piątek, 29 maja 2009

761. w czytelni

Przewidziałam na dziś dłuuuuugi pobyt w czytelni czasopism. Kiedy do niej weszłam i zobaczyłam, że jest tam moja ulubiona Pani z Czytelni, podskoczyłam z radości.
- Dawno mnie tu nie było! - powiedziałam.
- Właśnie. Aż miejsce wychłódło - odparła Pani z Czytelni (PzCz).

Wpisuję się do zeszytu.
- Nigdy nie wiem, co mam zaznaczyć jako doktorant. Czy - że jestem studentem stacjonarnym, czy może pracownikiem naukowym. Co zaznaczyć?
- W dni parzyste: pracownik naukowy, w nieparzyste student - powiedziała PzCz. Ucieszyłam się i zgodnie z wytycznymi zaznaczyłam studenta.

A potem, już po 14:30, czyli po godzinie, do której czytelnia była otwarta, zapytałam, czy mam już wszystko oddać i iść. PzCz stwierdziła kategorycznie:
- Masz tu siedzieć, dopóki nie przeczytasz wszystkiego.

Cudownie po prostu. Dzięki temu większość rzeczy do kolejnego szkicu już przeczytałam :).



Na koniec jedna anegdota, wyczytana w tekście Gicgiera Dwie rozmowy i jedna anegdota.
Gicgier napisał fraszkę:

Miłość nie zna zmęczenia.
Czy pan się nie przecenia?

Po jakimś czasie przeczytał w "Odgłosach" tekst Sztaudyngera:

Miłość nie zna zmęczenia.
Czy pan się nie przecenia?
PS.: Świsnąłem fraszkę Gicgierowi.
Może nie dojrzy, albo nic nie powi.



Profesorowi W i Marcinowi - wszystkiego najlepszego z okazji urodzin!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz