wtorek, 4 stycznia 2011

Co dziś zjadło abecadło?

Nie byłoby tej książki, gdyby nie Marcin Pałasz, który pewnego dnia zapytał, czy autora pomysłu na książkę potraktowałabym jako współautora, a po uzyskaniu odpowiedzi twierdzącej przysłał mi wizję książki.
Która powstała w jakiś weekend (nawet nie wiem, czy sobie zapisałam, kiedy, bo pamiętam, że od rana do wieczora pisałam, żeby szybko skończyć).
Nie byłoby tej książki, gdyby nie rodzice, którzy cierpliwie wymyślali mi potrawy na kolejne litery alfabetu i gdyby nie brat, który wyszukiwał informacje, co jakie zwierzątko jada.
I w zasadzie to koniec historii.


Przemeblowanie w głowie.

6 komentarzy:

  1. pamiętam jak dostałam plik tekstowy z tą książką i płakałam ze śmiechu. i jak bardzo już wtedy byłam dumna, że Cię znam:))) cudownie, niech ta książka będzie pierwszą z wielu Twoich:)))) Zł.

    OdpowiedzUsuń
  2. o hahahaha o tej samej książce mówimy? :D Dzięki :* :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy można tę książkę kupić w jakimś miejscu "stacjonarnym"? Np. u Autorki?
    (pomijam milczeniem kwestię, na ile Autorka jest stacjonarna...)

    Tak się tylko zastanawiam, czy ona [książka] była wydawana w nocy w Sylwestra? :) Bo na okładce ma 2010, a na stronie sklepu już 2011...

    Pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A, no i, oczywiście, gratulacje :) Jakaś taka przerażająco konkretna się robię ostatnio...

    OdpowiedzUsuń
  5. hahahahahaha
    można na pewno w wydawnictwie (info na okładce, że zamówienia na adres impuls@impulsoficyna.com.pl), moje autorskie już się rozlazły (nie że na klejeniu, tylko już je porozdawałam ;)). Wydawana miała być w 2010, stąd data na okładce, ale wyszła z druku w 2011 i taka jest w książce :). Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
  6. A ja właśnie nie chciałam przez wydawnictwo, bo to koszty przesyłki... no, nic, jakoś się zakręcę :)

    OdpowiedzUsuń