Do wrodzonej niechęci do nadużywania statusu pieszego doszła jeszcze regularna tresura, prowadzona przez 1) kolejnych facetów Mrówki, 2) przyjaciół, z którymi łaziła po różnych miastach.
I tak, nadkładając drogi, udała się Mrówka na przejście dla pieszych, prowadzące do jej przystanku.
Zatrzymała się i nacisnęła guzik, wierząc, że w magiczny sposób zmieni tym światło na zielone (raz, w 2003 roku, zadziałało).
- Zepsute - odezwał się za jej plecami Pan Robotnik z pobliskiej budowy. - Musi pani przejść na drugą stronę, tam nacisnąć, wrócić tu i poczekać, aż się zmieni.
I tak, nadkładając drogi, udała się Mrówka na przejście dla pieszych, prowadzące do jej przystanku.
Zatrzymała się i nacisnęła guzik, wierząc, że w magiczny sposób zmieni tym światło na zielone (raz, w 2003 roku, zadziałało).
- Zepsute - odezwał się za jej plecami Pan Robotnik z pobliskiej budowy. - Musi pani przejść na drugą stronę, tam nacisnąć, wrócić tu i poczekać, aż się zmieni.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


