- Muszę się zabrać wreszcie za wywiady do tu-czytam - westchnęła Mrówka na gg do Fimbula. - "Fimbulku, wszyscy się zastanawiają, jak to jest być Fimbulkiem?"
A Fimbul wziął i odpowiedział, wstrzelił się natychmiast w konwencję. I w ten sposób zrobiliśmy wywiad. Fimbul mówi, żeby zastrzec, że nie ma takiej megalomanii. Nie ma, obydwoje udawaliśmy. Jak wyszło? Zobaczcie sami...
Bilans i balans. Rozmowa o fimbulkowatości
Mrówka: Fimbulku, wszyscy zastanawiają się: jak to jest być Fimbulkiem?
Fimbulwinter: Fimbulaście dość
M.: Czy bycie Fimbulkiem jest trudne?
F.: Tak.
M.: A co jest w tym najtrudniejsze, Twoim zdaniem?
F.: hm... brak pewnej wymiany. Trzeba wciąż coś od siebie dawać, a dostaje się za to w gruncie rzeczy niewiele.
M.: To rzeczywiście trudne. W takim razie - dlaczego warto być Fimbulkiem?
F.: A warto? Ja nic o tym nie wiem (śmiech). Jestem Fimbulkiem bo w zasadzie nic innego nie potrafię.
M.: Właśnie: wszyscy są na pewno ciekawi, jak to się u Ciebie zaczęło? Skąd wzięło się bycie Fimbulkiem, skąd idea fimbulkowatości?
F.: Ludzie często myślą, że cała fimbulkowatość ma charakter performatywny. Wiesz, o czym mówię: że trzeba robić to i tamto. Najpierw to, później coś innego... Ale to zupełnie nie tak! Ja nic nie robię, ja tylko jestem. A przez to, jakim jestem, wszystko inne dzieje się dokoła właśnie w ten sposób.
M.: Mądrość, wiedza, oczytanie, ciekawość świata, poczucie humoru... - jakie cechy wymieniłbyś jako najbardziej charakterystyczne dla fimbulkowatości?
F.: Bilans i balans. Musisz utrzymywać odpowiedni poziom tego wszystkiego. Odpowiednio wysoki, ale przy tym wypośrodkowany. Nie możesz być mądra, a nie mieć poczucia humoru i tak dalej.
M.: Jak wyobrażasz sobie siebie za dwadzieścia lat? Kim chciałbyś wtedy być?
F.: Chciałbym być wtedy o jakieś... dziesięć lat starszym Fimbulkiem (śmiech). Myślę, że wiele się nie zmieni. Ludzie czekają na jakieś gwałtowne i drastyczne zmiany, ale czekają tak już od wielu generacji. Trudno się pogodzić z tym, że my też nie będziemy pod tym względem wyjątkowi. Może będziemy poruszać się poduszkowcami albo coś podobnego, ale nie będzie to żaden olbrzymi przeskok.
M.: Bycie Fimbulkiem to jednak spore wyróżnienie, wyjątkowość sama w sobie, prawda?
F.: To też spore wyzwanie. Myślę, że każdy jest na swój sposób wyjątkowy, ale nie każdy podejmuje wyzwania swojej wyjątkowości.
M.: W takim razie powinnam Ci chyba życzyć ciągłego podejmowania tych wyzwań.
F.: Też sobie tego życzę. I Tobie. I czytelnikom.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



To jest pomysł- przepytaj każdego odwiedzającego blog ;)!
OdpowiedzUsuńhm, biorąc pod uwagę fakt, że właśnie robię wywiad z Anią Sz... rzecz jest do zrobienia, jeśli się inni zgodzą :). Zgadzacie się?
OdpowiedzUsuńAle fajneeee - gratuluję pomysłu. W pewnym momencie nawet zaginacie czasoprzestrzeń :)
OdpowiedzUsuńPozdrowienia.
Fajnie :) (jak wiemy z konferencji, jest to uniwersalne słowo wyrażające wiele emocji dotyczących tematów wszelakich)
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać kolejnych wywiadów.
a ten ze mną będzie nudniejszy :D jestem nudziaaarą ;)
OdpowiedzUsuńchciałabyś.
OdpowiedzUsuń