Wczoraj wieczorem umówiłyśmy się z Patiinką, siostrą Arturka, na ploty. Drzwi otworzyła mi Pysia, druga (najmłodsza) siostra Arturka, z maleńkim kotem na rękach.
- Jakiiii słoooooodkiiiiiii! - zawołała Mrówka i zaczęła natychmiast drapać kotka za uchem, głaskać po nosku, mierzwić futerko na karku i ogólnie zajmować się zwierzątkiem. Kotek (właściwie kotka) zaczął z zainteresowaniem przyglądać się Mrówce, próbował pacnąć ją łapką, trącić pyszczkiem, a wreszcie - zaczął lizać.
- Liże mnie właśnie - poinformowała z zachwytem Mrówka Patiinkę, kiedy weszły już wszystkie z kotem do pokoju.
- Na razie cię liże - mruknęła Patiinka. Co jeszcze wcale nie zabrzmiało złowieszczo. Kotek wyglądał jak jedna trzecia normalnego kota, był mały, szary i słodki. I czasami popiskiwał zamiast miauczeć. Mrówka rozpływała się w zachwytach. Patiinka i Pysia wyszły na chwilę.
Kotek, puszczony luzem, usiadł na podłodze koło Mrówki. Mrówka natychmiast przykucnęła przy nim. Kotek z zaciekawieniem podniósł łebek i uważnie przyjrzał się Mrówce. Jeden skok - i już był na tapczanie, na którym Mrówka opierała się łokciem. Nie spuszczał przy tym Mrówki z oczu.
Zafascynował go kolczyk Mrówki. Jak zahipnotyzowany (kotek, nie kolczyk) zaczął się wspinać po ramieniu Mrówki, wpatrzony w jej głowę. Wspiął się i zrezygnował z zamiaru zabawy kolczykiem, próbował mnie za to polizać w ucho.
Potem zeskoczył na ziemię i spodobały mu się napy w dżinsach Mrówki.
Najpierw bez uprzedzenia wskoczył na Mrówkę, rozcapierzył pazurki, przewrócił się na Mrówki kolanach na bok i próbował ugryźć ją w dżinsy.
Mrówka zdjęła go z siebie i postawiła na podłodze.
Kotek wykonał natychmiastowy obrót i znowu wskoczył na Mrówkę, z zamiarem zjedzenia jej.
Mrówka odstawiła kotka na podłogę.
Kotek wskoczył.
Mrówka odstawiła.
Po chwili do pokoju wróciły siostry Arturka i przyniosły ze sobą kłębek wełny. Kotek zajął się wełną.
Dziewczyny wyszły.
Kotek poszedł za nimi. W progu pokoju zatrzymał się. Zastanowił (jakby był w komiksie albo w kreskówce, to pojawiłaby mu się nad łebkiem narysowana żarówka). Powoli się odwrócił, zobaczył siedzącą pod oknem Mrówkę.
W oku mu błysnęło.
Rozpłaszczył się na podłodze i zaczął się skradać, cały czas przyglądając się Mrówce uważnie.
Skradał się przez pół pokoju (nie wiem, czy mu się wydawało, że jak się tak skrada, to go nie widzę, czy co...), a w połowie pokoju podskoczył i w takich podskokach świerszczo-kangurzych dopadł Mrówkę.
Wlazł jej na kolana i próbował ugryźć w spodnie. Bokiem.
Mrówka odstawiła kotka na podłogę.
Wróciły dziewczyny, rozmawiamy sobie, kotek się znudził i wyszedł.
Stał w przedpokoju, kiedy Mrówkę podkusiło i delikatnie podrapała małym palcem w oparcie tapczanu.
Kotek pobił rekord prędkości. NATYCHMIAST znalazł się na Mrówce i próbował ugryźć ją w palec.
Wyturlał kłębek wełny do przedpokoju i pobiegł za nim.
Cisza i spokój.
Mrówka delikatnie pociągnęła za koniec nitki. W przedpokoju coś gruchnęło.
Poszłyśmy zobaczyć, co się dzieje.
Kotek stał przy drzwiach, pod którymi zaczepiła się nitka i pilnie ją obserwował. Chyba wskoczył na framugę, żeby złapać uciekającą wełnę...
Kiedy wreszcie się zmęczył i poszedł spać, wygłaskałam go za wszystkie czasy.
Na wszystko znajdzie się sposób ;).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patiinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Patiinka. Pokaż wszystkie posty
środa, 10 października 2007
piątek, 16 lutego 2007
189. Aaarturek
"sama do 20 :(" - napisała w info na gg siostra Arturka, Patiinka.
- Czemu sama, biedactwo? - zapytałam natychmiast, bo włączyło mi się współczucie.
- Bo czekam na tą łosiowatość, mojego brata - odpisała mi siostra Arturka...
Taak... Poszłam sobie i od razu zaczął mi się pisać Powrót Arturka:
Pójdźcie, o dziadki, pójdźcie wszystkie razem
za miasto, pod słup, na wzgórek,
idźcie z dziadkami dziatki, tylko gazem,
bo właśnie wraca Arturek.
On nie takie wierszyki z mojej strony wytrzymywał...
- Czemu sama, biedactwo? - zapytałam natychmiast, bo włączyło mi się współczucie.
- Bo czekam na tą łosiowatość, mojego brata - odpisała mi siostra Arturka...
Taak... Poszłam sobie i od razu zaczął mi się pisać Powrót Arturka:
Pójdźcie, o dziadki, pójdźcie wszystkie razem
za miasto, pod słup, na wzgórek,
idźcie z dziadkami dziatki, tylko gazem,
bo właśnie wraca Arturek.
On nie takie wierszyki z mojej strony wytrzymywał...
poniedziałek, 22 stycznia 2007
164. Kilożule
Spotkałam siostrę Arturka. Obie wracałyśmy z Katowic i przesiadłyśmy się razem do autobusu jadącego na nasze osiedle.
- Nie będziemy szczupłe - mruknęła siostra Arturka, siadając. - Nie będziemy wysportowane.
Ale przynajmniej wygodnie się jechało.
- Nie będziemy szczupłe - mruknęła siostra Arturka, siadając. - Nie będziemy wysportowane.
Ale przynajmniej wygodnie się jechało.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


