Piotrek ma skojarzenia. 90% naszych luźnych rozmów (oj, mam wrażenie, że to "luźnych" też by po swojemu zinterpretował) opiera się na dwuznacznościach. Ostatnio zapytał, czemu nie przytaczam tych rozmów na blogu.
- Czemu się boisz, że kogoś zgorszysz? - zapytał. - I kogo? Kogo ty jeszcze możesz zgorszyć? Jak ktoś wchodzi na blog Mrówki, nomen omen Kosmatej, to niech się później nie dziwi...
- A wiesz - skojarzyło mi się. - Czytałam ostatnio twój wstęp do Rewii. I popłakałam się przy słowach "Bo duży maż, ma znaczenież. Z dużym się liczą. Jak się ma dużego (...), to świadczy to lepiej o posiadaczu".
- MRÓWKA!!! - nakrzyczał na mnie wirtualnie Piotrek. - Tam o wielkość pomnika chodziło!!! Gdzie ty się skojarzeniami zapędzasz?
- Uczelnia nas ubezpiecza od ukończenia 26. roku życia? - zastanowił się dzisiaj.
- Chyba tak. A ty już ukańczasz? - upewniłam się.
- Co ukańczam?
- Rok życia - wyjaśniłam.
- Aha, wybacz - odpisał enigmatycznie Piotrek.
- Wybaczyć, że ukańczasz 26 rok? No dobra...
- Jestem myślami w świecie końcówek i flektywów - napisał Piotrek.
- W świecie końcówek to ty jesteś zawsze. Przynajmniej zawsze jak rozmawiamy - musiałam to powiedzieć. I zaraz się zemściło...
- A może pójdziesz z nami do BŚ na ostatni czwartek? - zapytałam Piotrka, bo w końcu prawie każdego pytam, w związku z czym całkiem ładna grupa się już uzbierała.
- Gdzie ty mnie chcesz ciągać? - zaniepokoił się Piotrek.
- Do BŚ... to dobre miejsce na rozpustę intelektualną...
- A o której to ta rozpusta?
- O 17. Umawiamy się z chętnymi pod bocznym wejściem BŚ. Chyba że chcesz na uczelni... - zaproponowałam, bo chciałam być miła i pomocna.
- CO CHCĘ NA UCZELNI????????? - napisał mi Piotrek, a w brzęczku z gg brzmiało przerażenie.
Najpierw nie odpowiadając napisałam, że nie wiedziałabym na którym piętrze, a wind nie lubię, dopiero potem wyjaśniłam:
- Chyba że chcesz się SPOTKAĆ na uczelni i iść do BŚ.
- Aha, bo już się bałem - ulżyło Piotrkowi. - Z kosmatymi to nigdy nic nie wiadomo. Co im chodzi. Po głowie.
- Ja cię chyba wykorzystam - odparłam.
- Miej litość... - odezwał się Piotrek.
- ... na blogu - uzupełniłam.
- Na blogu proszę bardzo. Ale precyzuj, na Boga, precyzuj! Bo zacznę chodzić w przebraniu po wydziale - zagroził Piotrek.
Sam zaczął.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz