Notatkę dodano:2009-08-30 21:37:26
- Chyba sobie założę osobny folder na twoje teksty - napisał dawno temu Sikor do Mrówki. Mrówka natychmiast uniosła się na 3 metry i 20 centymetrów nad podłogę i pofrunęła do brata.
- Sikor powiedział, że chyba sobie założy osobny folder na moje teksty! - zawołała.
- Tak. I nazwie go: kosz - odparł brat Mrówki.
niedziela, 30 sierpnia 2009
sobota, 29 sierpnia 2009
802. cuda i dziwy
Komary nie dawały mi spać do drugiej w nocy. Fimbul przesłał mi notkę o nich, żebym zapoznała się ze zwyczajami i wiedziała, czego się spodziewać do zimy:
http://www.wroclaw.pl/m3508/p67024.aspx
Najpierw ucieszyło mnie sformułowanie "komary kłujące", chociaż te moje przede wszystkim złośliwie bzyczą. Potem zadziwił fragment: "odrętwiałe osobniki funkcjonują dzięki powolnej przemianie zapasów pokarmowych, zgromadzonych w postaci ciała tłuszczowego".
Różne rzeczy jestem sobie w stanie wyobrazić, ale ciała tłuszczowego komara to jakoś nie.
http://www.wroclaw.pl/m3508/p67024.aspx
Najpierw ucieszyło mnie sformułowanie "komary kłujące", chociaż te moje przede wszystkim złośliwie bzyczą. Potem zadziwił fragment: "odrętwiałe osobniki funkcjonują dzięki powolnej przemianie zapasów pokarmowych, zgromadzonych w postaci ciała tłuszczowego".
Różne rzeczy jestem sobie w stanie wyobrazić, ale ciała tłuszczowego komara to jakoś nie.
piątek, 28 sierpnia 2009
801. mętniak
Notatkę dodano:2009-08-28 20:02:11
Dawno, dawno temu, przy okazji jednej z wizyt u okulistki, Mrówka postanowiła sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku.
- A to, że widzę jednym okiem małą czarną kropkę, to jest normalne? - zapytała niepewnie.
- Tak, to mętniak - wyjaśniła mętnie okulistka. - Nie da się go usunąć, trzeba się nauczyć z tym żyć. Mogę ewentualnie przepisać na niego krople.
- I on zniknie od tych kropli? - zdziwiła się Mrówka.
- Nie. Zrobi się biały.
Wobec takiego rozwiązania Mrówka stwierdziła, że wszystko jej jedno, czy widzi kropkę na czarno czy na biało i nie zdecydowała się na zabawę z kroplami.
Mętniak i tak sam zniknął.
Nawet nie pamiętam, czy nazywał się mętniak.
Dawno, dawno temu, przy okazji jednej z wizyt u okulistki, Mrówka postanowiła sprawdzić, czy wszystko z nią w porządku.
- A to, że widzę jednym okiem małą czarną kropkę, to jest normalne? - zapytała niepewnie.
- Tak, to mętniak - wyjaśniła mętnie okulistka. - Nie da się go usunąć, trzeba się nauczyć z tym żyć. Mogę ewentualnie przepisać na niego krople.
- I on zniknie od tych kropli? - zdziwiła się Mrówka.
- Nie. Zrobi się biały.
Wobec takiego rozwiązania Mrówka stwierdziła, że wszystko jej jedno, czy widzi kropkę na czarno czy na biało i nie zdecydowała się na zabawę z kroplami.
Mętniak i tak sam zniknął.
Nawet nie pamiętam, czy nazywał się mętniak.
niedziela, 23 sierpnia 2009
800. komary znowu
Naprawdę nie wiem, dlaczego ML ma w info na gg "czat z Mrówką (się dzieje!)". To pomówienia są.
- Gryzą mnie po nocach - wyznałam ML niedawno. Chodziło, oczywiście, o komary.
- Mnie po nogach - odpisał ML. - No ale jesteś dziewczynką, więc...
- Tja, mam inne części ciała - potwierdziłam nieco zgryźliwie. - Mogę cię dać na bloga?
- Dawaj, cytuj - ucieszył się ML. - Swojego też muszę rozkręcić, tylko z ciebie trudno jakiś fajny cytat wykroić.
- Wszystko mam fajne - nie zgodziłam się.
- A może napiszę coś od siebie i podpiszę, że to ty - wymyślił ML. - Masz fajne komary - dodał. - BO CIĘ ŻRĄ!
- Ta, szczególnie fajne, że budzą, bzyczą do ucha i odfruwają.
- "E, mrowa, wstawaj, chcemy krwi"?
- "Zdzichu, śpi teraz, dawaj!".
- I dałaś? - zainteresował się gwałtownie ML.
- Nie ja! Zdzichu! Przewrócił mnie na drugi bok.
- A to świnia. A ty na drugim boku co?
- Nic, próbowałam zasnąć.
- Ale Zdzichu ci przecież dawał?
Podesłałam ten dialog Piotrkowi, żeby miał trochę uciechy.
- Zdzichu ci dawał? Cała przyjemność zapewne po jego stronie - ucieszył się Piotrek.
- NIE DAWAŁ MI!!! - odparłam spokojnie. Po czym sprecyzowałam: - nie dawał mi spać!
- A to świnia - stwierdził Piotrek. - Mógł ci dać.
Z facetami to tak zawsze.
- Gryzą mnie po nocach - wyznałam ML niedawno. Chodziło, oczywiście, o komary.
- Mnie po nogach - odpisał ML. - No ale jesteś dziewczynką, więc...
- Tja, mam inne części ciała - potwierdziłam nieco zgryźliwie. - Mogę cię dać na bloga?
- Dawaj, cytuj - ucieszył się ML. - Swojego też muszę rozkręcić, tylko z ciebie trudno jakiś fajny cytat wykroić.
- Wszystko mam fajne - nie zgodziłam się.
- A może napiszę coś od siebie i podpiszę, że to ty - wymyślił ML. - Masz fajne komary - dodał. - BO CIĘ ŻRĄ!
- Ta, szczególnie fajne, że budzą, bzyczą do ucha i odfruwają.
- "E, mrowa, wstawaj, chcemy krwi"?
- "Zdzichu, śpi teraz, dawaj!".
- I dałaś? - zainteresował się gwałtownie ML.
- Nie ja! Zdzichu! Przewrócił mnie na drugi bok.
- A to świnia. A ty na drugim boku co?
- Nic, próbowałam zasnąć.
- Ale Zdzichu ci przecież dawał?
Podesłałam ten dialog Piotrkowi, żeby miał trochę uciechy.
- Zdzichu ci dawał? Cała przyjemność zapewne po jego stronie - ucieszył się Piotrek.
- NIE DAWAŁ MI!!! - odparłam spokojnie. Po czym sprecyzowałam: - nie dawał mi spać!
- A to świnia - stwierdził Piotrek. - Mógł ci dać.
Z facetami to tak zawsze.
piątek, 21 sierpnia 2009
799. fimbulki - reaktywacja
- Wzięłam sobie krówkę po kolacji, żeby zjeść coś małego i słodkiego - wyznałam Fimbulowi. - Rozwinęłam papierek, a tam było napisane "to twój szczęśliwy dzień". Nie mogłam tego rano zjeść? Teraz to ile mi tego szczęścia zostało?
- 3 godziny, 57 minut - obliczył Fimbul.
Dzisiaj napisałam Fimbulowi wierszyk z przesłaniem:
od doli do małej niedólki,
od szczęścia w życiu do burzy -
każdy ma takie fimbulki,
na jakie sobie zasłużył.
- 3 godziny, 57 minut - obliczył Fimbul.
Dzisiaj napisałam Fimbulowi wierszyk z przesłaniem:
od doli do małej niedólki,
od szczęścia w życiu do burzy -
każdy ma takie fimbulki,
na jakie sobie zasłużył.
wtorek, 18 sierpnia 2009
798. i zgrzytanie zębów
Karta miejska zastępuje bilet.
Mrówka wybierała się właśnie do Katowic.
- Poproszę ładowanie karty za 10 złotych - powiedziała Mrówka.
- Nie ma ładowania, terminal się zepsuł - odparł kioskarz.
- No i co ja teraz mam zrobić? - zapytała Mrówka.
- Rozpłakać się - podpowiedział usłużnie kioskarz.
Mrówka wybierała się właśnie do Katowic.
- Poproszę ładowanie karty za 10 złotych - powiedziała Mrówka.
- Nie ma ładowania, terminal się zepsuł - odparł kioskarz.
- No i co ja teraz mam zrobić? - zapytała Mrówka.
- Rozpłakać się - podpowiedział usłużnie kioskarz.
sobota, 15 sierpnia 2009
797. komentarze
Weekendowy maraton siatkarski trwa. Mecze średnio co dziesięć godzin. Komentatorzy to twórczy ludzie, myślałam, że po Ambroziaku to już nie będzie takie powszechne.
Rano:
- Ta piłka szybowała tutaj niczym jakiś liść, który spadał z drzewa i niesiony przez wiatr nagle zmienił kierunek.
Wieczorem:
- Ten zawodnik jest nieprzewidywalny jak pogoda w listopadzie (niewtajemniczonym: chodziło właśnie o to, że zawodnik JEST nieprzewidywalny),
- Roladki techniczne nie są naszą dobrą stroną (niewtajemniczonym: nie mam pojęcia, o co chodziło, jeśli ktoś jest lepiej zorientowany to proszę o wyjaśnienie).
Rano:
- Ta piłka szybowała tutaj niczym jakiś liść, który spadał z drzewa i niesiony przez wiatr nagle zmienił kierunek.
Wieczorem:
- Ten zawodnik jest nieprzewidywalny jak pogoda w listopadzie (niewtajemniczonym: chodziło właśnie o to, że zawodnik JEST nieprzewidywalny),
- Roladki techniczne nie są naszą dobrą stroną (niewtajemniczonym: nie mam pojęcia, o co chodziło, jeśli ktoś jest lepiej zorientowany to proszę o wyjaśnienie).
piątek, 14 sierpnia 2009
796. osobowość
Z cyklu: nie drąż, bo się dowiesz.
Wrzuciłam Ani od Piotrka na gg fragment r3.
- Idę sobie, bo głupieję - dodałam autokomentarz.
- No jak tam uważasz - odparła Ania od Piotrka. - Ja tam nie widzę jakichś niepokojących zmian w twojej osobowości.
- To znaczy, że ja tak od zawsze? - zastanowiłam się.
- Tak, ty raczej tak zawsze - Ania od Piotrka pozbawiła mnie złudzeń.
I teraz się cieszy.
I triumfuje.
Z ostatniej chwili: zabójca komarów pilnie poszukiwany jest
Wrzuciłam Ani od Piotrka na gg fragment r3.
- Idę sobie, bo głupieję - dodałam autokomentarz.
- No jak tam uważasz - odparła Ania od Piotrka. - Ja tam nie widzę jakichś niepokojących zmian w twojej osobowości.
- To znaczy, że ja tak od zawsze? - zastanowiłam się.
- Tak, ty raczej tak zawsze - Ania od Piotrka pozbawiła mnie złudzeń.
I teraz się cieszy.
I triumfuje.
Z ostatniej chwili: zabójca komarów pilnie poszukiwany jest
środa, 12 sierpnia 2009
795. volapuk
Notatkę dodano:2009-08-12 22:21:04
Ładuję w siebie ogromne dawki angielskiego. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że to wyczyn na skalę światową, bo jestem kompletnym antytalentem jeśli chodzi o języki obce.
1) bardzo zainteresował mnie humor Antypodów i jest szansa trochę się w tym kierunku dokształcić, więc czemu nie, a że źródła są po angielsku to już trudno,
2) skończyły mi się tłumaczone odcinki Whose line..., więc muszę zacząć oglądać nieprzetłumaczone, co jeszcze dwa miesiące temu wydawało mi się pomysłem z Marsa,
3) chcę słuchać radiowych monologów satyrycznych Ryana Stilesa (na razie nawet nie zaglądam, żeby się nie załamać przed startem),
4) możliwość rozmawiania (na razie mailowego) o humorze po angielsku zaczyna mnie coraz bardziej cieszyć.
Ale tekst na Facebooku, na profilu Dawida, rozbroił mnie zupełnie:
"Dawid completed the quiz "konstruktem jakiej wyobrazni jestes?" with the result perwersyjnej."
Ładuję w siebie ogromne dawki angielskiego. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że to wyczyn na skalę światową, bo jestem kompletnym antytalentem jeśli chodzi o języki obce.
1) bardzo zainteresował mnie humor Antypodów i jest szansa trochę się w tym kierunku dokształcić, więc czemu nie, a że źródła są po angielsku to już trudno,
2) skończyły mi się tłumaczone odcinki Whose line..., więc muszę zacząć oglądać nieprzetłumaczone, co jeszcze dwa miesiące temu wydawało mi się pomysłem z Marsa,
3) chcę słuchać radiowych monologów satyrycznych Ryana Stilesa (na razie nawet nie zaglądam, żeby się nie załamać przed startem),
4) możliwość rozmawiania (na razie mailowego) o humorze po angielsku zaczyna mnie coraz bardziej cieszyć.
Ale tekst na Facebooku, na profilu Dawida, rozbroił mnie zupełnie:
"Dawid completed the quiz "konstruktem jakiej wyobrazni jestes?" with the result perwersyjnej."
wtorek, 11 sierpnia 2009
794. były sobie tematy
Pod wpływem upału powietrze zmieniało się w galaretowatą masę.
Robotnicy, dotąd poruszający się w zwolnionym tempie, teraz znieruchomieli ostatecznie.
Mrówka porzuciła zamiar schowania się we własnym cieniu i wlepiła oczy w horyzont.
Cisza.
Cisza.
Cisza.
Pustka.
WIZG - WIZG - WIZG - ZGRZYT - przejechał pociąg.
- Mam! - wrzasnęła Mrówka, po czym zamarła, w niemej zgrozie wpatrując się w zapisaną kartkę.
Na kartce widniały trzy tematy ewentualnego wystąpienia konferencyjnego. Zanotowane w błysku olśnienia przed sekundą.
TRZY.
Na JEDNĄ konferencję.
- No i teraz nie wiem, na który się zdecydować - poskarżyła się Mrówka Ani od Piotrka.
- To cała ty - skomentowała sytuację Ania od Piotrka. - Nie, żebyś miała problem z wymyśleniem jednego tematu. Ty musisz mieć za dużo.
Robotnicy, dotąd poruszający się w zwolnionym tempie, teraz znieruchomieli ostatecznie.
Mrówka porzuciła zamiar schowania się we własnym cieniu i wlepiła oczy w horyzont.
Cisza.
Cisza.
Cisza.
Pustka.
WIZG - WIZG - WIZG - ZGRZYT - przejechał pociąg.
- Mam! - wrzasnęła Mrówka, po czym zamarła, w niemej zgrozie wpatrując się w zapisaną kartkę.
Na kartce widniały trzy tematy ewentualnego wystąpienia konferencyjnego. Zanotowane w błysku olśnienia przed sekundą.
TRZY.
Na JEDNĄ konferencję.
- No i teraz nie wiem, na który się zdecydować - poskarżyła się Mrówka Ani od Piotrka.
- To cała ty - skomentowała sytuację Ania od Piotrka. - Nie, żebyś miała problem z wymyśleniem jednego tematu. Ty musisz mieć za dużo.
niedziela, 9 sierpnia 2009
793. dysharmonia blokowa albo zemsta
- Położę się wcześniej spać - oznajmiła wczoraj bohatersko Mrówka, mając w perspektywie pobudkę o siódmej w środku nocy. Fakt, że w niedzielę, cofał jeszcze wskazówki zegara o trzy godziny. W przewidywaniu porannych męczarni, które nakazałyby rzucać Mrówce nieuzasadnione kalumnie na chiński naród (co on jest, biedny, winny różnicom w strefach czasowych?), zapadła w wygodną pościel, a chwilę później w równie wygodny sen.
I w ciszę.
I w spokój.
I w marzenia.
Kiedy nagle całym blokiem wstrząsnął niewyobrażalny hałas, mniej więcej taki, jakby helikopter wpadł do kotła.
Mrówka leżała cicho, niezdolna do poruszenia się (zaraz po tym, jak skoczyła na równe nogi, postanowiła, metodą indiańską, znieruchomieć i poczekać na rozwój wydarzeń. Przy okazji rozwinęła w sobie przekonanie, że tej zimy ciepło do bloku nie dojdzie, bo jakiś sąsiad w przypływie poremontowej weny rozbił właśnie kaloryfer).
[Przy śniadaniu Mrówka dowiedziała się, że gdzieś w bloku była impreza i owe grzmoty, które słyszała, stanowiły uprzejmą acz stanowczą prośbę o wyregulowanie poziomu hałasu. Autor prośby pozostał nieznany (chociaż pewnie ma wgnieciony kaloryfer), a na ironię losu zakrawa fakt, że w pokoju Mrówki żadnej imprezy słychać nie było i obudził ją dopiero dziki łomot. Zwykle imprezy słychać u Mrówki najbardziej, ale wtedy nikt nie reaguje].
Rano Mrówka wyłączyła kwilący nieszczęśliwie budzik i udała się przed telewizor. Siatkarki zrobiły jej miły prezent i wygrały gładko 3:0 (w godzinę i dwadzieścia minut). W sekundę po ostatnim gwizdku Mrówka pobiegła do siebie (łamiąc ograniczenia prędkości) i padła na łóżko, zasypiając natychmiast. Była 8:20.
O 9:00 jedna z sąsiadek zaczęła walić młotkiem w dechę albo tłuczkiem w stolnicę (naprawdę, dobór narzędzi wydawał się już dalszoplanową kwestią), konsekwentnie i z całej siły.
Mrówka odczekała dziesięć minut, wmawiając sobie, że to po prostu rytm mocno przyspieszonej kołysanki i kiedy łomoty ucichły, natychmiast zasnęła.
Czując się jak młody bóg, bo śniła jej się rozkoszna zemsta.
Plany na przyszłość:
- niewinnie zapytać, kto po nocach, ze specjalnym uwzględnieniem niedziel, demoluje mieszkania,
- zaopatrzyć się w tłuczek i przenieść łóżko pod kaloryfer (nigdy nie chce mi się iść tak daleko, żeby załomotać i przyłączyć się do blokowej symfonii na metal i drewno),
- grać na gitarze całe popołudnie.
I w ciszę.
I w spokój.
I w marzenia.
Kiedy nagle całym blokiem wstrząsnął niewyobrażalny hałas, mniej więcej taki, jakby helikopter wpadł do kotła.
Mrówka leżała cicho, niezdolna do poruszenia się (zaraz po tym, jak skoczyła na równe nogi, postanowiła, metodą indiańską, znieruchomieć i poczekać na rozwój wydarzeń. Przy okazji rozwinęła w sobie przekonanie, że tej zimy ciepło do bloku nie dojdzie, bo jakiś sąsiad w przypływie poremontowej weny rozbił właśnie kaloryfer).
[Przy śniadaniu Mrówka dowiedziała się, że gdzieś w bloku była impreza i owe grzmoty, które słyszała, stanowiły uprzejmą acz stanowczą prośbę o wyregulowanie poziomu hałasu. Autor prośby pozostał nieznany (chociaż pewnie ma wgnieciony kaloryfer), a na ironię losu zakrawa fakt, że w pokoju Mrówki żadnej imprezy słychać nie było i obudził ją dopiero dziki łomot. Zwykle imprezy słychać u Mrówki najbardziej, ale wtedy nikt nie reaguje].
Rano Mrówka wyłączyła kwilący nieszczęśliwie budzik i udała się przed telewizor. Siatkarki zrobiły jej miły prezent i wygrały gładko 3:0 (w godzinę i dwadzieścia minut). W sekundę po ostatnim gwizdku Mrówka pobiegła do siebie (łamiąc ograniczenia prędkości) i padła na łóżko, zasypiając natychmiast. Była 8:20.
O 9:00 jedna z sąsiadek zaczęła walić młotkiem w dechę albo tłuczkiem w stolnicę (naprawdę, dobór narzędzi wydawał się już dalszoplanową kwestią), konsekwentnie i z całej siły.
Mrówka odczekała dziesięć minut, wmawiając sobie, że to po prostu rytm mocno przyspieszonej kołysanki i kiedy łomoty ucichły, natychmiast zasnęła.
Czując się jak młody bóg, bo śniła jej się rozkoszna zemsta.
Plany na przyszłość:
- niewinnie zapytać, kto po nocach, ze specjalnym uwzględnieniem niedziel, demoluje mieszkania,
- zaopatrzyć się w tłuczek i przenieść łóżko pod kaloryfer (nigdy nie chce mi się iść tak daleko, żeby załomotać i przyłączyć się do blokowej symfonii na metal i drewno),
- grać na gitarze całe popołudnie.
środa, 5 sierpnia 2009
791. topograficzny strateg
Notatkę dodano:2009-08-05 19:52:41
- Gdzie jest Zielona Góra? - zapytał na gg Fimbul (tak, TAK, rozmawialiśmy o kabaretach, ale nie konkretnie o tych z Zielonogórskiego Zagłębia). Narysowałam mu:
- Jak masz mapkę, to tu:
-------
[ x ]
[ ]
- Czyli koło Poznania jakoś? - zainteresował się Fimbul, więc sięgnęłam po podręczną mapkę z terminarza, żeby określić dokładniej.
- Tak, od Poznania to jakieś dwanaście mrówczych kroczków na zachód - wytłumaczyłam. - Jeśli masz mapę wielkości otwartego zeszytu.
Nie jest to może najlepszy sposób podawania odległości, ale obrazowy przynajmniej.
- Gdzie jest Zielona Góra? - zapytał na gg Fimbul (tak, TAK, rozmawialiśmy o kabaretach, ale nie konkretnie o tych z Zielonogórskiego Zagłębia). Narysowałam mu:
- Jak masz mapkę, to tu:
-------
[ x ]
[ ]
- Czyli koło Poznania jakoś? - zainteresował się Fimbul, więc sięgnęłam po podręczną mapkę z terminarza, żeby określić dokładniej.
- Tak, od Poznania to jakieś dwanaście mrówczych kroczków na zachód - wytłumaczyłam. - Jeśli masz mapę wielkości otwartego zeszytu.
Nie jest to może najlepszy sposób podawania odległości, ale obrazowy przynajmniej.
wtorek, 4 sierpnia 2009
790. gołe baby
- Nic śmiesznego się ostatnio nie zdarzyło, nie? - napisałam do Fimbula. - Nie wiem, co dać na bloga.
- Gołe baby - odparł Fimbul.
- Te z kotwicami? Było...
- Nie, zdjęcie - wyjaśnił Fimbul. - Może to mało śmieszne, ale na pewno poprawi ci oglądalność.
- Gołe baby - odparł Fimbul.
- Te z kotwicami? Było...
- Nie, zdjęcie - wyjaśnił Fimbul. - Może to mało śmieszne, ale na pewno poprawi ci oglądalność.
poniedziałek, 3 sierpnia 2009
789. misz-masz
Dziennikarzy naszych powszednich...
1) Wojciech Drzyzga podczas komentowania siatkówki:
Generalnie rozgrywający odwracają się jakby plecami do siatki, a on się odwrócił jakby twarzą.
2) przed chwilą ktoś w audycji radiowej (przypadkiem włączyłam):
Piorun właśnie przeciął niebo nad Wrocławiem. Czyli jest burza, proszę państwa, bo po tym burze poznajemy.
Człowiek może się naprawdę dokształcić.
1) Wojciech Drzyzga podczas komentowania siatkówki:
Generalnie rozgrywający odwracają się jakby plecami do siatki, a on się odwrócił jakby twarzą.
2) przed chwilą ktoś w audycji radiowej (przypadkiem włączyłam):
Piorun właśnie przeciął niebo nad Wrocławiem. Czyli jest burza, proszę państwa, bo po tym burze poznajemy.
Człowiek może się naprawdę dokształcić.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


