wtorek, 26 maja 2009

758. woda, woda na pustyni

Pierwsza i najważniejsza rzecz: w czwartek ostatni ostatni czwartek, więc idziemy i głosujemy na książki. A w czwartek za tydzień (chyba) - Boss w GTL, więc idziemy jako publiczność.

Wracamy sobie dzisiaj z mamą z zakupów. Upał ogromny (a jak ja twierdzę, że jest upał, to to naprawdę upał). Przed nami na ulicy wielki samochód z cysterną z wodą. Nie wiem, jak to się fachowo nazywa. Przy samochodzie stoi pracownik jakiegoś zakładu wodnego, w ręce trzyma szlauch i podlewa drzewa. Zbliżamy się powoli.
Pracownik wajchą wyłącza wodę.
Przechodzimy koło niego.
Pracownik przytrzymuje wajchę i uprzejmie pyta:
- Ochłodzić?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz