poniedziałek, 11 stycznia 2010

864. Skołowani

Siedzieliśmy dzisiaj (my, Skołowani) na konferencji Skołowanych, poświęconej tomikowi Różewicza Kup kota w worku. Długo trwała (udało się nam dziesięć referatów wyprodukować), więc pod koniec wszyscy byli już wykończeni i dostawali głupawki.
W związku z tym napisałam Fimbulowi wierszyk:

Za oknami wiatr nam hula,
ludzie czują zimna kęs,
a ja piszę dla Fimbula
wierszyk, który zgubił sens.

Śniegu tyle, że nie zmierzy
żaden system miar i wag,
rośnie wiersz, jak ciasto w dzieży,
tylko sensu już w nim brak.

Gdy guziki ma koszula,
to niestraszna żadna z zim
[tu Fimbul wyrwał mi zeszyt i dopisał długopisem: to jest awangardowa wstawka Fimbula]
piszę wierszyk dla Fimbula,
tylko sensu nie ma w nim (w wierszyku).

Dzieje się nie po raz pierwszy,
że w tomikach tu i tam
się pojawia jakiś wierszyk,
sens dorabiasz sobie sam.

Fimbulkowi - Mrówka.


Fimbul dopisał zaraz:

W końcu! Po TYLU latach! :) Dziękuję :). Możesz wrzucić na bloga.




Chwilę potem szturchnęła mnie Ania Sz. i szepnęła:
- Basia ugotowała kota.
Wychyliłam się i zerknęłam do kartek Basi. Basia narysowała wystającego z garnka kota, garnek, palniki i właśnie kończyła rysować kuchenkę.
- Głodna jesteś? - zapytałam ze współczuciem.
- Tak - odszepnęła Basia.



I jeszcze wiadomość z ostatniej chwili, ML powraca do bloga w stylu starych "Głupot" (kto bywał, ten wie i tęskni, kto nie bywał, niech zacznie teraz, bo warto):
http://mareklenc.blogspot.com/

15 komentarzy:

  1. Etykietę, MAM SWOJĄ ETYKIETĘ!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Basia (ta, która ma taga)15 stycznia 2010 22:28

    Hej,
    Weszłam z ciekawości na bloga iiiii... urosłam w swoich własnych oczach o jakieś 10 cm. I nawet taga mam - no, żyć nie umierać :)
    A przy tym kocie to dostałam strasznej głupawki (po tekście "Kot w rondlu"), aż się bałam, że rozwalę konferencję i mnie wyrzucą...
    Pozdrowienia. B.

    OdpowiedzUsuń
  3. hahahahahahahahahaha :D jak mi miło, witaj :D
    My z Fimbulem dostaliśmy głupawki przy wyszukiwaniu podobieństw dziekanów na portretach, też miałam ochotę pod stół wejść w pewnym momencie ;D

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam niejasne wrażenie, że zadebiutuję w zbiorze pt. "Czytanie Różewicza. Wokół książki Kot w rondlu - poradnik kulinarny i dziekańskie łamigłówki (in progress)". Rozważam podpisanie się pod tekstem pseudonimem. I nie, Mrówko, nie tym, o którym myślisz ;)
    PS. Basiu, witaj i czytaj, bo warto. Nie tylko dlatego, że czasem człowiek dowie się czegoś o sobie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze powiedziane: czasem się DOWIE ;p Słyszysz, Mrówka? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kama:
    1. Wiem, że warto.
    2. Myślę, że Różewicz byłby zachwycony takim zbiorem. Zwłaszcza przepisami.
    Pozdrowienia dla wszystkich
    B.

    OdpowiedzUsuń
  7. huhuhu zwłaszcza dziekańskie. Kama - bo nie wiesz - w czwartek opowiadałam o tej zabawie z portretami Egzekutorowi i on powiedział, że też się z tego uśmiał :D.
    Ania - to chyba cenne, że się czasem czegoś dowiesz, a nie tylko tłumaczysz ludziom, że nie jesteś choleryczką, nie? :D. Poza tym za często zapominacie, a ja sobie zapisuję! (jak mi się chce)
    Basia - 1) dzięki :) *Mrówka się rozczula*, 2) ja myślę, że jak będziemy mieć tomik, to mu poślemy chyba, nie? Albo damy Bossowi i Boss mu pośle. WIęc możemy spreparować coś dodatkowo, a la Rewia... PS - nawet nie wiecie (wszyscy) jak się cieszę, że tu zostajecie ;D

    OdpowiedzUsuń
  8. Droga Mrówko,
    1. Można zaryzykować teorię, że na konferencję idzie się tylko po to, by wbić się na Twojego bloga ;)
    2. Tak, tak, poślijmy (albo najlepiej spróbujmy mu sprzedać ;))
    3. Co do Rewii to jestem nieuświadomiona, ale chętnie coś narysuję :D
    4. Ja nie zostaję, ja się uczę do moich pięciu egzaminów w najbardziej paradoksalnej sesji w historii... Ale zaglądam w każdym razie.
    B.

    OdpowiedzUsuń
  9. Droga Basiu,
    1)nie tylko na konferencję... ogólnie przebywanie ze mną tym grozi ;),
    2) HAHA :D,
    3) hmmm... nie pamiętam, gdzie była mowa o Rewii, jak znajdę, to Ci pokażę. Najogólniej mówiąc: to były trzy książki (pisane przez 3 lata i ilustrowane przez ML) - satyryczny prezent urodzinowy dla Bossa,
    4) powodzenia :D

    nadużywam emotek, wiem.

    OdpowiedzUsuń
  10. 3) Najogólniej to było coś (właściwie 3. część tego), przez co boję się chodzić po korytarzach wydziału. Żyję w strachu, że przed Bossem i Egzekutorem zdradzi mnie moja mina na ich widok...

    Mrówka, ja bez emotek już żyć nie mogę. Mam problem, jak próbuję przekazać jakąś emocję w mailu i nie wypada stawiać znaczków. Zawsze się boję, że ktoś potraktuje poważnie to, co piszę. A z reguły to zły pomysł. Co za :(

    Jakiś taki przestraszony mi ten koment wyszedł. Symptom sesji?

    OdpowiedzUsuń
  11. huhuhu po prostu im się przedstaw ;). Może załapią, w końcu od rewii trochę czasu minęło.

    :D

    ale emotki upraszczają życie, ja sobie upraszczam w każdym razie.

    OdpowiedzUsuń