- Patrz, potrafię machnąć kilka recenzji w ciągu dnia, napisać Rewię albo cykl esejów o satyrykach, a jak potrzebuję stworzyć list motywacyjny, to mnie zatrzymuje już na słowie "jestem", a i to dlatego, że od najprostszego akapitu zaczęłam. Kim ja właściwie jestem? - zirytowałam się kiedyś, wylewając swoje żale przed Piotrkiem. Piotrek westchnął, znalazł na dysku swoje listy motywacyjne i przesłał do mnie.
- Dziękuję, z tym już sobie powinnam poradzić - napisałam mu. - O ile przebrnę przez informację, kim jestem.
Podsyłałam Piotrkowi do sprawdzenia kolejne akapity. Piotrek cierpliwie czytał, podpowiadał, zatwierdzał...
- Wpiszę cię jako współautora, dobrze? - zaproponowałam mu pod koniec katorgi.
Ale się nie zgodził.
Nie rozumiem, zły nam ten list wyszedł, czy co?
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz