środa, 28 kwietnia 2010

wracam za parę dni

środa, 21 kwietnia 2010

ogłoszenie ;)

Raz prywatnie: strona tu-czytam (czyli mój blog z recenzjami, do którego link wisi na pasku z boku) została (z dziewiętnastoma innymi stronami) nominowana w konkursie Papierowy Ekran 2010. A do 15 maja można na nią głosować w konkursie czytelników. Jeśli mielibyście ochotę pogłosować, to proszę:

Papierowy Ekran 2010

sobota, 17 kwietnia 2010

909. alkohole

Siedziałam sobie u X i Y i zawracałam im głowę. W końcu Y wygrzebał skądś butelkę johnnie walkera.
- Nie piję, bo czekam na twoją decyzję, czy cię zawieźć do domu - powiedział X. - Ale może chcesz spróbować? - zapytał, podając mi szklankę.
- Chcę spróbować - uznałam, bo wiem, że Fimbul czystej whisky nie pije, więc szanse na spróbowanie trunku przy nim maleją.
Spróbowałam.
- Błe, jakie to niedobre - powiedziałam, oddając szklankę X i poszłam do Y.
- Nalać ci? - zapytał Y życzliwie.
- Nie, dziękuję, spróbowałam od X i teraz się zastanawiam... czy ty to pijesz tak z własnej woli?
Y spojrzał na swoją whisky.
- Nie, ze szklanki - odparł.

Na drugi raz się nie będę głupio pytać ;).
Ale ciągle nie wierzę, że im to może smakować. No i mam pomysł na tekst.


Wczoraj Złośnica przywiozła mi płytę, przy której oszalałam z radości i zaczęłam bić dziękczynne pokłony. Tydzień temu Sławek (korezowy oczywiście) dał mi płytę ze spektaklem, który widziałam dwa razy na żywo (i który w tym tygodniu obejrzałam już dwa razy). Czuję się rozpieszczana ;).

piątek, 9 kwietnia 2010

908. McGyFimbul

Do otwieracza puszek, który dostał Fimbul, nie było instrukcji obsługi. Na odległość trudno coś doradzać, pomijając fakt, że nie naotwierałam się w życiu zbyt dużej ilości puszek, co doprowadziło do wymyślania rozwiązań z pogranicza absurdu.
- Połóż puszkę przy drzwiach, podejdź do okna i rzucaj otwieraczem - zaproponowałam. - Prawdopodobnie dlatego wyginęli ludzie pierwotni. Mieli puszki z jedzeniem i nie umieli ich otworzyć.
Odpowiedziało mi milczenie Fimbula.
- Aha! Ludzie pierwotni nie wyginęli, wyginęły mamuty pierwotne - zreflektowałam się. - Podobno. Może one miały jedzenie w puszkach. "Twój mamut kupowałby mamucskas".

Fimbul otworzył puszkę ząbkowanym nożem do masła. Prawdopodobnie siły dodała mu moja wizja wyginiętego z głodu człowieka pierwotnego.


A ja jutro idę z pomysłem. Myślę, że albo zostanę wyrzucona drzwiami (wersja optymistyczna), albo oknem (wersja pesymistyczna). Ale spróbować muszę. Kto ma marzenia, a nie ma siły, żeby próbować je spełnić, to jakby nie marzył. Trzymajcie... ech, zobaczymy. W każdym razie spróbuję, a to się liczy.


Macie jeszcze z Kabaretowego Dnia Kobiet wywiad z Cześkiem. Powiedziałam mu dziś, że nieźle czarował dziennikarkę ;).

czwartek, 8 kwietnia 2010

907. przychodzi Mrówka do...

Przychodzi Mrówka do Egzekutora podczas przerwy między zajęciami.
Po piętnastu minutach ożywionej dyskusji Mrówka mówi "tak, wiem, już sobie idę".
I gada z Egzekutorem dalej.
Pięć minut później Egzekutor patrzy na zegarek i wzdycha, stwierdzając, że od pięciu minut ma seminarium.
Mrówka potakuje i gadają dalej.
Dwie minuty później Mrówka podnosi się z krzesła, nie przerywając rozmowy.
Egzekutor też wstaje i odprowadza Mrówkę do drzwi.
I gadają dalej.
Mrówka kładzie rękę na klamce. I gada.
Minutę później otwiera drzwi. I gada z Egzekutorem jeszcze.
Wychodzi, obiecując, że w najbliższym możliwym czasie wpadnie pogadać.

środa, 7 kwietnia 2010

906. piosenki

Leżąca na środku pomieszczenia szarobura kupka czegoś poruszyła się. Spod kupki wypełzł leniwie Pomysł. Przeciągnął się i ziewnął, nic dziwnego, zagrzebał się w kupce trzy lata temu i od tamtej pory trwał w uśpieniu. Rozejrzał się i mruknął:
- Czas na mnie.
Potem poszedł do kuchni i jadł, jadł, jadł, jadł aż zwiększył swoją objętość trzykrotnie. Poczuł się silny. Postanowił wyruszyć w świat.
- Gdzie idziesz, idioto? - szturchnął go Rozsądek. - Nie masz najmniejszych szans, Świat cię zgniecie.
Ale Pomysł już wiedział, że nic go nie powstrzyma.

I nawet jeśli świat faktycznie go zgniecie - warto będzie spróbować.
W sobotę.
Życzliwych proszę o trzymanie kciuków, nieżyczliwych o niezawracanie głowy (bo na nadzieje, że mi się nie uda, jestem wyjątkowo uodporniona).


*****************************

- Słuchaj, zrobiłem twoją piosenkę - powiedział mi Darek parę miesięcy temu. - Wpłyń na Jacka, żeby ją wreszcie przygotował.
- Dobra - mruknęłam.

Miesiąc temu Darek wpadł do garderoby, rozejrzał się i bardzo głośno powiedział:
- Iza, napisałem muzykę do twojej piosenki!
- Do której piosenki, Darku? - zapytałam równie głośno.
- Do... (tu padł tytuł, którego nie pamiętam zwykle).
- Ach! Do...! Wiesz, że ... była drugą piosenką, jaką napisałam w życiu? Bardzo jestem ciekawa, jak wypadnie. Czy Jacek już ją słyszał?

Kontynuowalibyśmy ten teatralny dialog, gdyby Jacek wcześniej nie zabił mnie spojrzeniem ;).

poniedziałek, 5 kwietnia 2010

905. zastępstwo

- Mam pewien pomysł na tekst do zrobienia z Darkiem - wyznała Mrówka Fimbulowi na gg. - Ale gdyby się okazało, że teraz nie mogę wystąpić, to Darek by został na lodzie i byłoby mu przykro, więc nie wiem, czy w ogóle próbować.
- To poprosisz Cześka, żeby cię zastąpił - oznajmił pogodnie Fimbul. - Założy jakąś kieckę, śpiewa lepiej od ciebie...

niedziela, 4 kwietnia 2010

904. powiedzenia

Mrówka (3-04-2010 22:10)
jakie znasz powiedzenia?:D

Fimbulwinter (3-04-2010 22:11)
błyskotliwe

Mrówka (3-04-2010 22:11)
LL

Fimbulwinter (3-04-2010 22:11)
;D

Mrówka (3-04-2010 22:11)
LOL

Mrówka (3-04-2010 22:11)
lD

Mrówka (3-04-2010 22:11)
:D

Fimbulwinter (3-04-2010 22:11)
np. kto nie trafia w klawisze ten 3 razy pisze

Fimbulwinter (3-04-2010 22:12)
:D