środa, 19 stycznia 2011

1051. ekspert

Bo to było tak, że bardzo chciałam jechać na "Fabrykanta torped", odkąd Kipero powiedział mi, że jest.
Nauczyłam się trasy (to znaczy milion razy sprawdzałam, w które miejsce mam trafić z przystanku, gdzie jest przystanek, jako który na trasie, co mam zrobić jak wysiądę itp.). Po czym odpuściłam sobie, uznając, że i tak zabłądzę, bo będzie ciemno.
Z zamyślenia w autobusie wyrwało mnie pytanie:
- Przepraszam bardzo, czy ten przystanek teraz to będzie Burowiec?
- Mam nadzieję, że tak - odparłam. - Jadę tą trasą pierwszy raz, więc nie wiem.

Wysiadłam z autobusu i poszłam sobie w stronę, która wydawała mi się bardziej prawdopodobna.
- Przepraszam, czy tędy idzie się do domu kultury? - zapytała jedna z dziewczyn z grupki, którą mijałam.
- Nie mam pojęcia - przyznałam zgodnie z prawdą.
I dalej szliśmy razem.

Kiedy byliśmy już pod domem kultury, zadzwonił telefon. Magda, która chciała mnie odebrać z przystanku, tylko nie powiedziała wcześniej, że mam na nią tam zaczekać ;D. Dowiedziała się, że jestem na miejscu, więc przestała się martwić, że zabłądzę.
A wracaliśmy w trójkę.
- Jak ci się udał powrót w ciemnościach? - poinformował się Fimbul. Opowiedziałam mu.
- To wybrałaś najniższy poziom trudności - ocenił. - Następnym razem wracaj na expert. Pieszo.


Tja...

3 komentarze:

  1. Może uaktywnił Ci się wewnętrzny autotracker? Zaprogramowany został na dany cel i się włączył na przystanku

    OdpowiedzUsuń
  2. nie mam takiego czegoś wewnątrz :/... nie wiem, co to było, desperacja raczej...

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak naprawdę każdy to ma...... tylko nie każdy zdaje sobie z tego sprawę. Jak się sporo czasu spędza na wyimaginowanej podróży danym szlakiem to mózg podświadomie to rejestruje i potrafi odtworzyć w odpowiednim momencie.

    OdpowiedzUsuń