wtorek, 31 października 2006

81. POM

Dzisiaj dzień, który można opisać trzema literkami: POM.
Spotkaliśmy się z Arturkiem (u mnie, bo na zewnątrz za ciemno i za zimno). I wreszcie sobie trochę pogadaliśmy. Mało, ale zawsze to coś. Mogę znowu zacząć tęsknić.

Artur Andrus wklepał sobie na swoim blogu wierszyk:
Kwiat do światła się otwiera,
tak łagodnie szumi morze,
zjadłem obiad, no to teraz
chyba się położę.

Ja przepraszam, że dopisałam mu w komentarzu:
Kwiatek na noc się zamyka,
morze sztorm ma w planie,
jak skorzysta Pan z budzika,
już będzie śniadanie

na nic lepszego mnie nie było stać.

Ale pracuję nad sobą.

sobota, 28 października 2006

78. Kirkor

W czwartek rozmawiałam z Olkiem o jego doświadczeniach teatralnych (no, szerzej - o życiowych). Najpierw o jasełkach, potem o Słowackim.

- Pamiętam, jak grałem Kirkora kiedyś - rozmarzył się Olek.
- W jasełkach? - zapytała inteligentnie Mrówka.

Chwilę później Olek opowiadał, że brał w tym samym dniu udział w turnieju szachowym.
- I dziwnie to wyglądało, jak biegał po szkole Kirkor z szachami pod pachą.
- Ale czekaj, skąd wszyscy wiedzieli, że jesteś Kirkor?
- Podpisany byłem.

Dzisiaj przed 9 rano przyszli sobie do naszego bloku robotnicy i zaczęli się trzaskać na dachu. Punktualnie o 8:58 przestali się trzaskać i nie widać ich do tej pory. Chyba mają kontrakt na to, żeby budzić ludzi wcześnie rano w soboty...

piątek, 27 października 2006

77. O czasie

Wczoraj mój Promotor wpisywał mi do książki (tej "nieczytanej") dedykację. W pewnym momencie zapytał:
- Który dzisiaj jest?
- Chyba 26... ale zgaduję, nie wiem. Szczęśliwi czasu nie liczą - odparłam odruchowo.

I potwierdzenie miałam dzisiaj. Odbierałam z wydziałowej wypożyczalni książki.
- Aleś se pani przyspieszyła - poinformowała mnie bibliotekarka, zerkając na rewers.
- Co jest nie tak?
- Data...
- A który dzisiaj jest? 27 chyba?
- Tak, 27. Ale października!
Dostałam ataku śmiechu. Na rewersie napisałam "27.11.". Do głowy mi nie przyszło, że jest jeszcze październik.

Próbowałam się wczoraj ubrać. To znaczy - wepchnąć kaptur od swetra pod kurtkę, a kaptur od kurtki na kurtkę. Olek stał przez pięć minut cierpliwie i czekał. Aż w końcu powiedział w zadumie:
- Uczyłem kiedyś mojego brata, jak ma nakładać kurteczkę...

środa, 25 października 2006

74. Ekierka

W autobusie spotkałam Piotrka. Piotrek był klasowym stoikiem, zawsze opanowanym i niesamowicie dowcipnym. W pierwszej klasie LO chłopcy z nudów rzucali w siebie linijkami. Piotrek dostał ekierką w kostkę i spokojnie poinformował rzucającego "jakbym stał na głowie, to byś mi oko wybił".

wtorek, 24 października 2006

73. Dzisiaj

Marek Lenc poskarżył się, że jutro ma wywiadówkę i musi się przygotować do rozmów z rodzicami. Zaproponowałam, żeby postępy każdego dziecka opisał w postaci rysunków i wręczył na wywiadówce. Nie doceniłam satyrycznych możliwości Marka. Natchmiast stwierdził:

- Ale byłaby draka. Pani Ewa przychodzi z takim bohomazem i pyta "to Bartuś??!!"

To nie wszystko.
Pojechałam dzisiaj na wydział, żeby zawieźć jeden z rozdziałów pracy. Wchodzę dzielnie do sekretariatu (wie o tym każdy, normalny czy wariat - do Bossa wchodzi się przez sekretariat). W sekretariacie mój Promotor. Rzuca mi spojrzenie miażdżące i groźnym głosem pyta:
- Do mnie?
Niezdolna do żadnej słownej reakcji kiwam z przerażeniem głową.
- Nie ma mnie - oznajmił mój Promotor z satysfakcją.

Zamurowało mnie."Chodzi mi o to, żeby mózg uroczy, to rejestrował, co ujrzały oczy...". Na szczęście po sekundzie mój Promotor Boss zmienił zdanie i zmaterializował się na chwilę. I był. Całe szczęście :D.

72. Fraszka?

Wymyśliłam sobie ostatnio (a raczej - samo się wymyśliło) fraszkę... nie jedyne to moje... ekhem... dzieło... ale...

Na Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego:
Przegrać z kretesem
z okresem.

czwartek, 19 października 2006

65. Chuligan

- Masz skórzaną kurtkę? - zapytała mnie dzisiaj X., kiedy tylko pojawiłam się na uczelni.
- Taaak...
- To według LPR-u jesteś bandytą - stwierdziła z triumfem X.
- Dlaczego?
- Bo masz kurtkę skórzaną, długie włosy i kolczyki - odpowiedziała i zacytowała odpowiedni fragment czytanego właśnie artykułu.
- To nie muszę nawet szyby wybijać? Tak bez wysiłku jestem chuliganem?
- Wygląda na to, że tak.

Czyli przyszłość mam zapewnioną.

wtorek, 17 października 2006

64. Anonim

Uprzejmie donoszę, że mrówki w okresie przeziębień i gryp tracą na wydajności.
Daje się zauważyć u wyżej wymienionych następujące objawy: kichanie, marudzenie, spanie całymi dniami, lenistwo i powtarzanie, że mają wszystko w... że mają wszystko.
Przeziębione mrówki łatwo wpadają w złość i zużywają ogromne ilości chusteczek higienicznych.

Ze względów ekonomicznych proponuję, żeby mrówki zaczęły zapadać w sen zimowy w okresie jesienno-zimowym i zimowo-wiosennym. Znikną problemy związane z wydatkami (na chusteczki) i ze zmęczeniem.

Z donosicielskim pozdrowieniem,

Życzliwy

niedziela, 1 października 2006

55. Satyra prawdę mówi

Fimbul oznajmił ostatnio, że zostanie satyrykiem.
Mam nadzieję, że już mu ta ochota przeszła. Ale zanim przeszła, powiedział, że napisze skecz o tym, jak Mrówka grała w koszykówkę.
Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że koszykówki nienawidzę żywiołowo.
- Jaki to będzie skecz? - zapytałam z rezygnacją.
- Tragedia w jednym akcie.

Nawet bliskie prawdy :D.