Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Megi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Megi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 marca 2008

498. z Megi

Zadzwonił telefon.
Nie teraz, historię z nieodległej przeszłości opowiadam.

Zadzwonił telefon.
Mama Mrówki odebrała telefon i zawołała: MRÓÓÓÓÓWKAAAA!
Mrówka pięć zakrętów do telefonu pokonała trzema skokami.
A tu przy telefonie mama Mrówki gada sobie z kimś w najlepsze. Kiedy skończyła, Mrówka zawładnęła słuchawką i zawołała domyślnie:
- Cześć Megi!
- Cześć Mrówka - powiedziała Megi i zaraz zapytała - czy wiesz, kto nas będzie z Igorem odwoził w środy do domu? Zgaduj. Masz trzy odpowiedzi: a) chippendalesi, b) wojsko, c) klerycy.
- Wojsko obstawiam.
- Nie. Klerycy.
- Megi, to przecież oni nie wytrzymają tego, jak ja cię ubieram! - pisnęłam do telefonu.
- Właśnie, pewnie będą się modlić, żeby nam się w końcu udało... - dorzuciła Megi i przez chwilę obie tarzałyśmy się ze śmiechu.

A mama potem stwierdziła, że ja wcale nie zgadywałam, tylko wyraziłam swoje pobożne życzenie ;).

PS - z ostatnich doniesień recepcyjnych pierwszej Rewii: mama Mrówki przeczytała i jej się podoba. Nie przestanie mnie to chyba zadziwiać.
A profesor od kalamburów (o czym zapomniałam ostatnio) zapytał: jak się pani udało namówić [Egzekutora], żeby się przyłączył?
WCALE go nie namawiałam :).



jutro o 18:20 Megi z Igorem na żywo w Radiu M. A wcześniej (od 15) buszujemy w trójkę po wydziale. Z aparatem fotograficznym.

środa, 14 listopada 2007

406. szczegóły anatomiczne

Jako osoba oburęczna, nie rozróżniam stron.
Jeśli ktoś mi powie "teraz w prawo" to zatrzymuję się i czekam, aż mi wskaże kierunek, bo jak próbuję iść sama, to murowane, że skręcę źle.
I nie pomaga powiedzenie "prawa ręka to ta, którą piszesz", bo przecież piszę tą, którą akurat mogę.
Dobrze, że w wojsku nie jestem...

I kiedy siedzieliśmy przed spotkaniem z Basią Gruszką-Zych, Megi kupiła sobie jej tomik.
- Możesz mi podać MÓJ tomik? - zapytała Megi.
Popatrzyłam na dwie leżące przed nią książki.
- A który jest twój?
- Ten po prawej.
Nic mi to nie wyjaśniło, ale Megi wskazała odpowiednią książkę.
- Po prawej to ten dalej - wtrącił się Slk.
Zbaraniałam.
- Dlaczego po prawej to dalej? Prawa ręka jest dalej? - wytrzeszczyłam oczy na Sławka.
- Obie ręce są teoretycznie w tej samej odległości - wyjaśnił mi Sławek. - Dalej, bo ta książka leżała dalej od Megi.

A już miałam nadzieję...