Dzień fantastyczny i spędzony z ludźmi, do których mam całkowite zaufanie. Jeszcze z uczelnianych Fimbula i Szczepanik brakowało :).
Siedziałam sobie z Megi i Igorem. Właściwie to wykończony Igor drzemał koło Megi, a Megi z kimś rozmawiała. Postanowiłam trochę podokuczać Psu Asystentowi.
- Whraaał! Jestem tygrysem! - powiedziałam, szczypiąc Igora w grzbiet. - Zaraz cię zjem!
Megi oderwała się od swojej rozmowy.
- Słuchaj, co ty właściwie opowiadasz mojemu psu? - zapytała niepewnie.
Igor się nie przejął, mogłabym zjeść.
Nawiasem mówiąc, jak dawno temu udawałam, że jestem słoniem i tupałam mu przy uchu, mówiąc, że zaraz go rozdeptam, to tylko pomerdał ogonem przez sen. Może lubi słonie i tygrysy.
Chwilę później przechodził Pan Dziekan i na widok Igora powiedział:
- O, jest mój ulubiony student!
Co dało nam trochę do myślenia.
środa, 7 maja 2008
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz