- Napiszę o piciu. Podrzucaj mi, co ci się kojarzy z alkoholem, kacem, naczyniami do picia...
- Mdłości mi się kojarzą - odparł Piotrek.
Jednak stanowczo brakuje mi doświadczenia do poruszania takich tematów ;D.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotrek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Piotrek. Pokaż wszystkie posty
sobota, 15 maja 2010
sobota, 6 lutego 2010
878. fruwam
- Stara wyjadaczka z ciebie - oznajmił Piotrek, kiedy opowiedziałam mu o wczorajszym spotkaniu w Sosnowcu.
- Tak, z akcentem na stara - zgodziłam się.
- I zwierzę sceniczne - dodał Piotrek.
- Nawet wiem, jakie zwierzę. Mrówka.
- Mam obycie sceniczne - pochwaliłam się Fimbulowi w mailu, trochę zresztą na wyrost.
- No ja już dawno zauważyłem, że robisz sceny jak mało kto - odpisał Fimbulek.
Fruwam. Fruwam intensywnie, czasami padając w locie na nos.
http://www.sunghajung.com/xe/10004#25
- Tak, z akcentem na stara - zgodziłam się.
- I zwierzę sceniczne - dodał Piotrek.
- Nawet wiem, jakie zwierzę. Mrówka.
- Mam obycie sceniczne - pochwaliłam się Fimbulowi w mailu, trochę zresztą na wyrost.
- No ja już dawno zauważyłem, że robisz sceny jak mało kto - odpisał Fimbulek.
Fruwam. Fruwam intensywnie, czasami padając w locie na nos.
http://www.sunghajung.com/xe/10004#25
środa, 16 września 2009
811. pijmy
- Ja chyba też coś łyknę - napisał znienacka Piotrek.
- W jakim sensie? - zainteresowałam się uprzejmie.
- Spirytualistycznym - odparł Piotrek.
- Mogę na bloga?
- No możesz. Ja tak się silę na bon młoty, a ty dopiero teraz...
- Bo do mnie musisz pisać i podkreślać, jak coś jest dowcipem - wytłumaczyłam.
- W jakim sensie? - zainteresowałam się uprzejmie.
- Spirytualistycznym - odparł Piotrek.
- Mogę na bloga?
- No możesz. Ja tak się silę na bon młoty, a ty dopiero teraz...
- Bo do mnie musisz pisać i podkreślać, jak coś jest dowcipem - wytłumaczyłam.
niedziela, 23 sierpnia 2009
800. komary znowu
Naprawdę nie wiem, dlaczego ML ma w info na gg "czat z Mrówką (się dzieje!)". To pomówienia są.
- Gryzą mnie po nocach - wyznałam ML niedawno. Chodziło, oczywiście, o komary.
- Mnie po nogach - odpisał ML. - No ale jesteś dziewczynką, więc...
- Tja, mam inne części ciała - potwierdziłam nieco zgryźliwie. - Mogę cię dać na bloga?
- Dawaj, cytuj - ucieszył się ML. - Swojego też muszę rozkręcić, tylko z ciebie trudno jakiś fajny cytat wykroić.
- Wszystko mam fajne - nie zgodziłam się.
- A może napiszę coś od siebie i podpiszę, że to ty - wymyślił ML. - Masz fajne komary - dodał. - BO CIĘ ŻRĄ!
- Ta, szczególnie fajne, że budzą, bzyczą do ucha i odfruwają.
- "E, mrowa, wstawaj, chcemy krwi"?
- "Zdzichu, śpi teraz, dawaj!".
- I dałaś? - zainteresował się gwałtownie ML.
- Nie ja! Zdzichu! Przewrócił mnie na drugi bok.
- A to świnia. A ty na drugim boku co?
- Nic, próbowałam zasnąć.
- Ale Zdzichu ci przecież dawał?
Podesłałam ten dialog Piotrkowi, żeby miał trochę uciechy.
- Zdzichu ci dawał? Cała przyjemność zapewne po jego stronie - ucieszył się Piotrek.
- NIE DAWAŁ MI!!! - odparłam spokojnie. Po czym sprecyzowałam: - nie dawał mi spać!
- A to świnia - stwierdził Piotrek. - Mógł ci dać.
Z facetami to tak zawsze.
- Gryzą mnie po nocach - wyznałam ML niedawno. Chodziło, oczywiście, o komary.
- Mnie po nogach - odpisał ML. - No ale jesteś dziewczynką, więc...
- Tja, mam inne części ciała - potwierdziłam nieco zgryźliwie. - Mogę cię dać na bloga?
- Dawaj, cytuj - ucieszył się ML. - Swojego też muszę rozkręcić, tylko z ciebie trudno jakiś fajny cytat wykroić.
- Wszystko mam fajne - nie zgodziłam się.
- A może napiszę coś od siebie i podpiszę, że to ty - wymyślił ML. - Masz fajne komary - dodał. - BO CIĘ ŻRĄ!
- Ta, szczególnie fajne, że budzą, bzyczą do ucha i odfruwają.
- "E, mrowa, wstawaj, chcemy krwi"?
- "Zdzichu, śpi teraz, dawaj!".
- I dałaś? - zainteresował się gwałtownie ML.
- Nie ja! Zdzichu! Przewrócił mnie na drugi bok.
- A to świnia. A ty na drugim boku co?
- Nic, próbowałam zasnąć.
- Ale Zdzichu ci przecież dawał?
Podesłałam ten dialog Piotrkowi, żeby miał trochę uciechy.
- Zdzichu ci dawał? Cała przyjemność zapewne po jego stronie - ucieszył się Piotrek.
- NIE DAWAŁ MI!!! - odparłam spokojnie. Po czym sprecyzowałam: - nie dawał mi spać!
- A to świnia - stwierdził Piotrek. - Mógł ci dać.
Z facetami to tak zawsze.
piątek, 26 czerwca 2009
773. urlop
- Wiesz, grałam dzisiaj Cohena na leżąco - wyznałam Piotrkowi, jako że plan urlopu wcielam w życie.
- Leżałaś na gitarze? - zdziwił się Piotrek.
- Nie, na plecach.
- Aha, plecami na gitarze? - dopytywał się Piotrek i ciekawa jestem, jak sobie to wyobrażał.
- Nie! - sprostowałam. - Plecami na... hmm... na czym to ja leżałam plecami? Wiem, na podłodze! A plecami gitary leżałam sobie na brzuchu.
- No - ucieszył się Piotrek. - Bo jużem myślał...
- Gratulacje! - wtrąciłam się szybko.
I powiedział, że gdyby miał bloga, to by mnie na niego dał.
- Leżałaś na gitarze? - zdziwił się Piotrek.
- Nie, na plecach.
- Aha, plecami na gitarze? - dopytywał się Piotrek i ciekawa jestem, jak sobie to wyobrażał.
- Nie! - sprostowałam. - Plecami na... hmm... na czym to ja leżałam plecami? Wiem, na podłodze! A plecami gitary leżałam sobie na brzuchu.
- No - ucieszył się Piotrek. - Bo jużem myślał...
- Gratulacje! - wtrąciłam się szybko.
I powiedział, że gdyby miał bloga, to by mnie na niego dał.
środa, 10 czerwca 2009
766. słowa, słowa, słowa
Piotrek, z narażeniem życia i zdrowia (wcale nie, ale co mi szkodzi ubarwić, od razu inaczej się czyta) zdobył dla Mrówki wywiad od Egzekutora. Pod ostrzałem, osłaniając wywiad własnym plecakiem, przedarł się do swojego miasta, sforsował barykady drzwi, zasłonił okna czarnym papierem i zeskanował ów wywiad, rozglądając się przy tym na boki i uważnie nasłuchując, czy aby w pobliżu wróg nie czuwa. Mrówka, w dowód wdzięczności, postanowiła przypomnieć Piotrkowi o słowniku, który ma dla niego od pół roku, ale zapomina przywieźć.
- Mam dla ciebie słownik - wystukała na klawiaturze, ocierając łzy wzruszenia (żeby nie zrobiły zwarcia).
- Jaki? - zainteresował się Piotrek.
- Zielony - sprecyzowała Mrówka.
- A coś jeszcze o nim? - nie poddał się Piotrek, gdyż, jak wynika z pierwszych zdań notki, dzielny był. Mrówka zdecydowała się obejrzeć przedmiot rozmowy. Po dokonaniu oględzin przywędrowała nad klawiaturę.
- Jak przyłożysz do niego kciuk, to od opuszka do pierwszego zgięcia na grubość.
- Super - ucieszył się Piotrek, bo co mu innego pozostało. - A co w nim jest? - zapytał, trochę rozpaczliwie.
- Wyrazy. I artykuły hasłowe - poinformowała go Mrówka.
Co on się tak dopytuje, słownika nie widział?... ;)
- Mam dla ciebie słownik - wystukała na klawiaturze, ocierając łzy wzruszenia (żeby nie zrobiły zwarcia).
- Jaki? - zainteresował się Piotrek.
- Zielony - sprecyzowała Mrówka.
- A coś jeszcze o nim? - nie poddał się Piotrek, gdyż, jak wynika z pierwszych zdań notki, dzielny był. Mrówka zdecydowała się obejrzeć przedmiot rozmowy. Po dokonaniu oględzin przywędrowała nad klawiaturę.
- Jak przyłożysz do niego kciuk, to od opuszka do pierwszego zgięcia na grubość.
- Super - ucieszył się Piotrek, bo co mu innego pozostało. - A co w nim jest? - zapytał, trochę rozpaczliwie.
- Wyrazy. I artykuły hasłowe - poinformowała go Mrówka.
Co on się tak dopytuje, słownika nie widział?... ;)
piątek, 22 maja 2009
756. strach ma oczy
Jedziemy pociągiem. Pociąg wydaje z siebie co chwilę różne dziwne dźwięki. Zaczyna tykać, syczeć, dryndać, buchać, prychać i produkować inne nienaturalne odgłosy.
- Dobrze, że też jedziesz - mruczę do Piotrka po tym, jak po raz kolejny coś strzeliło mi nad głową. - Przecież ja bym tu sama umarła ze strachu trzysta razy.
- No to byś... - zastanowił się Piotrek - doszła do wprawy.
- Dobrze, że też jedziesz - mruczę do Piotrka po tym, jak po raz kolejny coś strzeliło mi nad głową. - Przecież ja bym tu sama umarła ze strachu trzysta razy.
- No to byś... - zastanowił się Piotrek - doszła do wprawy.
sobota, 30 sierpnia 2008
624. list motywacyjny
- Patrz, potrafię machnąć kilka recenzji w ciągu dnia, napisać Rewię albo cykl esejów o satyrykach, a jak potrzebuję stworzyć list motywacyjny, to mnie zatrzymuje już na słowie "jestem", a i to dlatego, że od najprostszego akapitu zaczęłam. Kim ja właściwie jestem? - zirytowałam się kiedyś, wylewając swoje żale przed Piotrkiem. Piotrek westchnął, znalazł na dysku swoje listy motywacyjne i przesłał do mnie.
- Dziękuję, z tym już sobie powinnam poradzić - napisałam mu. - O ile przebrnę przez informację, kim jestem.
Podsyłałam Piotrkowi do sprawdzenia kolejne akapity. Piotrek cierpliwie czytał, podpowiadał, zatwierdzał...
- Wpiszę cię jako współautora, dobrze? - zaproponowałam mu pod koniec katorgi.
Ale się nie zgodził.
Nie rozumiem, zły nam ten list wyszedł, czy co?
- Dziękuję, z tym już sobie powinnam poradzić - napisałam mu. - O ile przebrnę przez informację, kim jestem.
Podsyłałam Piotrkowi do sprawdzenia kolejne akapity. Piotrek cierpliwie czytał, podpowiadał, zatwierdzał...
- Wpiszę cię jako współautora, dobrze? - zaproponowałam mu pod koniec katorgi.
Ale się nie zgodził.
Nie rozumiem, zły nam ten list wyszedł, czy co?
środa, 6 sierpnia 2008
609. komar
Notatkę dodano:2008-08-06 22:41:08
- AAAAAA!!! KOMAR!!!!!!! NIE ZŁAPAŁAM!!!!! - uznałam za konieczne poinformować Piotrka. - Komar dalej - napisałam po chwili. Zaraz potem zapytałam:
- Czy komary mają ograniczone możliwości nasycania swoich żądz?
- Raczej tak - uspokoił mnie Piotrek. - Ale nie wiadomo, czy ten się już nasycił.
- Ale jeśli się nasycił, to powinien sobie stąd iść, a on krąży - zauważyłam.
- No nie pójdzie - powiedział Piotrek. Mało optymistycznie to zabrzmiało. - Będzie trawić - dodał.
- Ja chcę żeby poszedł! - zaczęłam panikować. - Wyobraź sobie na środku pokoju taką małą Mrówkę...
- Z jego perspektywy jesteś ogromnym McDonaldem - odparł Piotrek.
- Jak mnie nie wypije do końca, to dam to jutro na bloga - obiecałam mu.
- AAAAAA!!! KOMAR!!!!!!! NIE ZŁAPAŁAM!!!!! - uznałam za konieczne poinformować Piotrka. - Komar dalej - napisałam po chwili. Zaraz potem zapytałam:
- Czy komary mają ograniczone możliwości nasycania swoich żądz?
- Raczej tak - uspokoił mnie Piotrek. - Ale nie wiadomo, czy ten się już nasycił.
- Ale jeśli się nasycił, to powinien sobie stąd iść, a on krąży - zauważyłam.
- No nie pójdzie - powiedział Piotrek. Mało optymistycznie to zabrzmiało. - Będzie trawić - dodał.
- Ja chcę żeby poszedł! - zaczęłam panikować. - Wyobraź sobie na środku pokoju taką małą Mrówkę...
- Z jego perspektywy jesteś ogromnym McDonaldem - odparł Piotrek.
- Jak mnie nie wypije do końca, to dam to jutro na bloga - obiecałam mu.
poniedziałek, 4 sierpnia 2008
607. trudy interpretacji
Kończę pisać (i przepisywać) do Przymrużonym okiem tekst o Egzekutorze. Przestałam w pewnym momencie wierzyć we własny nos do aluzji i nawiązań literackich (od: mieć nosa do czegoś), więc postanowiłam wykorzystać Piotrka.
- No okij, wykorzystuj - zgodził się Piotrek z rezygnacją.
- Masz zwrotkę:
"Tej sfer symfonii nie stworzył Prokofiew
W harmonii wzrasta odporność na stresy
Kastor z Polluksem zmieniają adresy,
Gniewosz i Miłosz w jednej stają strofie" (zwrotka Egzekutora, z Zoofiołów)
I popatrz sobie na ostatni wers. Kojarzy ci się Paweł i Gaweł? (w jednym stali domu?)
- No jasne - odpisał Piotrek, a mnie ulżyło. - Ale gniewosz??? - dodał rozpaczliwie.
- Zwierzątko takie - rzuciłam wyjaśniająco.
- A, to mnie uspokoiłaś - wyznał Piotrek. - Bo na zwierzątkach mogę się nie znać...
- No okij, wykorzystuj - zgodził się Piotrek z rezygnacją.
- Masz zwrotkę:
"Tej sfer symfonii nie stworzył Prokofiew
W harmonii wzrasta odporność na stresy
Kastor z Polluksem zmieniają adresy,
Gniewosz i Miłosz w jednej stają strofie" (zwrotka Egzekutora, z Zoofiołów)
I popatrz sobie na ostatni wers. Kojarzy ci się Paweł i Gaweł? (w jednym stali domu?)
- No jasne - odpisał Piotrek, a mnie ulżyło. - Ale gniewosz??? - dodał rozpaczliwie.
- Zwierzątko takie - rzuciłam wyjaśniająco.
- A, to mnie uspokoiłaś - wyznał Piotrek. - Bo na zwierzątkach mogę się nie znać...
poniedziałek, 28 lipca 2008
602. wyczekany kontakt
- ? - napisał Piotrek na gg.
- ??? - zapytałam, bo coś mi nie pasowało. - Bo chyba coś nie doszło - dodałam, tonem wyjaśnienia.
- Generalnie nie dochodzi - odparł Piotrek. - Już od paru godzin próbuję z tobą nawiązać kontakt.
Wracałam z Katowic, kiedy rozdzwoniła się moja komórka.
- Witam, Olek z tej strony - powiedział Olek. Nie zaskoczył mnie, bo w końcu wyświetlił się jako Olek, brzmiał jak Olek i nawet przywitał się jak Olek, więc były małe szanse na to, żeby to jednak nie był Olek. - Zadam ci dziwne pytanie... ale ono jest bardzo dziwne, nie dziw się.
- ?
- Czy w twoim mieście są jakieś ruiny?
Za kilkadziesiąt lat powiem mu, że ja jestem.
Albo sam się domyśli...
- ??? - zapytałam, bo coś mi nie pasowało. - Bo chyba coś nie doszło - dodałam, tonem wyjaśnienia.
- Generalnie nie dochodzi - odparł Piotrek. - Już od paru godzin próbuję z tobą nawiązać kontakt.
Wracałam z Katowic, kiedy rozdzwoniła się moja komórka.
- Witam, Olek z tej strony - powiedział Olek. Nie zaskoczył mnie, bo w końcu wyświetlił się jako Olek, brzmiał jak Olek i nawet przywitał się jak Olek, więc były małe szanse na to, żeby to jednak nie był Olek. - Zadam ci dziwne pytanie... ale ono jest bardzo dziwne, nie dziw się.
- ?
- Czy w twoim mieście są jakieś ruiny?
Za kilkadziesiąt lat powiem mu, że ja jestem.
Albo sam się domyśli...
piątek, 20 czerwca 2008
572. ktoś normalny
- :P - napisał mi Piotrek.
- ?? - odparłam.
- To było zagajenie - wyjaśnił. I milczy.
- I to było takie zagajenie, że co? - zapytałam, bo nie mogłam się doczekać dalszego ciągu.
- Bo wiesz... - odpowiedział Piotrek. - Dawno nie rozmawialiśmy... A mnie ostatnio brakuje rozmowy z kimś normalnym.
- I do mnie się z tym odzywasz? - zdziwiłam się szaleńczo. - Mam cię wyprowadzić z błędu od razu, czy dopiero jak będę mieć materiał na notkę?
- A mam inny wybór? - Piotrek zdziwił się jeszcze bardziej. - Wybieram mniejsze zło.
- ?? - odparłam.
- To było zagajenie - wyjaśnił. I milczy.
- I to było takie zagajenie, że co? - zapytałam, bo nie mogłam się doczekać dalszego ciągu.
- Bo wiesz... - odpowiedział Piotrek. - Dawno nie rozmawialiśmy... A mnie ostatnio brakuje rozmowy z kimś normalnym.
- I do mnie się z tym odzywasz? - zdziwiłam się szaleńczo. - Mam cię wyprowadzić z błędu od razu, czy dopiero jak będę mieć materiał na notkę?
- A mam inny wybór? - Piotrek zdziwił się jeszcze bardziej. - Wybieram mniejsze zło.
sobota, 14 czerwca 2008
568. mój nos i ja
Notatkę dodano:2008-06-14 13:09:42
Odczuwam palącą potrzebę kupienia taczki.
Nos mnie boli. I przeważa do przodu. Jeszcze się co prawda nie przewracam na twarz, ale niewiele mi brakuje.
Z tej potrzeby zwierzyłam się Piotrkowi.
- Mam ochotę kupić taczkę i wozić mój nos przed sobą na tej taczce - powiedziałam mu.
- Hmm.. - odparł Piotrek. - A może lepiej byłoby ci go zarzucać na plecy?
Faceci i ich zmysł praktyczny...
A i tak do czwartku wstanę.
Odczuwam palącą potrzebę kupienia taczki.
Nos mnie boli. I przeważa do przodu. Jeszcze się co prawda nie przewracam na twarz, ale niewiele mi brakuje.
Z tej potrzeby zwierzyłam się Piotrkowi.
- Mam ochotę kupić taczkę i wozić mój nos przed sobą na tej taczce - powiedziałam mu.
- Hmm.. - odparł Piotrek. - A może lepiej byłoby ci go zarzucać na plecy?
Faceci i ich zmysł praktyczny...
A i tak do czwartku wstanę.
piątek, 13 czerwca 2008
567. sex-shop
Koło jednego z ciekawszych antykwariatów ktoś pomysłowy otworzył sex-shop. Oba przybytki (coś dla ducha i coś dla ciała) znajdują się w jednej wspólnej bramie, przy czym szyld z sex-shopu jest wielki i bije po oczach rażącą czerwienią, a szyld antykwariatu jest prawie niewidoczny, skromny i malutki.
- Nie pójdę do tego antykwariatu - wściekłam się. - Nie pójdę, bo każdy pomyśli, że idę do sex-shopu. I nawet jak wyjdę stamtąd z książkami, to powiedzą, że to dla niepoznaki, żeby nikt nie pomyślał, gdzie "naprawdę" byłam.
Piotrek i Ania B parsknęli śmiechem.
- O, albo wiem! - wpadłam na genialny pomysł. - Pójdę tam z Piotrkiem! I wtedy jak nas ktoś zobaczy, to pomyśli, że Piotrek chce iść do sex-shopu, a mnie wziął ze sobą dla niepoznaki!
- A czemu nie mógłby pomyśleć, że ja idę do antykwariatu? - zgłosił sprzeciw Piotrek,
- Bo mało wiarygodny jesteś - wyjaśniłam mu. - I nikt nie uwierzy, że idziesz do antykwariatu. A na mnie już nie zwrócą wtedy uwagi.
- Nie pójdę do tego antykwariatu - wściekłam się. - Nie pójdę, bo każdy pomyśli, że idę do sex-shopu. I nawet jak wyjdę stamtąd z książkami, to powiedzą, że to dla niepoznaki, żeby nikt nie pomyślał, gdzie "naprawdę" byłam.
Piotrek i Ania B parsknęli śmiechem.
- O, albo wiem! - wpadłam na genialny pomysł. - Pójdę tam z Piotrkiem! I wtedy jak nas ktoś zobaczy, to pomyśli, że Piotrek chce iść do sex-shopu, a mnie wziął ze sobą dla niepoznaki!
- A czemu nie mógłby pomyśleć, że ja idę do antykwariatu? - zgłosił sprzeciw Piotrek,
- Bo mało wiarygodny jesteś - wyjaśniłam mu. - I nikt nie uwierzy, że idziesz do antykwariatu. A na mnie już nie zwrócą wtedy uwagi.
czwartek, 22 maja 2008
556. siła precyzji
- Idę spać, bo padam na nos - napisałam do Piotrka po pracowicie spędzonym dniu (i po konsultacjach, w których towarzyszyliśmy Ani B.)
- Mówi się, że padasz na twarz! - poprawił mnie Piotrek.
- Ja padam na nos, bo mi bardziej wystaje niż twarz - uściśliłam, bo w końcu wiem, co mi się pierwsze zetknie z ziemią jak padnę.
- A ja padam na ciemię - poddał się Piotrek.
- A gdzie jest ciemię? - zastanowiłam się, ziewając przeraźliwie.
- Na czole - odparł Piotrek. - To znaczy pod czołem.
- Piotrek, JA mam pod czołem NOS!!! - zauważyłam.
- Nie w tym kierunku patrzysz. Nie pod w sensie pod, a pod w sensie pod spodem. W głębi - wysilał się Piotrek.
- Piotrek, tam NIC nie mam.
- Za głęboko sięgasz - stwierdził Piotrek. - Ja mówię o kości.
Z kolei przed chwilą tłumaczyłam Fimbulowi, kim jest Ania od Piotrka. Wreszcie załapał.
- Bo wiesz - powiedział mi. - Ja poznałem Piotrka jako Piotrka od Ani. Anię znałem najpierw.
- No właśnie! - ucieszyłam się. - To ta Ania od Piotrka od Ani to właśnie ona!
- Mówi się, że padasz na twarz! - poprawił mnie Piotrek.
- Ja padam na nos, bo mi bardziej wystaje niż twarz - uściśliłam, bo w końcu wiem, co mi się pierwsze zetknie z ziemią jak padnę.
- A ja padam na ciemię - poddał się Piotrek.
- A gdzie jest ciemię? - zastanowiłam się, ziewając przeraźliwie.
- Na czole - odparł Piotrek. - To znaczy pod czołem.
- Piotrek, JA mam pod czołem NOS!!! - zauważyłam.
- Nie w tym kierunku patrzysz. Nie pod w sensie pod, a pod w sensie pod spodem. W głębi - wysilał się Piotrek.
- Piotrek, tam NIC nie mam.
- Za głęboko sięgasz - stwierdził Piotrek. - Ja mówię o kości.
Z kolei przed chwilą tłumaczyłam Fimbulowi, kim jest Ania od Piotrka. Wreszcie załapał.
- Bo wiesz - powiedział mi. - Ja poznałem Piotrka jako Piotrka od Ani. Anię znałem najpierw.
- No właśnie! - ucieszyłam się. - To ta Ania od Piotrka od Ani to właśnie ona!
czwartek, 27 marca 2008
518. w BŚ
Poszliśmy z Piotrkiem do BŚ, zamówić książki. To znaczy, Piotrek zamawiał, a ja mu dotrzymywałam towarzystwa.
Po kilkunastu minutach sprawdziliśmy, czy już zjechały. Zjechały.
- Ej, to zbyt piękne, żeby było prawdziwe - stwierdziła Mrówka. - Na pewno okaże się, że jest półkilometrowa kolejka do wypożyczalni.
Wyszliśmy zza rogu. Do wypożyczalni stała półkilometrowa kolejka.
- No dobra! ŻARTOWAŁAM! - wrzasnęła Mrówka.
Kolejka od tego nie zmalała.
Poszliśmy do sali na ostatni czwartek. Usiedliśmy sobie wygodnie i wyjęłam jogurt.
- Ej, zobacz, tu są bakterie! - zauważyłam, szturchając Piotrka. - Kultury bakterii! Ciekawe, jaką mają wartość odżywczą - dorzuciłam, bo spostrzegłam odpowiednią tabelkę na opakowaniu. W tabelce bakterii niestety nie uwzględnili.
- I? - zainteresował się Piotrek.
- Nie ma - odparłam ze smutkiem.
- A wiesz dlaczego? Bo nikt się kulturą nie wyżywi - wytłumaczył mi Piotrek. I padłam.
Po kilkunastu minutach sprawdziliśmy, czy już zjechały. Zjechały.
- Ej, to zbyt piękne, żeby było prawdziwe - stwierdziła Mrówka. - Na pewno okaże się, że jest półkilometrowa kolejka do wypożyczalni.
Wyszliśmy zza rogu. Do wypożyczalni stała półkilometrowa kolejka.
- No dobra! ŻARTOWAŁAM! - wrzasnęła Mrówka.
Kolejka od tego nie zmalała.
Poszliśmy do sali na ostatni czwartek. Usiedliśmy sobie wygodnie i wyjęłam jogurt.
- Ej, zobacz, tu są bakterie! - zauważyłam, szturchając Piotrka. - Kultury bakterii! Ciekawe, jaką mają wartość odżywczą - dorzuciłam, bo spostrzegłam odpowiednią tabelkę na opakowaniu. W tabelce bakterii niestety nie uwzględnili.
- I? - zainteresował się Piotrek.
- Nie ma - odparłam ze smutkiem.
- A wiesz dlaczego? Bo nikt się kulturą nie wyżywi - wytłumaczył mi Piotrek. I padłam.
sobota, 1 marca 2008
496.migawki
Chciałam uszczęśliwić Piotrka. Psychicznie uszczęśliwić, żeby nie było.
- Przyszłam - powiedziałam mu na gg, kiedy przyszłam.
- Oj, widzę - odparł Piotrek.
- "OJ"??? - zapytałam groźnie. - Dziwne, doprawdy, masz objawy szczęścia...
- A co ja mam mówić, gdy to szczęście mnie aż przytłacza?
Fakt...
Migawka z jednego wykładu (niedawnego).
Siedziałam sobie w chyba drugiej ławce (długotrwała tresura - siedzenie z Olkiem, a teraz z Megi, zagadałam się z Dawidem i siadłam w pierwszym wolnym miejscu), sama w czteroosobowej, bo ani Olka ani Megi nie było.
Za mną sama w czteroosobowej ławce siedziała Kama (ale chwilowo jej nie było, bo wyszła).
A dopiero za Kamą siedziała reszta.
Przyszedł wykładowca.
Popatrzył na salę, na której rozkład ludzi wyglądał mniej więcej tak (x - ja, X - ludzie, "-" - puste miejsca)
X
- - - - - - - -
x- - - - - - -
- - - - - - - -
X-XX XX - -
XXXX XXXX
XX-X XXX-
XXXX XXXX
i powiedział do mnie:
- A czemu się pani tak izoluje? Nie lubi ich pani?
jutro, jak nie zapomnę, będzie notka o kierowcy.
- Przyszłam - powiedziałam mu na gg, kiedy przyszłam.
- Oj, widzę - odparł Piotrek.
- "OJ"??? - zapytałam groźnie. - Dziwne, doprawdy, masz objawy szczęścia...
- A co ja mam mówić, gdy to szczęście mnie aż przytłacza?
Fakt...
Migawka z jednego wykładu (niedawnego).
Siedziałam sobie w chyba drugiej ławce (długotrwała tresura - siedzenie z Olkiem, a teraz z Megi, zagadałam się z Dawidem i siadłam w pierwszym wolnym miejscu), sama w czteroosobowej, bo ani Olka ani Megi nie było.
Za mną sama w czteroosobowej ławce siedziała Kama (ale chwilowo jej nie było, bo wyszła).
A dopiero za Kamą siedziała reszta.
Przyszedł wykładowca.
Popatrzył na salę, na której rozkład ludzi wyglądał mniej więcej tak (x - ja, X - ludzie, "-" - puste miejsca)
X
- - - - - - - -
x- - - - - - -
- - - - - - - -
X-XX XX - -
XXXX XXXX
XX-X XXX-
XXXX XXXX
i powiedział do mnie:
- A czemu się pani tak izoluje? Nie lubi ich pani?
jutro, jak nie zapomnę, będzie notka o kierowcy.
poniedziałek, 25 lutego 2008
491. telefon do Piotrka
Wykręciłam numer.
To znaczy wybrałam go normalnie z książki telefonicznej w komórce, ale to tak powieściowo brzmi, że wykręciłam.
- No cześć... - odezwał się w słuchawce Piotrek.
- Cześć, jesteś na uczelni?
- Tak.
- W 519?
- Tak.
- A mogę do ciebie wpaść?
- Ło Jezu... - odparł Piotrek, w związku z czym rzuciłam do słuchawki:
- To już lecę.
Poszłam do 519 dotrzymać Piotrkowi towarzystwa. Weszłam, Piotrek wyciągnął swoją komórkę, mój telefon zadzwonił.
- Dzwonisz do mnie? - zaniepokoiłam się, bo objawów szaleństwa Piotrek do tej pory nie zdradzał.
- Nie.
Faktycznie, to była Ania B. Za chwilę do 519 przyszła Ania od Piotrka. Patrzy na mnie pytająco.
- Dzień dobry - mówię i dygam. - Przyszłam do magistra P[iotrka], żeby zaliczać semestr.
- ZNOWU? - Ania od Poitrka udaje oburzenie. - Który to już raz??!!
- Pilna jestem po prostu... - wyjaśniam.
- Raczej niedouczona! - stwierdziła Ania i padłyśmy ze śmiechu.
I w tym momencie Ania od Piotrka dostała smsa. Rzuciła okiem na Piotrka (dalej z komórką w ręce) i powiedziała:
- Miło, że mi odpisałeś na smsa.
A to nie on...
To znaczy wybrałam go normalnie z książki telefonicznej w komórce, ale to tak powieściowo brzmi, że wykręciłam.
- No cześć... - odezwał się w słuchawce Piotrek.
- Cześć, jesteś na uczelni?
- Tak.
- W 519?
- Tak.
- A mogę do ciebie wpaść?
- Ło Jezu... - odparł Piotrek, w związku z czym rzuciłam do słuchawki:
- To już lecę.
Poszłam do 519 dotrzymać Piotrkowi towarzystwa. Weszłam, Piotrek wyciągnął swoją komórkę, mój telefon zadzwonił.
- Dzwonisz do mnie? - zaniepokoiłam się, bo objawów szaleństwa Piotrek do tej pory nie zdradzał.
- Nie.
Faktycznie, to była Ania B. Za chwilę do 519 przyszła Ania od Piotrka. Patrzy na mnie pytająco.
- Dzień dobry - mówię i dygam. - Przyszłam do magistra P[iotrka], żeby zaliczać semestr.
- ZNOWU? - Ania od Poitrka udaje oburzenie. - Który to już raz??!!
- Pilna jestem po prostu... - wyjaśniam.
- Raczej niedouczona! - stwierdziła Ania i padłyśmy ze śmiechu.
I w tym momencie Ania od Piotrka dostała smsa. Rzuciła okiem na Piotrka (dalej z komórką w ręce) i powiedziała:
- Miło, że mi odpisałeś na smsa.
A to nie on...
piątek, 15 lutego 2008
481. mam inaczej
Na konferencję o krwi przyjść możecie, jeśli macie ochotę. 6 marca na WNS, plan szczegółowy na blogu Fimbula: http://grudnik.wordpress.com/
jest szansa, że parę satyrycznych tekstów w swoim referacie rzeczywiście zacytuję.
- Mogę teraz robić sam do siebie miny - ucieszył się Piotrek. Z powodu kamery internetowej.
- Nagraj film! Nagraj film! - zaproponowała Mrówka.
- Z tymi minami? Nie ma mowy, jeszcze wyląduję na ju tubie i co będzie? Moi studenci będą się ze mnie śmiać - obruszył się Piotrek.
- DO ciebie - uściśliłam.
- No, jak się ktoś z kogoś śmieje, to jednocześnie śmieje się do niego... śmianie się w innym kierunku zakrawa na schizofrenię... - zauważył Piotrek. - Wyobraź sobie, stoi człowiek na ulicy i się śmieje do kostki chodnikowej.
- No ja tak mam... jak mi się przypomną twoje powiedzonka. Albo Bossa.
- Mrówki mają inaczej - wyjaśnił Piotrek.
jest szansa, że parę satyrycznych tekstów w swoim referacie rzeczywiście zacytuję.
- Mogę teraz robić sam do siebie miny - ucieszył się Piotrek. Z powodu kamery internetowej.
- Nagraj film! Nagraj film! - zaproponowała Mrówka.
- Z tymi minami? Nie ma mowy, jeszcze wyląduję na ju tubie i co będzie? Moi studenci będą się ze mnie śmiać - obruszył się Piotrek.
- DO ciebie - uściśliłam.
- No, jak się ktoś z kogoś śmieje, to jednocześnie śmieje się do niego... śmianie się w innym kierunku zakrawa na schizofrenię... - zauważył Piotrek. - Wyobraź sobie, stoi człowiek na ulicy i się śmieje do kostki chodnikowej.
- No ja tak mam... jak mi się przypomną twoje powiedzonka. Albo Bossa.
- Mrówki mają inaczej - wyjaśnił Piotrek.
środa, 6 lutego 2008
473. szybka notka
Notatkę dodano:2008-02-06 23:14:34
Przykleiłam wczoraj na bocznej ścianie szafy (takiej niewidocznej od strony pokoju) trzeci "dorosły" dyplom. Więcej mi się nie zmieści.
- Wybuduję sobie w pokoju ściankę działową - poskarżyłam się Ani.
- Po co?
- Bo nie mam gdzie następnego dyplomu przywiesić, jakby się przydarzył.
- No faktycznie, lepiej jest wybudować ściankę działową niż kupić teczkę - odparła Ania.
Fakt ;D
- Jak się cieszę, że wchodzisz na mój blog! - powiedziała Mrówka Piotrkowi. - Bardzo lubię, jak ludzie mówią mi, że wchodzą na mój blog i go czytają...
- No ja muszę - odpowiedział Piotrek. - Muszę kontrolować, co o mnie piszesz. Czy nie za mało.
Przykleiłam wczoraj na bocznej ścianie szafy (takiej niewidocznej od strony pokoju) trzeci "dorosły" dyplom. Więcej mi się nie zmieści.
- Wybuduję sobie w pokoju ściankę działową - poskarżyłam się Ani.
- Po co?
- Bo nie mam gdzie następnego dyplomu przywiesić, jakby się przydarzył.
- No faktycznie, lepiej jest wybudować ściankę działową niż kupić teczkę - odparła Ania.
Fakt ;D
- Jak się cieszę, że wchodzisz na mój blog! - powiedziała Mrówka Piotrkowi. - Bardzo lubię, jak ludzie mówią mi, że wchodzą na mój blog i go czytają...
- No ja muszę - odpowiedział Piotrek. - Muszę kontrolować, co o mnie piszesz. Czy nie za mało.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


