Dawno, dawno temu wymyśliłam niezawodny sposób na upał.
Trzeba się ubrać w coś ciepłego (jakiś dres na przykład) i tak posiedzieć z pół godziny. Na samą myśl, że można z siebie coś ściągnąć, żeby poczuć ulgę, robi się chłodniej.
Tylko nikt, łącznie ze mną, nie chce tego zastosować. Ciekawe czemu...
czwartek, 27 lipca 2006
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz