piątek, 29 grudnia 2006

136. Modliszka

We wtorek byłam u Arturka na POMie. Arturek pokazał mi hodowlę świerszczy. A potem zapytał:
- A chcesz zobaczyć modliszkę?
- Żywą? - zadrżałam lekko.
- Martwej bym nie karmił! - mruknął Arturek i przyniósł mi pojemnik z maleńką modliszką. Taką na dwa centymetry. Zieloną. Z oczkami. Śliczną.

Modliszka zaczęła mi się uważnie przyglądać, a potem - przestępować z łapki na łapkę (z odnóża na odnóże?). Bałam się, że zaraz na mnie skoczy, w odwecie za piosenkę o kobiecie-modliszce.
Kiedyś chciałam zainteresować sobą rybę Arturka. Postukałam w szybę akwarium, a ryba wzięła rozbieg i uderzyła od środka w to miejsce na ścianie, gdzie przed chwilą był mój palec.

Nie lubiła Mrówek?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz