wtorek, 18 sierpnia 2009

798. i zgrzytanie zębów

Karta miejska zastępuje bilet.
Mrówka wybierała się właśnie do Katowic.



- Poproszę ładowanie karty za 10 złotych - powiedziała Mrówka.
- Nie ma ładowania, terminal się zepsuł - odparł kioskarz.
- No i co ja teraz mam zrobić? - zapytała Mrówka.
- Rozpłakać się - podpowiedział usłużnie kioskarz.

sobota, 15 sierpnia 2009

797. komentarze

Weekendowy maraton siatkarski trwa. Mecze średnio co dziesięć godzin. Komentatorzy to twórczy ludzie, myślałam, że po Ambroziaku to już nie będzie takie powszechne.

Rano:
- Ta piłka szybowała tutaj niczym jakiś liść, który spadał z drzewa i niesiony przez wiatr nagle zmienił kierunek.

Wieczorem:
- Ten zawodnik jest nieprzewidywalny jak pogoda w listopadzie (niewtajemniczonym: chodziło właśnie o to, że zawodnik JEST nieprzewidywalny),
- Roladki techniczne nie są naszą dobrą stroną (niewtajemniczonym: nie mam pojęcia, o co chodziło, jeśli ktoś jest lepiej zorientowany to proszę o wyjaśnienie).

piątek, 14 sierpnia 2009

796. osobowość

Z cyklu: nie drąż, bo się dowiesz.

Wrzuciłam Ani od Piotrka na gg fragment r3.
- Idę sobie, bo głupieję - dodałam autokomentarz.
- No jak tam uważasz - odparła Ania od Piotrka. - Ja tam nie widzę jakichś niepokojących zmian w twojej osobowości.
- To znaczy, że ja tak od zawsze? - zastanowiłam się.
- Tak, ty raczej tak zawsze - Ania od Piotrka pozbawiła mnie złudzeń.

I teraz się cieszy.
I triumfuje.



Z ostatniej chwili: zabójca komarów pilnie poszukiwany jest

środa, 12 sierpnia 2009

795. volapuk

Notatkę dodano:2009-08-12 22:21:04

Ładuję w siebie ogromne dawki angielskiego. Ci, którzy mnie znają, wiedzą, że to wyczyn na skalę światową, bo jestem kompletnym antytalentem jeśli chodzi o języki obce.

1) bardzo zainteresował mnie humor Antypodów i jest szansa trochę się w tym kierunku dokształcić, więc czemu nie, a że źródła są po angielsku to już trudno,
2) skończyły mi się tłumaczone odcinki Whose line..., więc muszę zacząć oglądać nieprzetłumaczone, co jeszcze dwa miesiące temu wydawało mi się pomysłem z Marsa,
3) chcę słuchać radiowych monologów satyrycznych Ryana Stilesa (na razie nawet nie zaglądam, żeby się nie załamać przed startem),
4) możliwość rozmawiania (na razie mailowego) o humorze po angielsku zaczyna mnie coraz bardziej cieszyć.

Ale tekst na Facebooku, na profilu Dawida, rozbroił mnie zupełnie:

"Dawid completed the quiz "konstruktem jakiej wyobrazni jestes?" with the result perwersyjnej."

wtorek, 11 sierpnia 2009

794. były sobie tematy

Pod wpływem upału powietrze zmieniało się w galaretowatą masę.
Robotnicy, dotąd poruszający się w zwolnionym tempie, teraz znieruchomieli ostatecznie.
Mrówka porzuciła zamiar schowania się we własnym cieniu i wlepiła oczy w horyzont.
Cisza.
Cisza.
Cisza.
Pustka.
WIZG - WIZG - WIZG - ZGRZYT - przejechał pociąg.

- Mam! - wrzasnęła Mrówka, po czym zamarła, w niemej zgrozie wpatrując się w zapisaną kartkę.
Na kartce widniały trzy tematy ewentualnego wystąpienia konferencyjnego. Zanotowane w błysku olśnienia przed sekundą.
TRZY.
Na JEDNĄ konferencję.

- No i teraz nie wiem, na który się zdecydować - poskarżyła się Mrówka Ani od Piotrka.
- To cała ty - skomentowała sytuację Ania od Piotrka. - Nie, żebyś miała problem z wymyśleniem jednego tematu. Ty musisz mieć za dużo.

niedziela, 9 sierpnia 2009

793. dysharmonia blokowa albo zemsta

- Położę się wcześniej spać - oznajmiła wczoraj bohatersko Mrówka, mając w perspektywie pobudkę o siódmej w środku nocy. Fakt, że w niedzielę, cofał jeszcze wskazówki zegara o trzy godziny. W przewidywaniu porannych męczarni, które nakazałyby rzucać Mrówce nieuzasadnione kalumnie na chiński naród (co on jest, biedny, winny różnicom w strefach czasowych?), zapadła w wygodną pościel, a chwilę później w równie wygodny sen.
I w ciszę.
I w spokój.
I w marzenia.

Kiedy nagle całym blokiem wstrząsnął niewyobrażalny hałas, mniej więcej taki, jakby helikopter wpadł do kotła.
Mrówka leżała cicho, niezdolna do poruszenia się (zaraz po tym, jak skoczyła na równe nogi, postanowiła, metodą indiańską, znieruchomieć i poczekać na rozwój wydarzeń. Przy okazji rozwinęła w sobie przekonanie, że tej zimy ciepło do bloku nie dojdzie, bo jakiś sąsiad w przypływie poremontowej weny rozbił właśnie kaloryfer).

[Przy śniadaniu Mrówka dowiedziała się, że gdzieś w bloku była impreza i owe grzmoty, które słyszała, stanowiły uprzejmą acz stanowczą prośbę o wyregulowanie poziomu hałasu. Autor prośby pozostał nieznany (chociaż pewnie ma wgnieciony kaloryfer), a na ironię losu zakrawa fakt, że w pokoju Mrówki żadnej imprezy słychać nie było i obudził ją dopiero dziki łomot. Zwykle imprezy słychać u Mrówki najbardziej, ale wtedy nikt nie reaguje].

Rano Mrówka wyłączyła kwilący nieszczęśliwie budzik i udała się przed telewizor. Siatkarki zrobiły jej miły prezent i wygrały gładko 3:0 (w godzinę i dwadzieścia minut). W sekundę po ostatnim gwizdku Mrówka pobiegła do siebie (łamiąc ograniczenia prędkości) i padła na łóżko, zasypiając natychmiast. Była 8:20.

O 9:00 jedna z sąsiadek zaczęła walić młotkiem w dechę albo tłuczkiem w stolnicę (naprawdę, dobór narzędzi wydawał się już dalszoplanową kwestią), konsekwentnie i z całej siły.
Mrówka odczekała dziesięć minut, wmawiając sobie, że to po prostu rytm mocno przyspieszonej kołysanki i kiedy łomoty ucichły, natychmiast zasnęła.
Czując się jak młody bóg, bo śniła jej się rozkoszna zemsta.

Plany na przyszłość:
- niewinnie zapytać, kto po nocach, ze specjalnym uwzględnieniem niedziel, demoluje mieszkania,
- zaopatrzyć się w tłuczek i przenieść łóżko pod kaloryfer (nigdy nie chce mi się iść tak daleko, żeby załomotać i przyłączyć się do blokowej symfonii na metal i drewno),
- grać na gitarze całe popołudnie.

środa, 5 sierpnia 2009

791. topograficzny strateg

Notatkę dodano:2009-08-05 19:52:41

- Gdzie jest Zielona Góra? - zapytał na gg Fimbul (tak, TAK, rozmawialiśmy o kabaretach, ale nie konkretnie o tych z Zielonogórskiego Zagłębia). Narysowałam mu:
- Jak masz mapkę, to tu:
-------
[ x ]
[ ]
- Czyli koło Poznania jakoś? - zainteresował się Fimbul, więc sięgnęłam po podręczną mapkę z terminarza, żeby określić dokładniej.
- Tak, od Poznania to jakieś dwanaście mrówczych kroczków na zachód - wytłumaczyłam. - Jeśli masz mapę wielkości otwartego zeszytu.

Nie jest to może najlepszy sposób podawania odległości, ale obrazowy przynajmniej.

wtorek, 4 sierpnia 2009

790. gołe baby

- Nic śmiesznego się ostatnio nie zdarzyło, nie? - napisałam do Fimbula. - Nie wiem, co dać na bloga.
- Gołe baby - odparł Fimbul.
- Te z kotwicami? Było...
- Nie, zdjęcie - wyjaśnił Fimbul. - Może to mało śmieszne, ale na pewno poprawi ci oglądalność.

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

789. misz-masz

Dziennikarzy naszych powszednich...

1) Wojciech Drzyzga podczas komentowania siatkówki:
Generalnie rozgrywający odwracają się jakby plecami do siatki, a on się odwrócił jakby twarzą.


2) przed chwilą ktoś w audycji radiowej (przypadkiem włączyłam):
Piorun właśnie przeciął niebo nad Wrocławiem. Czyli jest burza, proszę państwa, bo po tym burze poznajemy.

Człowiek może się naprawdę dokształcić.