poniedziałek, 8 marca 2010

Nie mówcie mi w najbliższym czasie o kabaretach, na które nie będę mogła iść.
Nie mówcie mi o projektach, które nie mają miejsca na rozbudowę.
Myślałam, że znalazłam przyczynę. Ba, myślałam, że ZNAM przyczynę i jestem w stanie ją zwalczyć.
Na razie jeszcze nie jestem.
Przejdzie.
Chociaż najwyraźniej nie dziś.

Sto lat temu w takich chwilach pisałam "ja tak naprawdę nie istnieję", wyłączałam komputer i telefon na wiele godzin i znikałam ze świata.
Pięćdziesiąt lat temu tworzyłam sobie w wyobraźni scenki satyryczne, z których rodziły się zalążki piosenek.
Teraz nie mam ochoty, chociaż może by pomogło.
Stare, sprawdzone sposoby.
Ale nie chcę ryzykować, gdyby miało się okazać, że nie.

Dzień w zasadzie piąty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz