W czwartek rozmawiałam z Olkiem o jego doświadczeniach teatralnych (no, szerzej - o życiowych). Najpierw o jasełkach, potem o Słowackim.
- Pamiętam, jak grałem Kirkora kiedyś - rozmarzył się Olek.
- W jasełkach? - zapytała inteligentnie Mrówka.
Chwilę później Olek opowiadał, że brał w tym samym dniu udział w turnieju szachowym.
- I dziwnie to wyglądało, jak biegał po szkole Kirkor z szachami pod pachą.
- Ale czekaj, skąd wszyscy wiedzieli, że jesteś Kirkor?
- Podpisany byłem.
Dzisiaj przed 9 rano przyszli sobie do naszego bloku robotnicy i zaczęli się trzaskać na dachu. Punktualnie o 8:58 przestali się trzaskać i nie widać ich do tej pory. Chyba mają kontrakt na to, żeby budzić ludzi wcześnie rano w soboty...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz