czwartek, 30 czerwca 2011
poniedziałek, 27 czerwca 2011
1116. doduł
35,5 półki z książkami. Skończyłam. Wprawdzie po skończeniu odkryłam jeszcze stosik książek nieschowanych, ale 1) mam gdzie je schować, 2) nie mam siły, żeby już. Leżały w ukryciu, to niech poleżą jeszcze chwilę.
3) poza tym i tak ciągle przychodzą nowe, to co ja się będę wysilać.
Znalazłam za to swoją książeczkę z dzieciństwa (którą odkrywam co jakiś czas i zawsze bawi mnie tak samo) i popłakałam się ze śmiechu.
Trenowałam na niej pisanie, zresztą do tego była przeznaczona. Tyle że... dla trochę starszych niż ja dzieci. I o ile pewnie różne dzieci pisały w niej prawdę, o tyle ja tworzyłam rzeczywistość po swojemu. I tak na przykład dzięcioł według mnie to wcale nie był dzięcioł, tylko doduł.

Będę to chyba co jakiś czas fotografować i wrzucać w odcinkach, bo tego typu pomysłów jest tam więcej.
A na tylnej okładce odrysowałam swoje rączki.
Dzisiaj przymierzyłam. Świat się zmienia, a papier kurczy.
3) poza tym i tak ciągle przychodzą nowe, to co ja się będę wysilać.
Znalazłam za to swoją książeczkę z dzieciństwa (którą odkrywam co jakiś czas i zawsze bawi mnie tak samo) i popłakałam się ze śmiechu.
Trenowałam na niej pisanie, zresztą do tego była przeznaczona. Tyle że... dla trochę starszych niż ja dzieci. I o ile pewnie różne dzieci pisały w niej prawdę, o tyle ja tworzyłam rzeczywistość po swojemu. I tak na przykład dzięcioł według mnie to wcale nie był dzięcioł, tylko doduł.

Będę to chyba co jakiś czas fotografować i wrzucać w odcinkach, bo tego typu pomysłów jest tam więcej.
A na tylnej okładce odrysowałam swoje rączki.
Dzisiaj przymierzyłam. Świat się zmienia, a papier kurczy.
poniedziałek, 6 czerwca 2011
Cudowne, błogie milczenie, królestwo za chwilę ciszy, a najlepiej za pół godziny ciszy, albo chociaż za pół doby, albo już za tydzień, po tygodniu się znudzi, ale tydzień, tydzień przynajmniej. Och, zamknij się już, dziewczynko, nie odzywaj się, nie przypominaj sobie setek spraw, które załatwić trzeba koniecznie teraz, bo potem się przedawnią, przeterminują i wypadną z zaśmieconego umysłu. Ciszy, ciszy, ciszy, błagam. I tak, kiedy wpadasz w ten swój słowotok, nic z niego nie rozumiem, a już zupełnie nie jest mi to do szczęścia potrzebne. Słowa się z ciebie wysypują, i po co to komu, nie męcz, zamknij się i odwróć do ściany. Tak będzie bezpiecznie, cicho i spokojnie. Cicho. I spokojnie. Nie masz pojęcia, ile by to dla mnie znaczyło, jaki to byłby piękny gest, gest poświęcenia i dobroci, wyrozumiałości i radości aż po same kości. Cicho, dziewczynko, to wcale nie jest trudne, spróbuj tylko, najpierw przestań wypowiadać przymiotniki, a potem czasowniki. A potem całą resztę, to chyba jak z rzucaniem palenia, najtrudniej jest zacząć, a potem powstrzymać się od pokus. Powstrzymaj się, spróbuj przynajmniej, nie da się inaczej. Od razu zrobi się ciszej, nie mów, nie mów nic, słów jest za dużo, krążą po wszechświecie nie wiadomo po co, a ciągle produkuje się nowe. Ty przestań, nie produkuj, usiądź spokojnie, pomedytuj sobie, albo podrzem, albo pozastanawiaj się nad losem kijanek w Szwecji, ale już nie mów, już nic do mnie nie mów. O niczym, bo naprawdę mnie to nie interesuje, nie chcę ci o tym mówić, żeby nie mnożyć kolejnych słów, cicho, cicho, twoje słowa kręcą mi w głowie, zaczynam czuć się sennie, ale nie dajesz mi zasnąć, skoro gadasz. Zamknij się wreszcie na moment, muszę pomyśleć.
niedziela, 5 czerwca 2011
Historyjka obrazkowa dziś będzie.
Wieczorny widok z okna wygląda tak:

Od paru dni na blok tuż obok mojego okna przylatuje szpak, który sprawia, że nimfa gwizda do niego z całej siły. Szpak odgwizduje i tak sobie śpiewają. Ptasie radio w wersji wizji wygląda tak:

(fonię dodam, jak naładuję sobie baterie do mp3 i nagram szpaka).
A potem siadam do biurka (bzdura, wcale nie siadam do biurka, siadam gdziekolwiek) i piszę parę książek. Jakby mi było mało:

Na tapecie aktualnie:
- książka o teatrze (właśnie przepisuję zaległe kawałki i wtykam różne cytaty, jak mi się to wymsknie spod kontroli to nie wiem, co zrobię),
- książka dla dzieci wymyślana z Czapi,
- szukanie wydawcy dla daaaaawnej (pierwszej wspólnej) książki robionej z Marcinem Pałaszem,
- pierwsza część Strrrrasznej trrrrrylogii (czyli książka dla dzieci),
- książka z rozmaitych absurdalnych wierszyków (dla dzieci, cholera),
- książka, którą planujemy zrobić z Basią,
- bajka teatralna kolejna i zestaw słuchowisk,
- taki sobie tekst o, dla jednego odbiorcy, który (tekst, nie odbiorca) w pomyśle istnieje od dawna, a w realizacji został zablokowany na etapie "przecież to się nie uda", bo się za bardzo zmotywowałam do niego,
- tekst na Bielską (by się przydał).
Nie wiem, czy coś jeszcze. Nie pamiętam.
Wieczorny widok z okna wygląda tak:
Od paru dni na blok tuż obok mojego okna przylatuje szpak, który sprawia, że nimfa gwizda do niego z całej siły. Szpak odgwizduje i tak sobie śpiewają. Ptasie radio w wersji wizji wygląda tak:
(fonię dodam, jak naładuję sobie baterie do mp3 i nagram szpaka).
A potem siadam do biurka (bzdura, wcale nie siadam do biurka, siadam gdziekolwiek) i piszę parę książek. Jakby mi było mało:
Na tapecie aktualnie:
- książka o teatrze (właśnie przepisuję zaległe kawałki i wtykam różne cytaty, jak mi się to wymsknie spod kontroli to nie wiem, co zrobię),
- książka dla dzieci wymyślana z Czapi,
- szukanie wydawcy dla daaaaawnej (pierwszej wspólnej) książki robionej z Marcinem Pałaszem,
- pierwsza część Strrrrasznej trrrrrylogii (czyli książka dla dzieci),
- książka z rozmaitych absurdalnych wierszyków (dla dzieci, cholera),
- książka, którą planujemy zrobić z Basią,
- bajka teatralna kolejna i zestaw słuchowisk,
- taki sobie tekst o, dla jednego odbiorcy, który (tekst, nie odbiorca) w pomyśle istnieje od dawna, a w realizacji został zablokowany na etapie "przecież to się nie uda", bo się za bardzo zmotywowałam do niego,
- tekst na Bielską (by się przydał).
Nie wiem, czy coś jeszcze. Nie pamiętam.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


