czwartek, 6 marca 2008

501. konferencja o krwi

Braliśmy dzisiaj z Fimbulem udział w konferencji o krwi.
Okazało się, że półroczne prowadzenie zajęć na coś się przydało. Zwykle Fimbul zarzucał mi, że mówię za szybko.
- Mówiłam ZBYT szybko? - nabazgrałam do Fimbula na karteluszku, kiedy skończyłam.
- Nie - odpisał Fimbul. - Ale jak spoglądałaś na zegar to na chwilę przyspieszałaś.
:)
Dostaliśmy mineralną w butelkach, które można było odkręcać normalnie i pić z gwinta, albo odkręcać nienormalnie i pić jak sportowcy w biegu z tego czegoś, co się nie rozchlapuje.
- Odkręcisz miiii? - zapytała Mrówka Fimbula, nauczona doświadczeniem.
- A chcesz pić jak człowiek, czy jak królik? - poinformował się Fimbul.

Potem kontynuowaliśmy rozmowę na kartkach:
- Ta dziewczyna ma pewnie referat na 15 minut, bo robi nienormalnie długie pauzy - napisał Fimbul.
- Ale zobacz, ma niepokojąco dużo kartek! - odbazgrałam natychmiast.
I zaraz potem dopisałam:
- To przerażenie w twoich oczach - bezcenne!

Czasami wątpiliśmy w związek wystąpienia z tematyką konferencji.
- A gdzie tu krew? - zwróciłam się korespondencyjnie do Fimbula. Obok którego siedziałam, ale przecież nie będziemy gadać na konferencji.
- To się nazywa poetyka braku - wyjaśnił mi Fimbul, też listownie.

Kiedy kilkaaaa referatów później dołączyła do nas Sandra, dziewczyna Fimbula, i zastanawiała się podczas jednego z tekstów, gdzie w nim jest krew, Fimbul powiedział jej:
- Krew zalewa słuchaczy.

Do tego, żeby przy mnie ich zalewała, Fimbul z Piotrkiem od Fimbula się nie przyznali.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz