- Zrobiłam sobie coś w dłonie - poskarżyłam się Fimbulowi. - Kiedy zanurzam je w gorącej wodzie, strasznie mnie boli skóra na tych wystających kościach, na których się liczy miesiące.
- Może sobie odmroziłaś - zasugerował Fimbul, znając moją niechęć do rękawiczek.
- A to przejdzie?
- Tak. W lato.
- Dopiero? - wytrzeszczyłam oczy.
- Nie. Chciałem cię nastraszyć.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Oj Mrówka, Mrówka - więcej robót domowych! ;D
OdpowiedzUsuńI rękawiczki lądują na liście prezentów u przyszłorocznego Mikołaja...
OdpowiedzUsuńnie no, mam rękawiczki, tylko je noszę w kieszeniach. Aha, to do tej notki powinien być jeszcze dopisek Fimbula "noś rękawiczki... ale na rękach!" Ania - myślisz, że to coś da? :D
OdpowiedzUsuńPewnie, że tak - skóra się uodporni nieco :D
OdpowiedzUsuń