czwartek, 27 maja 2010

937. cylinder

Taki miałam pomysł na siebie - pierwszą naiwną - na Sceny w tym miesiącu:

("Zakochałam się w kacie... tylko nie mówcie tacie").

W Korezie na korytarzu minęłam Jacka przebranego raczej ponuro do jednego z numerów.
Jacek miał długi ciemny szal i cylinder.
- O, jaki fajny cylinder - zawołałam. - Mogę przymierzyć?
Jacek westchnął, zdjął cylinder z głowy i mi podał.
- Nie wiem, co to jest - wyznał. - Wszystkie baby chcą go przymierzać.

Nie przeszkodziło mi to w triumfalnym wkroczeniu do garderoby w tym cylindrze.

5 komentarzy:

  1. Cylindry już tak mają :) (chyba trudno być cylindrem...)
    Pozdrowienia (jak widać się zaktywowałam, ale tylko na chwilkę, bo zaraz wyjeżdżam), B.

    OdpowiedzUsuń
  2. to muszę przestać pisać na jakiś czas? :D. Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie, pisz, pisz - ja wrócę i nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że " :) :)"... ;)

    OdpowiedzUsuń