sobota, 30 września 2006

54. nos jak Mrówka

Siedzimy sobie na wydziale. Marcin pstryka mi zdjęcia.
- Marcin, nie rób mi zdjęć z boku, bo na takich mam nos jak Pinokio! - nie wytrzymałam.
- To nie kłam tyle - odgryzł się Marcin.

No i wszystko jasne.

środa, 20 września 2006

48. Szkoła

Kiedy staliśmy z bratem w kościele w ostatnią niedzielę, ksiądz powiedział, że teraz poświęci tornistry dzieciom.
- Ty, zapomnieliśmy tornistrów! - szepnęłam bratu. Ten pokiwał głową.
- To co robimy? - zapytał.
- Wiem! Udawajmy, że mamy tornistry i może nikt nie zauważy - zaproponowałam.
- Dobra - podchwycił mój brat. I się zgarbił, udając, że to pod ciężarem plecaka. Tego bym nie wymyśliła.

wtorek, 12 września 2006

45.Odgłosy

- Mamooooo!!! - po raz dwudziesty rozległ się przed blokiem szarpiący nerwy okrzyk dziecka sąsiadów. Po raz dwudziesty wzdrygnęłam się i spróbowałam policzyć do 10. Nie pomogło. Krzyk powtórzył się.
- Mamo!!!
"Niektórzy lubią dzieci" - pomyślałam. Ale tym razem wydarzyło się coś ciekawszego niż kolejne prośby o pieniądze na gumę do żucia.
- Mamo, rzuć mi kukawkę - dowołało się wreszcie dziecko.
Już miałam wstać i zobaczyć, co to jest. Ale sąsiadka odmówiła dziecku - i to, zrezygnowane, poszło się bawić.

Poskarżyłam się rodzicom. Że nie rzuciła, naturalnie. Mama poradziła mi, żebym poszła do sąsiadki i po prostu zapytała, co to jest ta tajemnicza kukawka.
Nie poszłam.
Kiedyś rzuci.

niedziela, 3 września 2006

41. Requiem dla matematyka

Właśnie dowiedziałam się, że zmarł mój matematyk z LO. Człowiek o niesamowitym poczuciu humoru. Po przerobieniu materiału prowadził przeważnie refleksje na różne tematy. Wszyscy płakali ze śmiechu, a matematyk zawsze zachowywał kamienną twarz.
ostatni raz widziałam go we wrześniu 2002 roku (dwa lata później przeszedł na emeryturę). Przyznałam się wtedy, że poszłam na polonistykę (chociaż wszyscy do końca myśleli, że wyląduję na kierunku matematycznym). Pogratulował mi, a potem z uśmiechem - tak rzadkim u niego - dodał: ja wiedziałem, że mi jakiś numer wykręcisz.

Zostaną mi po lekcjach u niego fantastyczne wspomnienia - dzięki niemu tak naprawdę pokochałam matematykę i poradziłam sobie w klasie o profilu mat-inf. Czasami byłam jedyną osobą, która nie brała "nieprzygotowania" - i rzeczy oczywista - lądowałam przy tablicy. Raz prowadził lekcję dla dwóch osób.

Zostanie mi mnóstwo jego humorystycznych powiedzonek. Wkleję je tu na bloga. Jako ostatni hołd, jemu złożony.

***
Matematyk do Miśka: Jak będziesz starszy, będziesz miał dzieci, to ich nie ucz matematyki, bo im krzywdę zrobisz.
Misiek: Dobrze, nauczę je może czegoś innego...

***
matematyka matematyk: To będzie funkcja wklęsła czy wypukła?
Monika K: Wklęsła.
matematyk: Wypukła. Mało umiesz, a jeszcze pech cię prześladuje.

***
matematyka. Monika K przy tablicy.
matematyk: Co trzeba zrobić, żeby z wykresu funkcji f(x) zrobić -f(x)?
Monika K: Odbić...
matematyk: No ale różne są możliwości odbicia. Komuś na przykład może odbić.

Powiedzonka:
***
ktoś na przykład się ożenił i mówi: ja to mam szczęście. A po wielu latach mówi: jaki pech, gdy przypomina sobie dzień, w którym powiedział "tak" na całe życie.

***
Zawsze mówisz odwrotnie niż jest dobrze. To następnym razem jak będziesz miał jakiś pomysł, to powiedz odwrotnie niż myślisz i będzie wtedy dobrze

***
Nie wypadnie na kostce ilość oczek 12, no, chyba, że ktoś by był pijany i by podwójnie widział

***
Jakby Pitagoras wstał z grobu i to zobaczył, to od razu by umarł.

***
AF stoi przy tablicy i co chwilę patrzy na klasę. Raz odpowiedział bez podpowiadania. Matematyk: Widzisz? Nie popatrzyłeś iś wiedział!

***
o maturach pisemnych: Ja wam ocen nie żałuję, piszcie wszyscy na sześć

***
Może niedługo się ociepli, to ci, których nie ma przyjdą do szkoły...

***
To jest sztuka tak pisać na tablicy i patrzyć na klasę

***
do kogoś jedzącego na lekcji: Jedz. Bo jakby ktoś się nie odżywił, to może potem by umarł z głodu

***
Człowiek może różne czynności wykonywać. Ruszać się i jeszcze żeby mu jedzenie smakowało...

***
Jakby mózgu nie było, to by człowiek był prymitywny...

***
do kogoś, kto narysował za mały wykres na tablicy: Masz 25 lup i daj każdemu jedną, to będą sobie to oglądać przez lupę.