Przewidziałam na dziś dłuuuuugi pobyt w czytelni czasopism. Kiedy do niej weszłam i zobaczyłam, że jest tam moja ulubiona Pani z Czytelni, podskoczyłam z radości.
- Dawno mnie tu nie było! - powiedziałam.
- Właśnie. Aż miejsce wychłódło - odparła Pani z Czytelni (PzCz).
Wpisuję się do zeszytu.
- Nigdy nie wiem, co mam zaznaczyć jako doktorant. Czy - że jestem studentem stacjonarnym, czy może pracownikiem naukowym. Co zaznaczyć?
- W dni parzyste: pracownik naukowy, w nieparzyste student - powiedziała PzCz. Ucieszyłam się i zgodnie z wytycznymi zaznaczyłam studenta.
A potem, już po 14:30, czyli po godzinie, do której czytelnia była otwarta, zapytałam, czy mam już wszystko oddać i iść. PzCz stwierdziła kategorycznie:
- Masz tu siedzieć, dopóki nie przeczytasz wszystkiego.
Cudownie po prostu. Dzięki temu większość rzeczy do kolejnego szkicu już przeczytałam :).
Na koniec jedna anegdota, wyczytana w tekście Gicgiera Dwie rozmowy i jedna anegdota.
Gicgier napisał fraszkę:
Miłość nie zna zmęczenia.
Czy pan się nie przecenia?
Po jakimś czasie przeczytał w "Odgłosach" tekst Sztaudyngera:
Miłość nie zna zmęczenia.
Czy pan się nie przecenia?
PS.: Świsnąłem fraszkę Gicgierowi.
Może nie dojrzy, albo nic nie powi.
Profesorowi W i Marcinowi - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!
piątek, 29 maja 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz