Czemu to być musi normą
(bez przesady i bez blagi),
że co miesiąc byle hormon
mnie wytrąca z równowagi? :(
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórczość własna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą twórczość własna. Pokaż wszystkie posty
środa, 11 sierpnia 2010
wtorek, 18 maja 2010
931. Zdzisiek
czwartek, 13 maja 2010
926. wierszyk z gipsu
Dawno twórczości użytkowej tu nie było, więc wrzucam dzisiaj wierszyk napisany dla Ani od Piotrka, wierszyk przeznaczony do wpisania na gipsie (i naprawdę nie rozumiem, dlaczego od momentu otrzymania tekstu, Ania od Piotrka unika spotkania ze mną...)
Tu nie pomoże pielęgniarka ani medyk,
który tajemnic fachu wciąż strzeże zazdrośnie.
Mogą Ci ulżyć w bólu, pocieszyć od biedy,
lecz bez mego wierszyka nic Ci się nie zrośnie.
Ten gips na pamiątkę sobie później weź, by
potwierdzenie zdarzenia nigdy nie zginęło,
przedtem był on jedynie czymś w rodzaju rzeźby,
teraz, z moim wierszykiem, to już arcydzieło.
Inni będą wpisywać jakieś "lubię Anię"
"pozdrowienia na gipsie", "nie łam więcej kości".
Ja napiszę Ci wierszyk i policzę taniej
- i zyskasz piękny utwór dzięki znajomości.
I na koniec wierszyka jeszcze prawda goła,
co pozornie tu skrywa przesłanie złowieszcze:
chcesz dostać arcydzieło, to coś jeszcze połam,
bo z wierszykiem na gipsie nie bardzo się zmieszczę.
Tu nie pomoże pielęgniarka ani medyk,
który tajemnic fachu wciąż strzeże zazdrośnie.
Mogą Ci ulżyć w bólu, pocieszyć od biedy,
lecz bez mego wierszyka nic Ci się nie zrośnie.
Ten gips na pamiątkę sobie później weź, by
potwierdzenie zdarzenia nigdy nie zginęło,
przedtem był on jedynie czymś w rodzaju rzeźby,
teraz, z moim wierszykiem, to już arcydzieło.
Inni będą wpisywać jakieś "lubię Anię"
"pozdrowienia na gipsie", "nie łam więcej kości".
Ja napiszę Ci wierszyk i policzę taniej
- i zyskasz piękny utwór dzięki znajomości.
I na koniec wierszyka jeszcze prawda goła,
co pozornie tu skrywa przesłanie złowieszcze:
chcesz dostać arcydzieło, to coś jeszcze połam,
bo z wierszykiem na gipsie nie bardzo się zmieszczę.
sobota, 27 marca 2010
900. mamuty 2
W zeszłym roku zrobiłam Ani Sz. na urodziny kalendarz mamutów. 12 wierszyków o mamutach w różnych porach roku. Pisałam to, leżąc z gorączką, przez jakieś trzy dni.
Info o tym jest w notce 733 (to znaczy będzie, jak przekopiuję). W tym roku postanowiłam kontynuować tradycję i stworzyłam nowy kalendarz mamutów, w trzy godziny i bez gorączki.
Tym razem motywem przewodnim są przebieranki (mamut, żeby przetrwać, musi się przebierać za inne stworzenia).
Jak ktoś chce całość na maila (ale bez rysunków, rysunki robiłam ręcznie i nie mam kopii) - to czekam na sygnał.
Na zachętę/zniechęcenie pierwszy wierszyk, jaki powstał.
LUTY
Mamut dziś z samego ranka
chciał się przebrać za bałwanka.
Nie chciał w sumie, ale zaspał,
wstaje, patrzy – na nim zaspa,
więc, miast otrzepywać włoski,
myśli – na wzór eskimoski,
przechadzając się po polu:
jak nie zwalczysz czegoś – polub.
Zamiast stać jak posąg grecki,
z górki rzucił się na plecki
i z łomotem w dół się turla.
Za nim sypie zaś się z gór la-
wina, śnieg już go otula –
mamut – jedna wielka kula.
Nosem zarył w prapragrządki
(naszej szklarni to początki),
a gdy się wyplątał z chaszczy,
to marchewkę trzymał w paszczy.
Chciał węgielki na guziki,
ale sprawdził sobie w Wiki,
że z tworzeniem węgla proces
zaczął w innej się epoce.
Och, nie pora tu na wykład,
choć historia to niezwykła.
W każdym razie z węgla braku
mamut zabrał garść ziemniaków
(i nie próbuj pytać tutaj,
skąd garść jakaś u mamuta,
skoro nie miał łap wśród kończyn,
bo mi wierszyk się nie skończy).
W tajemnicy też ci powiem –
garnka nie miał on na głowie,
nie był przez to smutny, a zły,
że mu uszy tam nie wlazły.
Jeszcze wziął do łapy chwasta,
no a wtedy marzec nastał.
Słońce wyszło z chmur czeluści
i nasz mamut się rozpuścił.
Info o tym jest w notce 733 (to znaczy będzie, jak przekopiuję). W tym roku postanowiłam kontynuować tradycję i stworzyłam nowy kalendarz mamutów, w trzy godziny i bez gorączki.
Tym razem motywem przewodnim są przebieranki (mamut, żeby przetrwać, musi się przebierać za inne stworzenia).
Jak ktoś chce całość na maila (ale bez rysunków, rysunki robiłam ręcznie i nie mam kopii) - to czekam na sygnał.
Na zachętę/zniechęcenie pierwszy wierszyk, jaki powstał.
LUTY
Mamut dziś z samego ranka
chciał się przebrać za bałwanka.
Nie chciał w sumie, ale zaspał,
wstaje, patrzy – na nim zaspa,
więc, miast otrzepywać włoski,
myśli – na wzór eskimoski,
przechadzając się po polu:
jak nie zwalczysz czegoś – polub.
Zamiast stać jak posąg grecki,
z górki rzucił się na plecki
i z łomotem w dół się turla.
Za nim sypie zaś się z gór la-
wina, śnieg już go otula –
mamut – jedna wielka kula.
Nosem zarył w prapragrządki
(naszej szklarni to początki),
a gdy się wyplątał z chaszczy,
to marchewkę trzymał w paszczy.
Chciał węgielki na guziki,
ale sprawdził sobie w Wiki,
że z tworzeniem węgla proces
zaczął w innej się epoce.
Och, nie pora tu na wykład,
choć historia to niezwykła.
W każdym razie z węgla braku
mamut zabrał garść ziemniaków
(i nie próbuj pytać tutaj,
skąd garść jakaś u mamuta,
skoro nie miał łap wśród kończyn,
bo mi wierszyk się nie skończy).
W tajemnicy też ci powiem –
garnka nie miał on na głowie,
nie był przez to smutny, a zły,
że mu uszy tam nie wlazły.
Jeszcze wziął do łapy chwasta,
no a wtedy marzec nastał.
Słońce wyszło z chmur czeluści
i nasz mamut się rozpuścił.
sobota, 14 listopada 2009
832. filozofia boiska
Mecz Polska - Rumunia. W piłkę nożną. W przerwie redaktor łapie pierwszego z brzegu zawodnika, żeby przeprowadzić z nim "wywiad".
Redaktor: Nie strzeliliście na razie ani jednej bramki. Dlaczego?
Zawodnik: Ponieważ nasze akcje nie kończyły się zdobyciem gola.
Edit: Nie oprę się pokusie zacytowania samej siebie. Kleciłam maila do Dystycha i próbowałam się popisać umiejętnością tworzenia małych form satyrycznych. Wymyśliłam na poczekaniu nagrobek kominiarza.
Łzą się oko rosi,
w płacz mali i duzi:
szczęście chłop przynosił,
a ma z tego guzik.
Redaktor: Nie strzeliliście na razie ani jednej bramki. Dlaczego?
Zawodnik: Ponieważ nasze akcje nie kończyły się zdobyciem gola.
Edit: Nie oprę się pokusie zacytowania samej siebie. Kleciłam maila do Dystycha i próbowałam się popisać umiejętnością tworzenia małych form satyrycznych. Wymyśliłam na poczekaniu nagrobek kominiarza.
Łzą się oko rosi,
w płacz mali i duzi:
szczęście chłop przynosił,
a ma z tego guzik.
piątek, 11 września 2009
809. dwa szczupaki
To normalne, że kiedy milion rzeczy doprowadza człowieka do euforii, to człowiek - czyli w tym wypadku Mrówka - odreagowuje to pod koniec dnia potwornym, niewyobrażalnym zmęczeniem. Bo w końcu ile można trwać w euforii? Wczoraj, po całym dniu fruwania, byłam wieczorem trochę wykończona. Robo się lekko przestraszył.
- Masz może słownik? - zapytałam. - Bo widzisz, jednym ze sposobów wyzwolenia się z takiego stanu jest rzucenie się na scenę. W wyobraźni. I spisanie tego, co tam się dzieje.
- OPASŁY, WĘDZIĆ, KUDŁATY - napisał Robo natychmiast.
No i koło północy powstało.
Rzecz to normalna prawie,
ot, standard jako taki,
że w jednym rybnym stawie
mieszkały dwa szczupaki.
Nic w tym dziwnego, poza tym,
że gdy już gwiazdy pogasły,
to jeden się robił kudłaty,
a drugi za to - opasły.
I wtedy wciąż nieudolnie
pływały, stycznie czy wrześnie:
opasły - trochę wolniej,
kudłaty - tak jak wcześniej.
Nie przypływała ta para
do żadnej stawu krawędzi,
bo ktoś by mógł tam w szuwarach
je złapać i uwędzić.
"Zjeść by nas przecież nikt nie mógł"
"możemy przyjrzeć się brzegom"
- opasły rzekł kudłatemu,
kudłaty do opasłego.
Tak rozmawiały zwierzęta,
pływając przy tataraku.
A puenta? Po co mi puenta
przy tym kudłatym szczupaku?
A dzisiaj był mecz, mecz, mecz :). Jutro, jeśli mi się uda rano wstać, też pojadę.
- Masz może słownik? - zapytałam. - Bo widzisz, jednym ze sposobów wyzwolenia się z takiego stanu jest rzucenie się na scenę. W wyobraźni. I spisanie tego, co tam się dzieje.
- OPASŁY, WĘDZIĆ, KUDŁATY - napisał Robo natychmiast.
No i koło północy powstało.
Rzecz to normalna prawie,
ot, standard jako taki,
że w jednym rybnym stawie
mieszkały dwa szczupaki.
Nic w tym dziwnego, poza tym,
że gdy już gwiazdy pogasły,
to jeden się robił kudłaty,
a drugi za to - opasły.
I wtedy wciąż nieudolnie
pływały, stycznie czy wrześnie:
opasły - trochę wolniej,
kudłaty - tak jak wcześniej.
Nie przypływała ta para
do żadnej stawu krawędzi,
bo ktoś by mógł tam w szuwarach
je złapać i uwędzić.
"Zjeść by nas przecież nikt nie mógł"
"możemy przyjrzeć się brzegom"
- opasły rzekł kudłatemu,
kudłaty do opasłego.
Tak rozmawiały zwierzęta,
pływając przy tataraku.
A puenta? Po co mi puenta
przy tym kudłatym szczupaku?
A dzisiaj był mecz, mecz, mecz :). Jutro, jeśli mi się uda rano wstać, też pojadę.
piątek, 21 sierpnia 2009
799. fimbulki - reaktywacja
- Wzięłam sobie krówkę po kolacji, żeby zjeść coś małego i słodkiego - wyznałam Fimbulowi. - Rozwinęłam papierek, a tam było napisane "to twój szczęśliwy dzień". Nie mogłam tego rano zjeść? Teraz to ile mi tego szczęścia zostało?
- 3 godziny, 57 minut - obliczył Fimbul.
Dzisiaj napisałam Fimbulowi wierszyk z przesłaniem:
od doli do małej niedólki,
od szczęścia w życiu do burzy -
każdy ma takie fimbulki,
na jakie sobie zasłużył.
- 3 godziny, 57 minut - obliczył Fimbul.
Dzisiaj napisałam Fimbulowi wierszyk z przesłaniem:
od doli do małej niedólki,
od szczęścia w życiu do burzy -
każdy ma takie fimbulki,
na jakie sobie zasłużył.
piątek, 12 czerwca 2009
767. twórczość improwizowana
W związku z awarią systemu bibliotek wydziałowych przypuszczamy z Fimbulem, że oblężenie przeżywa biblioteka regionalna. Zastanawialiśmy się też nad zachowaniem dyrektora tejże instytucji. Zaimprowizowałam szybko rys wierszyka:
Mrowka (10-06-2009 13:31)
schodzi na dół i się dziwi czemu...
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i staje przed lustrem co rano
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i głaszcze się lekko po brodzie
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i minę ma trochę zaspaną
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i myśli, że dzień to jak co dzień
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i schodzi do kataloga
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i patrzy na dzikie hordy
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i krzyczy: o mamo! na boga
Mrowka (10-06-2009 13:32)
cholera, rymu mi brakło :(
Mrowka (10-06-2009 13:32)
a tak się ładnie zapowiadało :(
Mrowka (10-06-2009 13:32)
cofam:
i patrzy na ludzkie plemię
i patrzy na dzikie tłumy
i rzuca się zaraz na ziemię
i tarza (choć przedtem się umył)
A potem mi się odechciało.
Z informacji typu jupi: po mailu od Bossa nadgryzłam przedostatni szkic. Do poniedziałku powinnam go skończyć.
Mrowka (10-06-2009 13:31)
schodzi na dół i się dziwi czemu...
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i staje przed lustrem co rano
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i głaszcze się lekko po brodzie
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i minę ma trochę zaspaną
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i myśli, że dzień to jak co dzień
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i schodzi do kataloga
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i patrzy na dzikie hordy
Mrowka (10-06-2009 13:31)
i krzyczy: o mamo! na boga
Mrowka (10-06-2009 13:32)
cholera, rymu mi brakło :(
Mrowka (10-06-2009 13:32)
a tak się ładnie zapowiadało :(
Mrowka (10-06-2009 13:32)
cofam:
i patrzy na ludzkie plemię
i patrzy na dzikie tłumy
i rzuca się zaraz na ziemię
i tarza (choć przedtem się umył)
A potem mi się odechciało.
Z informacji typu jupi: po mailu od Bossa nadgryzłam przedostatni szkic. Do poniedziałku powinnam go skończyć.
środa, 3 czerwca 2009
763.
Jestem. Piszę. Bez przerwy.
Dzisiaj wystawa rysunków ML, w Gdańsku. Nie byłam (może ML się potem podzieli wrażeniami), więc napisałam mu wierszyk, jak ktoś chce, to przytaczam:
O, Marku, toż to radość czysta,
wiedzieć, że ktoś Ci jedną z wystaw
urządził tak po wielkopańsku.
Choć szkoda trochę mi - że w Gdańsku.
Na widok witryn i galerii
mogłabym dostać tam histerii
(aż łezka drży mi pod powieką).
Szkoda, że Gdańsk jest tak daleko.
I bym patrzyła z uwielbieniem
na Twych rysunków zatrzęsienie,
że wnet by mnie wyprosił kustosz.
Lecz w Gdańsku Ty, a u mnie - pusto-ż.
W Jaworznie byś nie wypadł gorzej.
Co ten Gdańsk w sobie ma? Że morze?
Jak ta wystawa byłaby tu
też miałbyś morze, lecz zachwytów.
A może przykład Ty weź z cyrków?
Weź duży namiot, nasyp żwirku
(fachowo zwie się to: arena).
Rysunki - i, kto wejdzie, denat.
Stwierdzam to wcale nieprzesadnie,
kto Twe rysunki ujrzy, padnie.
I trochę się nam zmniejszy nacja
(prócz tych, co siedzą na wakacjach).
Nim w satyryczne staniesz szranki
zadbaj o fanów swych (i fanki)
Przyślij mi prace swe (choć ksero!),
to będę mieć tu cyrk dopiero.
Jutro Boss w GTL.
Dzisiaj wystawa rysunków ML, w Gdańsku. Nie byłam (może ML się potem podzieli wrażeniami), więc napisałam mu wierszyk, jak ktoś chce, to przytaczam:
O, Marku, toż to radość czysta,
wiedzieć, że ktoś Ci jedną z wystaw
urządził tak po wielkopańsku.
Choć szkoda trochę mi - że w Gdańsku.
Na widok witryn i galerii
mogłabym dostać tam histerii
(aż łezka drży mi pod powieką).
Szkoda, że Gdańsk jest tak daleko.
I bym patrzyła z uwielbieniem
na Twych rysunków zatrzęsienie,
że wnet by mnie wyprosił kustosz.
Lecz w Gdańsku Ty, a u mnie - pusto-ż.
W Jaworznie byś nie wypadł gorzej.
Co ten Gdańsk w sobie ma? Że morze?
Jak ta wystawa byłaby tu
też miałbyś morze, lecz zachwytów.
A może przykład Ty weź z cyrków?
Weź duży namiot, nasyp żwirku
(fachowo zwie się to: arena).
Rysunki - i, kto wejdzie, denat.
Stwierdzam to wcale nieprzesadnie,
kto Twe rysunki ujrzy, padnie.
I trochę się nam zmniejszy nacja
(prócz tych, co siedzą na wakacjach).
Nim w satyryczne staniesz szranki
zadbaj o fanów swych (i fanki)
Przyślij mi prace swe (choć ksero!),
to będę mieć tu cyrk dopiero.
Jutro Boss w GTL.
czwartek, 17 lipca 2008
595. notka pozbawiona inteligencji
Ułożyłam wczoraj wierszyk-pocieszankę. Który to wierszyk charakteryzuje się tym, że ma wszystkie błędy, jakie można popełnić przy pisaniu takiego małego tekściku. Ma też jedną zaletę: można go przesłać smsem.
trzymaj zawsze nos do góry,
trzymaj nos powyżej warg
pośród innych zalet fury
- ptak nie nasra ci na kark
trzymaj zawsze nos do góry,
trzymaj nos powyżej warg
pośród innych zalet fury
- ptak nie nasra ci na kark
sobota, 3 maja 2008
544. wierszyk z przesłaniem
Ostatnio przed ekranem pisałam Fimbulowi wierszyk z przesłaniem...
Siedzi sobie Fimbul dziś przed monitorem,
siedzi już dość długo, nie zważa na porę,
Czas go nie obchodzi, ni w pogodzie zmiany,
siedzi Fimbul sobie, jest zapracowany.
Ludzie dziś mu nie są do pomocy skorzy:
maila więc do Mrówki Fimbul nie ułoży,
nie ułoży maila, tak jak umie on to,
oj, puściutkie będzie dzisiaj Mrówki konto.
Maila nie napisze (choć nie mówi, że nie)...
Zamkną Mrówce konto admini na tlenie,
zamkną Mrówce konto już jutro nad ranem
(to konto mailowe. Bo nieużywane)
Mógłby Mrówce chwile rozproszyć ponure,
Skoro i tak stuka sobie w klawiaturę
Mógłby coś właściwie napisać w pięć minut
Mógłby coś napisać... Fimbulku, do czynu!
Mógłby coś napisać Mrówce w parę chwil, czy
mógłby nawet maila... lecz on ciągle milczy.
Nie śle nic - ni grama słownych wygibasów.
Już Mrówki nie lubi? Czy też nie ma czasu?
Siedzi tak Fimbulek stracony dla świata,
nie wie, że dla Mrówki to największa strata,
nie wie, że ta Mrówka za nim tęskni stale
i na maile czeka. Tak! Na maili zalew.
Siedzi sobie Fimbul i ogląda strony
siedzi sobie Fimbul, trochę już zmęczony,
Siedzi sobie Fimbul, pracuje aż miło,
siedzi... na stojąco trudniej by mu było.
Siedzi sobie Fimbul i stuka w klawisze,
lecz maila do Mrówki dalej on nie pisze.
Mrówka siedzi w nerwach no i w smutku cała
i co chwilę sprawdza, czy internet działa.
Wreszcie, już nad ranem, dziś o wczesnej porze
myśli Fimbul: maila może Mrówce stworzę.
Mrówka się ucieszy z maila z moich rączek.
Chciał napisać szybko, lecz mu padło łącze.
I pół dnia minęło nim się z tym uporał,
Fimbulku, pisz Mrówce od razu, to morał.
Wierszyk jeszcze jedną zgrabną puentę ma:
masz napisać maila? Napisz Mrówce dwa.
Ciekawe, czy na Bossa też by coś takiego działało... ;)
Siedzi sobie Fimbul dziś przed monitorem,
siedzi już dość długo, nie zważa na porę,
Czas go nie obchodzi, ni w pogodzie zmiany,
siedzi Fimbul sobie, jest zapracowany.
Ludzie dziś mu nie są do pomocy skorzy:
maila więc do Mrówki Fimbul nie ułoży,
nie ułoży maila, tak jak umie on to,
oj, puściutkie będzie dzisiaj Mrówki konto.
Maila nie napisze (choć nie mówi, że nie)...
Zamkną Mrówce konto admini na tlenie,
zamkną Mrówce konto już jutro nad ranem
(to konto mailowe. Bo nieużywane)
Mógłby Mrówce chwile rozproszyć ponure,
Skoro i tak stuka sobie w klawiaturę
Mógłby coś właściwie napisać w pięć minut
Mógłby coś napisać... Fimbulku, do czynu!
Mógłby coś napisać Mrówce w parę chwil, czy
mógłby nawet maila... lecz on ciągle milczy.
Nie śle nic - ni grama słownych wygibasów.
Już Mrówki nie lubi? Czy też nie ma czasu?
Siedzi tak Fimbulek stracony dla świata,
nie wie, że dla Mrówki to największa strata,
nie wie, że ta Mrówka za nim tęskni stale
i na maile czeka. Tak! Na maili zalew.
Siedzi sobie Fimbul i ogląda strony
siedzi sobie Fimbul, trochę już zmęczony,
Siedzi sobie Fimbul, pracuje aż miło,
siedzi... na stojąco trudniej by mu było.
Siedzi sobie Fimbul i stuka w klawisze,
lecz maila do Mrówki dalej on nie pisze.
Mrówka siedzi w nerwach no i w smutku cała
i co chwilę sprawdza, czy internet działa.
Wreszcie, już nad ranem, dziś o wczesnej porze
myśli Fimbul: maila może Mrówce stworzę.
Mrówka się ucieszy z maila z moich rączek.
Chciał napisać szybko, lecz mu padło łącze.
I pół dnia minęło nim się z tym uporał,
Fimbulku, pisz Mrówce od razu, to morał.
Wierszyk jeszcze jedną zgrabną puentę ma:
masz napisać maila? Napisz Mrówce dwa.
Ciekawe, czy na Bossa też by coś takiego działało... ;)
sobota, 5 kwietnia 2008
522. jak zostałam bajkopisarzem
Próbowałam już różnych form ekspresji. Zaczęło się od rymowanych komiksów, potem była między innymi faza na fraszki, pastisze, redutki, teksty satyryczne, piosenki kabaretowe i szopki. A teraz przeszłam do czegoś, co było mi długo niedostępne. Do twórczości dla dzieci. Broniłam się długo. Nie miałam fabuł, pomysłów, odwagi i czytelników. Teraz fabuły tworzę, pomysły wpadają mi do głowy jakimś cudem, odwagi zbyt wiele do pisania nie potrzeba, a i czytelnicy się znaleźli.
Czasami tylko własna wyobraźnia stawia mi nieoczekiwane ograniczenia.
- Czy jest jakieś zwierzę, za które byś się przebrał, używając sznurka? - zapytałam Fimbula znienacka.
- Jakie egzystencjalne pytanie - odpisał Fimbul. - Jakbym sobie ogon doczepiał może...
- A do jakiego zwierzęcia to byłby ogon? - zainteresowałam się.
- Może węża? Wąż to 99% ma ogon - odparł Fimbul. - I to taki wyraźny, bo można by na przykład pawia, ale on niesznurkowaty ogon ma.
- No mnie właśnie chodzi o taki sznurkowaty. Tyyy! - oświeciło mnie. - A grzywa konia? Zrobiłbyś grzywę konia ze sznurka?
- Jakbym musiał - odrzekł Fimbul.
Jedna zwrotka z bajki, o której tu mowa, mówi słoń, zawiedziony własnym wyglądem:
"„Jestem taki strasznie brzydki,
od swej trąby po ogonek.
Nie dość, że mam szare łydki
to do tego – pomarszczone!"
Dzisiaj postanowiłam podręczyć Piotrka.
- Masz temat "chatka na kurzej łapce". Ile zwrotek bajki można na ten temat napisać w jeden wieczór?
- Ja bym napisał max. 1,5 - odpowiedział Piotrek.
- Mnie wyszło 21...
- Bo masz talent. Ja nie mam to bym padł już przy drugiej.
- Nie mam talentu. Udaję, że mam i wszyscy się na to nabierają - wyjaśniłam dobrodusznie. - Padniesz przy drugiej. Z załamania.
- Z załamania czego? - zapytał Piotrek.
- Z załamania się - sprecyzowałam i uciekłam, posyłając mu jeszcze bajkę.
Czasami tylko własna wyobraźnia stawia mi nieoczekiwane ograniczenia.
- Czy jest jakieś zwierzę, za które byś się przebrał, używając sznurka? - zapytałam Fimbula znienacka.
- Jakie egzystencjalne pytanie - odpisał Fimbul. - Jakbym sobie ogon doczepiał może...
- A do jakiego zwierzęcia to byłby ogon? - zainteresowałam się.
- Może węża? Wąż to 99% ma ogon - odparł Fimbul. - I to taki wyraźny, bo można by na przykład pawia, ale on niesznurkowaty ogon ma.
- No mnie właśnie chodzi o taki sznurkowaty. Tyyy! - oświeciło mnie. - A grzywa konia? Zrobiłbyś grzywę konia ze sznurka?
- Jakbym musiał - odrzekł Fimbul.
Jedna zwrotka z bajki, o której tu mowa, mówi słoń, zawiedziony własnym wyglądem:
"„Jestem taki strasznie brzydki,
od swej trąby po ogonek.
Nie dość, że mam szare łydki
to do tego – pomarszczone!"
Dzisiaj postanowiłam podręczyć Piotrka.
- Masz temat "chatka na kurzej łapce". Ile zwrotek bajki można na ten temat napisać w jeden wieczór?
- Ja bym napisał max. 1,5 - odpowiedział Piotrek.
- Mnie wyszło 21...
- Bo masz talent. Ja nie mam to bym padł już przy drugiej.
- Nie mam talentu. Udaję, że mam i wszyscy się na to nabierają - wyjaśniłam dobrodusznie. - Padniesz przy drugiej. Z załamania.
- Z załamania czego? - zapytał Piotrek.
- Z załamania się - sprecyzowałam i uciekłam, posyłając mu jeszcze bajkę.
sobota, 23 lutego 2008
490. coś wielkiego
Chciałam uczynić coś wielkiego.
Jak szeptał mój wewnętrzny głos tu,
by podbudować swoje ego
na miarę tuszy mej i wzrostu.
Chciałam uczynić coś wielkiego.
Czyn mi się marzył nad czynami.
I śniłam nieraz, że za niego
ktoś jakieś odznaczenie da mi.
Chciałam wielkiego coś uczynić
i co? Jak zwykle - pic i blaga.
Wszystko mi wyszło w wersji mini
a wielki tylko zaś bałagan.
Jak szeptał mój wewnętrzny głos tu,
by podbudować swoje ego
na miarę tuszy mej i wzrostu.
Chciałam uczynić coś wielkiego.
Czyn mi się marzył nad czynami.
I śniłam nieraz, że za niego
ktoś jakieś odznaczenie da mi.
Chciałam wielkiego coś uczynić
i co? Jak zwykle - pic i blaga.
Wszystko mi wyszło w wersji mini
a wielki tylko zaś bałagan.
poniedziałek, 11 lutego 2008
478. o paniach przyszłego czasu
Pod wpływem tekstu Macho z ogłoszenia Fimbul zaczął się zastanawiać nad ogłoszeniem dotyczącym potencjalnej żony. Żeby było oryginalnie, ułożył sobie jego (ogłoszenia) treść w wierszyk:
FIMBUL
żeby wszystko miała naj,
taka trochę orient-style,
co by biła wciąż pokłony:
takiej poszukuję żony.
Po chwili dopisał jeszcze:
no i poprzez wstydu maskę
z chęcią mi robiła... ŁASKĘ
- Nie mogłem się powstrzymać - dopisał rozbrajająco.
Jak już się wyśmiałam, odpisałam mu:
MRÓWKA
Fakt, Fimbulku, zmartwi ten cię,
panie nie są już tak miłe
przestań marzyć o oriencie,
przeszła dziś uległość w siłę
Duch bojowy dam zwycięża:
miast pokłonów biją męża...
FIMBUL
będę walczył dzielnie zatem,
wszak nie obce mi karate.
jednak fakt ten smutny bardzo
gdzie mam szukać? w raju? w bardo?
w szafie, spodniach czy surducie?
(dla intertekstualnych uciech)
MRÓWKA
to do czego ci ta żona?
Kto ma BIĆ tu? Ty czy ona?
Skoro nic nie biła tu ci
czemu się zawczasu smucisz?
(a tak w ogóle do absurdu
doprowadzasz tekst przez SURDUT)
FIMBUL
bo ta walka nie jest w planie
jednak nie jest mi w smak lanie
i dlatego by nie gonić
po doktorach i znachorach
muszę chociaż się obronić
gdy napadnie mnie potwora!
MRÓWKA
Skoro nie w smak ci obrony,
po co szukać chcesz już żony?
Why? Dlaczego? Warum? Perche?
Najpierw obroń magisterkę...
potem sobie myśl o żonie.
(przed potworą cię obronię)
FIMBUL
lecz by nie siać już zamętu
zrezygnuję ja z orientu
FIMBUL
Prowadzenie debaty wierszem, o 22:45, przez GG, na temat poszukiwania stosownej partii, mieści się chyba w granicach normy i nie wymaga konsultacji z lekarzem ani farmaceutą?
ja nie wiem... ;)
FIMBUL
żeby wszystko miała naj,
taka trochę orient-style,
co by biła wciąż pokłony:
takiej poszukuję żony.
Po chwili dopisał jeszcze:
no i poprzez wstydu maskę
z chęcią mi robiła... ŁASKĘ
- Nie mogłem się powstrzymać - dopisał rozbrajająco.
Jak już się wyśmiałam, odpisałam mu:
MRÓWKA
Fakt, Fimbulku, zmartwi ten cię,
panie nie są już tak miłe
przestań marzyć o oriencie,
przeszła dziś uległość w siłę
Duch bojowy dam zwycięża:
miast pokłonów biją męża...
FIMBUL
będę walczył dzielnie zatem,
wszak nie obce mi karate.
jednak fakt ten smutny bardzo
gdzie mam szukać? w raju? w bardo?
w szafie, spodniach czy surducie?
(dla intertekstualnych uciech)
MRÓWKA
to do czego ci ta żona?
Kto ma BIĆ tu? Ty czy ona?
Skoro nic nie biła tu ci
czemu się zawczasu smucisz?
(a tak w ogóle do absurdu
doprowadzasz tekst przez SURDUT)
FIMBUL
bo ta walka nie jest w planie
jednak nie jest mi w smak lanie
i dlatego by nie gonić
po doktorach i znachorach
muszę chociaż się obronić
gdy napadnie mnie potwora!
MRÓWKA
Skoro nie w smak ci obrony,
po co szukać chcesz już żony?
Why? Dlaczego? Warum? Perche?
Najpierw obroń magisterkę...
potem sobie myśl o żonie.
(przed potworą cię obronię)
FIMBUL
lecz by nie siać już zamętu
zrezygnuję ja z orientu
FIMBUL
Prowadzenie debaty wierszem, o 22:45, przez GG, na temat poszukiwania stosownej partii, mieści się chyba w granicach normy i nie wymaga konsultacji z lekarzem ani farmaceutą?
ja nie wiem... ;)
wtorek, 1 stycznia 2008
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA - 1
dodano:2008-01-01 12:37:47
Obejrzałam wczoraj (właściwie dzisiaj...) Szopkę noworoczną Wolskiego i Majewskiego.
Nie będę narzekać, że też tak chcę. Nie będę przypominać, że pewną wprawę mam. Po prostu pod wpływem tej szopki zaczęłam w nocy pisać Blogową Szopkę Noworoczną dla Was, drodzy Czytelnicy. Jako podziękowanie za to, że odwiedzacie tego bloga i reagujecie na umieszczane tu wpisy. Pojawicie się tu wszyscy (przynajmniej - wszyscy, o których wiem). Będziecie też świadkami powstawania tekstu, bo nie mam całości. Mam pierwszy fragment i puentę, więc kolejne części - jeśli zechcecie - będą pojawiać się w najbliższych dniach.
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 2007 - CZĘŚĆ PIERWSZA
MRÓWKA
Rok Mrówce minął szybko, bez litości dla niej,
choć obfity w prezenty no i różne łaski.
Teraz by się przydało tu podsumowanie.
Bilans zysków i... zysków. Blogowe obrazki.
Co działo się w tym roku w skrócie Wam pokażę.
Możecie reagować (poprzez komentarze).
Jak co roku z radością, z nadzieją na cud my
wkroczyliśmy rok temu w dwa tysiące siódmy.
Kiedy bilans zysków (bo na pewno nie strat)
rok temu sporządzałam jak zwykle, w sylwestra)
zabawy świetnej miałam tutaj wersję beta.
Na blogu coś pisałam, głucha na huk petard,
bo różne się na blogu wtedy rzeczy działy...
na przykład - przyszedł Michał (Michał, zwany Białym).
MICHAŁ (BIAŁY) śpiewa na melodię "Tylko we Lwowie"
Bo nigdzie ci lepiej nie będzie niż tu
jak tylko na blogu
ten blog cię utuli, ułoży do snu
- tak tylko na blogu.
Tu był Mrówki brat i Boss czasem wpadł
ze śmiechu tu zerwiesz aż bok
i będziesz zeń rad, zastąpi ci chat,
bo nie ma jak blog!
MRÓWKA
Nowy rok się więc zaczął rozmową z Michałem...
MICHAŁ (BIAŁY)
A przecież i potem z tobą rozmawiałem!
MRÓWKA
I Lady Q tu przyszła, od dawna był Zadra
i wkrótce się utworzył śródblogowy kwadrat.
LADY Q śpiewa na melodię "Być kobietą"
Czytać chce to, czytać chce to,
czytać wszystko i o wszystkim
bo kobietom, bo kobietom
Mrówcze bliskie są zapiski!
MRÓWKA
Bywać tu też zaczęła i od Sala Marta
chyba... słabo pamiętam tamten pierwszy kwartał...
Czy do opisywania cały się nadawał?
Nie wiem, już nie pamiętam, miałam pracy nawał.
Dwie rzeczy przyczyniły się do czasu braku:
to praca magisterska i przystanek Kraków.
Lecz co mi tam brak czasu, a weź licho pal to!
Na pierwszy dzień marcowy miało powstać "SalTo".
I powstało: pomogli inni stworzyć to mi,
dzięki temu Sal dostał w dniu urodzin tomik.
SAL śpiewa na melodię "Piechoty"
Nie piszesz arcydzieł, lecz tomik ten mój
nie piszesz wybitnie, tylkooo tak,
lecz ja nie narzekam, wierszyków mam rój
a SalTo to dobra robota.
Dyskutują obcy, dyskutują
jak by wydać tomik tu czy tam.
Gdy w pobliżu Mrówka, wołam tu ją
i za parę minut tomik mam.
Nie trzeba mnie chwalić, popiersie mi wznieść,
najlepiej ze srebra lub złota,
bo Sal jest wspaniały, bo Sal jest na sześć!
A reszta to taka miernota...
MRÓWKA
Mrówka teraz w stresie małym
tworzy, pisze wciąż rozdziały.
Ten bez sensu, tamten z sensem,
Bossa prosi o dyspensę.
I się zgadza znowu on
na zwiększenie liczby stron!
śpiewa na melodię "Różowej kuli"
Wybacz mi Bossie, naprawdę nie wiem skąd
bierze się tyle tych stron, ja wiem że to błąd...
to niemały błąd!
Lecz lekkość pióra unosi mnie, tak, wiem
ta moja praca już równa się pracom trzem...
tak, co najmniej trzem...
BOSS śpiewa na melodię "Stairway to Heaven"
Śle mi wciąż: praca.doc
cierpliwości mam moc,
lecz o pomoc już wołam do nieba...
Rozdział o realsoc
przeczytałem przez noc
lecz spokoju mi więcej potrzeba...
MRÓWKA dostarcza nowy rozdział
BOSS śpiewa tym razem na melodię "Nie chcę więcej"
Nie chcę więcej! Stron mi 200 zupełnie wystarczy!
nie pisz więcej! nie chcę więcej, ni strony, naprawdę nic!
Nie chcę więcej! Sam już nie wiem, czy taki masz dar, czy...
nie pisz więcej! Ani słowa, choć tylko przez parę dni!
Chociaż przez parę króciutkich dni
nic, Mrówko, nie pisz i nie ślij mi!
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 2
Notatkę dodano:2008-01-02 22:34:51
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 2007 - CZĘŚĆ DRUGA
MRÓWKA śpiewa na melodię "Wesołe jest życie staruszka"
Jeszcze rozdział - dwa przyniosę,
jeszcze parę rozmów z Bossem,
jeszcze seminarium z nim
i refrenem zabrzmi tym:
BOSS śpiewa jak wyżej
Wesołe jest życie bez Mrówki,
wesołe jak szopka jest ta!
Już nic jej nie strzeli do główki
nie będę nią martwić się ja!
MRÓWKA
W maju szybko czas przyszedł by ujawnić saldo.
I nadszedł Dzień Obrony (równy trzem Grunwaldom).
W dzień trzeci po dniu matki (czwartek to był, rano)
przed komisją nieśledczą miała Mrówka stanąć.
KOMISJA śpiewa na melodię "Tej samej chwili"
Mów! Przy nas nie przejdzie żaden blef!
Niech będzie dumny z ciebie szef
jest parę miejsc, do których powrócimy.
Mów! Chcemy cię słuchać długo tak
i nie rób już nam żadnych drak,
egzamin ten
egzamin
zaliczyyyymyyy!
MRÓWKA
W odróżnieniu od posłów, co przeważnie mącą
Mrówka ten swój egzamin zdała śpiewająco.
I koniec znów etapu, i studia skończone.
Zanucić jeszcze mogłam: pod moją obronę...
KOMISJA śpiewa jak wyżej
Nie odnajdzie luk nikt z nas - może za chwilę!
Nie znajdziemy błędów już - wiesz przecież tyle!
Mów! Ostatni dzień
więc nabierz znów tchuuuu...
może spotkamy się znów tuuuuu!
MRÓWKA śpiewa na melodię "Powrócisz tu"
Powrócę tu! Dwudziesty badać wiek!
Powrócę tu! I powiem: I am back!
Powrócę tu, jeśli się uda tak!
Powrócę tu! Kocham to miejsce wszak!
Powrócę tu!
MRÓWKA
Nie ulękli się groźby członkowie komisji,
nie chcieli Mrówki pytać (jakiś bonus, bis i
chwalenie się najwiedzą nie wchodziło w grę tu).
Zasilił Mrówce dyplom stosik dokumentów.
Ten dzień był wyjątkowy naprawdę, nie przeczę,
bo Profesor W kończył w nim trzecie ćwierćwiecze.
Profesor W - promotor Promotora Mrówki.
Zapraszał mnie i Slka na długie majówki.
SLK śpiewa na melodię "Prześlicznej wiolonczelistki"
Ja gdy na odpoczynek ochotę znów mam
do Profesora W wciąż gnam, bo tam
tuż obok krzaka malin (a świetny to krzak!)
gdybyście mnie szukali siedzę soobie tak!
PROFESOR W
Zapraszam znowu Mrówkę - a niech się rozerwie!
MRÓWKA
Tymczasem maj przeminął i zaczął się czerwiec.
I choć nie pracowałam wtedy w pocie czoła
(nie szczędząc sobie przez to wewnętrznych inwektyw)
Patiinka musicalu, Ania chciała koła -
zaczęły wtedy tworzyć niezłe się projekty.
PATIINKA śpiewa na melodię "Bo we mnie jest seks"
No, napisz mi tekst - masz czas, to go pisz, czy
znów czekać mam wiek - lenistwo mnie niszczy,
więc nim złość mnie ogarnie, do pracy się rusz
i napisz tekst już!
MRÓWKA
Na nic były jej prośby dźwięczące mi w uszach.
Napisać nic nie mogłam wszak bez scenariusza.
A że nic ciekawego wciąż nie miałam w planie,
zwróciłam swą uwagę na Szczepanik (Anię).
ANIA SZCZEPANEK śpiewa na melodię piosenki z "Domowego przedszkola"
Gdzie jest koło, powiedz mi!
Koło co dzień mi się śni!
Wiedzieć chcę, jak działa i
czy istnieje u nas? Ty!
Pomówmy o kole, do Bossa zadzwonię,
pomówmy o kole, będziemy dbać o nie,
pomówmy o kole - wspaniały to gest!
Pomówmy o kole - jeślitylkojeślitylko jest...
MRÓWKA
Minął czerwiec. Wakacje? Tak myślicie? Co Wy!
Mrówka jest jak wiadomo w wieku poborowym,
więc przybiegła na wydział jakby gonił lis ją
i powtórnie stanęła przed nową komisją...
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 3
Notatkę dodano:2008-01-04 20:25:39
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 2007 - CZĘŚĆ TRZECIA
MRÓWKA śpiewa na melodię "Uciekaj moje serce"
Gdzieś w wydziałowym korytarzu
rozmów tyle.
Niepewność tego co się zdarzy,
strachu pisk.
Szukanie się na jednej z list,
czy te wyniki poznam dziś?
Czy nie za mało mam osiągnięć, by tu być...
Indeksu nie ma nikt,
pan dziekan srogi zbyt
i o komisji mit...
chodu stąd
w jakiś kąt!
Rozmowa poszła gładko i wkrótce z uśmiechem
Mrówka znowu trafiła pod wydziału strzechę.
Nowy etap dla Mrówki jest już rozpoczęty.
Jeszcze Boss znosić musiał różne jej lamenty,
gdy Mrówka wciąż mu słała obawy nieskryte,
jeszcze musiał przywołać Bosski autorytet,
żeby jęczeć przestała "Bossie, ja się boję".
I już wkrótce zwiedzała miasta R. podwoje.
O kierowcach zaczęły się tu epopeje.
W poniedziałki tekst o nich, niech nikt się nie śmieje...
MRÓWKA śpiewa na melodię "Autostop"
Siedzimy w pekaesie,
siedzimy w pekaesie
nikt nie wie, czy ruszymy
co trasa nam przyniesie
Gdzie w szosie kilka dziur
tam samochodów sznur
i korek, że aż płakać chce się!
PKS, PKS
ciesz się, że w ogóle jest,
silnik w ryk,
stresu łyk
czy dojedzie - nie wie nikt!
MRÓWKA
Nie powinnam narzekać ani zwierzać tu się,
wiele tekstów powstało w tamtym autobusie.
Natchnienie mi, jak zwykle, przyszło w samą porę.
Zaczęła się współpraca. Z kim? Z Egzekutorem!
EGZEKUTOR śpiewa na melodię "Bardzo smutnej piosenki retro"
Na to, by wam dać kabaret
trzeba naszych, tęgich głów,
starych satyr parę
ktoś przypomni znów.
Śmiesznych tekstów nigdy dosyć,
z rymem albo czasem bez
twórzmy wierszy stosy
aż po szopki kres...
Tak, tak, zwrotki trzy
z rymem wierszyk nie jest zły:
wypłakane oczy -
to ze śmiechu łzy!
MRÓWKA
A wtedy tej satyry poczułam też zew ja.
Tak tworzyć się zaczęła dla najBossa Rewia.
Miał to być tekst najlepszy z wszystkich do tej pory,
pisał więc Egzekutor do niego utwory
pełne rymów niełatwych i pełne humoru.
I Zadra też zasilił nam grono autorów.
Nie wiedzą wciąż lekarze, dlaczego rymował
najlepiej wtedy gdy go rozbolała głowa...
ZADRA śpiewa na melodię "Gdy nie ma dzieci"
Jedna zwrotka, druga zwrotka
zaraz trzecią będę klecić,
gdy myśl się jakaś z rymem nie spotka
to wyrzucę je do śmieci,
krytycznym rzucę okiem
na teksty, które mam i
jak dobrze mieć robotę rozrywkową czasami...
Zalecali mi lekarze -
no i chyba mieli rację
złożyć tekst Bossowi w darze -
skoro zdolny ze mnie pacjent.
Gdy migrena lub angina
i gorączka - ze trzy stopnie
Zadra tworzyć tekst zaczyna
i się czuje mniej okropnie!
Nie chodzi chwiejnym krokiem
od łóżka do laptopa
a podąża rytmu tokiem,
by nie popełnić faux pas
MRÓWKA
Rewia nam dojrzewała niczym zboże w kłosach,
nie mogliśmy się doczekać miny przenajBossa...
MEGI
Chociaż poprzednie wątki jeszcze nie skończone
czas uzupełnić bloga bohaterów listę!
Z Megi wchodzi na scenę merdając ogonem
piękny golden retriver: Igor, Pies Asystent
MEGI śpiewa na melodię "Puszka Okruszka"
Mam teraz wreszcie psa
co różne sztuczki zna
potrafi pomóc mi
nie tak jak, Mrówko, ty... (patrzy wymownie na Mrówkę)
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 4
Notatkę dodano:2008-01-10 20:38:23
MRÓWKA (prezentując kolejnych bohaterów bloga)
Olek chciał regionalnym przyjrzeć się aferom
i teraz biega sobie po Śląsku z kamerą.
I bawi go na razie za newsami pościg.
Ciekawe dziś się robią stare znajomości...
Olek biega, filmuje, czy to rząd czy nierząd
(Mrówek nie chce - nie robi Z kamerą wśród zwierząt,
lecz czasem w kąt zasady rzuca najsurowsze,
bo Mrówki nie sfilmował, a Igora owszem...)
OLEK śpiewa na melodię "Nie mogę ci wiele dać"
Sto tematów znów, gadających głów,
całe stosy akt
jakiś fakt.
Jeden dobry news,
reporterski blues,
jeszcze dobry skrót,
szczęścia łut...
Materiał ci mogę dać,
materiał ci mogę dać,
a co?!
Stworzyłem go...
Materiał dać mogę ci,
materiał dać mogę ci
o, tv!
MRÓWKA
I tak dalej, bo Olek ma pomysłów szereg.
Ale na bok odłóżmy już jego karierę
i zamiast się rozpływać w Olka rzewnym śpiewie
powróćmy do a r c y d z i e ł. Pisaliśmy Rewię.
To miało być jak szopka, tylko że piękniejsza.
A Zadra swe zaslugi ciągle w niej umniejszał...
ZADRA śpiewa na melodię "Im więcej ciebie tym mniej"
Im więcej w Rewii-m, tym mniej
zadowolonym jest z niej
Im więcej Rewii, tym mniej...
jak to jest możliwe?
Dlaczego im więcej w Rewii-m, tym mniej
czy nie wiesz, że
ja nawet kiedy piszę do Rewii tej
sam się sobie dziwię...
MRÓWKA
Kiedy Mrówce się zrobił znów myślowy zator,
wspierała ją wydatnie Ania-komentator
ANIA SZCZEPANEK śpiewa na melodię "Nie płacz, Ewka"
Nie płacz, Mrówka, choć pomysłów brak,
ja pomogę ci
i wymyślę scenkę, puentę, gag
lub dowcipy trzy
więc już nie płacz, wytrzyj łzy już z rzęs
nie wierz w weny krach,
ja przywrócę ci tworzenia sens,
nie płacz, Mrówka, ach!
MRÓWKA
Więc Bossowi my Rewię, a Mrówce ogarek?
Wziął się do rysowania dosyć sprawnie Marek.
Zabazgrał Rewię całą seriami rysunków,
co lepsze niż tekst Mrówki. Co robić? Ratunku...
ML śpiewa na melodię "Ogórka wąsatego"
Gdy Rewię ujrzałem, to już ta myśl w głowie:
ratować, nie bacząc na skutki!
Tu zmienię dwa słowa, coś Mrówce podpowiem,
tam dodam rysunek malutki.
To bzdury, to bzdury, to bzdury,
tu Mrówce potrzeba cenzury
i wpadam ciągle w gniew ja,
bo przecież dla Bossa ta Rewia!
LADY Q śpiewa na melodię piosenki z "Czterech pancernych"
Lenca niespokojnie
obserwuje świat!
Czy podoła? Oj, nie...
Ma za dużo wad...
dodano:2008-01-01 12:37:47
Obejrzałam wczoraj (właściwie dzisiaj...) Szopkę noworoczną Wolskiego i Majewskiego.
Nie będę narzekać, że też tak chcę. Nie będę przypominać, że pewną wprawę mam. Po prostu pod wpływem tej szopki zaczęłam w nocy pisać Blogową Szopkę Noworoczną dla Was, drodzy Czytelnicy. Jako podziękowanie za to, że odwiedzacie tego bloga i reagujecie na umieszczane tu wpisy. Pojawicie się tu wszyscy (przynajmniej - wszyscy, o których wiem). Będziecie też świadkami powstawania tekstu, bo nie mam całości. Mam pierwszy fragment i puentę, więc kolejne części - jeśli zechcecie - będą pojawiać się w najbliższych dniach.
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 2007 - CZĘŚĆ PIERWSZA
MRÓWKA
Rok Mrówce minął szybko, bez litości dla niej,
choć obfity w prezenty no i różne łaski.
Teraz by się przydało tu podsumowanie.
Bilans zysków i... zysków. Blogowe obrazki.
Co działo się w tym roku w skrócie Wam pokażę.
Możecie reagować (poprzez komentarze).
Jak co roku z radością, z nadzieją na cud my
wkroczyliśmy rok temu w dwa tysiące siódmy.
Kiedy bilans zysków (bo na pewno nie strat)
rok temu sporządzałam jak zwykle, w sylwestra)
zabawy świetnej miałam tutaj wersję beta.
Na blogu coś pisałam, głucha na huk petard,
bo różne się na blogu wtedy rzeczy działy...
na przykład - przyszedł Michał (Michał, zwany Białym).
MICHAŁ (BIAŁY) śpiewa na melodię "Tylko we Lwowie"
Bo nigdzie ci lepiej nie będzie niż tu
jak tylko na blogu
ten blog cię utuli, ułoży do snu
- tak tylko na blogu.
Tu był Mrówki brat i Boss czasem wpadł
ze śmiechu tu zerwiesz aż bok
i będziesz zeń rad, zastąpi ci chat,
bo nie ma jak blog!
MRÓWKA
Nowy rok się więc zaczął rozmową z Michałem...
MICHAŁ (BIAŁY)
A przecież i potem z tobą rozmawiałem!
MRÓWKA
I Lady Q tu przyszła, od dawna był Zadra
i wkrótce się utworzył śródblogowy kwadrat.
LADY Q śpiewa na melodię "Być kobietą"
Czytać chce to, czytać chce to,
czytać wszystko i o wszystkim
bo kobietom, bo kobietom
Mrówcze bliskie są zapiski!
MRÓWKA
Bywać tu też zaczęła i od Sala Marta
chyba... słabo pamiętam tamten pierwszy kwartał...
Czy do opisywania cały się nadawał?
Nie wiem, już nie pamiętam, miałam pracy nawał.
Dwie rzeczy przyczyniły się do czasu braku:
to praca magisterska i przystanek Kraków.
Lecz co mi tam brak czasu, a weź licho pal to!
Na pierwszy dzień marcowy miało powstać "SalTo".
I powstało: pomogli inni stworzyć to mi,
dzięki temu Sal dostał w dniu urodzin tomik.
SAL śpiewa na melodię "Piechoty"
Nie piszesz arcydzieł, lecz tomik ten mój
nie piszesz wybitnie, tylkooo tak,
lecz ja nie narzekam, wierszyków mam rój
a SalTo to dobra robota.
Dyskutują obcy, dyskutują
jak by wydać tomik tu czy tam.
Gdy w pobliżu Mrówka, wołam tu ją
i za parę minut tomik mam.
Nie trzeba mnie chwalić, popiersie mi wznieść,
najlepiej ze srebra lub złota,
bo Sal jest wspaniały, bo Sal jest na sześć!
A reszta to taka miernota...
MRÓWKA
Mrówka teraz w stresie małym
tworzy, pisze wciąż rozdziały.
Ten bez sensu, tamten z sensem,
Bossa prosi o dyspensę.
I się zgadza znowu on
na zwiększenie liczby stron!
śpiewa na melodię "Różowej kuli"
Wybacz mi Bossie, naprawdę nie wiem skąd
bierze się tyle tych stron, ja wiem że to błąd...
to niemały błąd!
Lecz lekkość pióra unosi mnie, tak, wiem
ta moja praca już równa się pracom trzem...
tak, co najmniej trzem...
BOSS śpiewa na melodię "Stairway to Heaven"
Śle mi wciąż: praca.doc
cierpliwości mam moc,
lecz o pomoc już wołam do nieba...
Rozdział o realsoc
przeczytałem przez noc
lecz spokoju mi więcej potrzeba...
MRÓWKA dostarcza nowy rozdział
BOSS śpiewa tym razem na melodię "Nie chcę więcej"
Nie chcę więcej! Stron mi 200 zupełnie wystarczy!
nie pisz więcej! nie chcę więcej, ni strony, naprawdę nic!
Nie chcę więcej! Sam już nie wiem, czy taki masz dar, czy...
nie pisz więcej! Ani słowa, choć tylko przez parę dni!
Chociaż przez parę króciutkich dni
nic, Mrówko, nie pisz i nie ślij mi!
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 2
Notatkę dodano:2008-01-02 22:34:51
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 2007 - CZĘŚĆ DRUGA
MRÓWKA śpiewa na melodię "Wesołe jest życie staruszka"
Jeszcze rozdział - dwa przyniosę,
jeszcze parę rozmów z Bossem,
jeszcze seminarium z nim
i refrenem zabrzmi tym:
BOSS śpiewa jak wyżej
Wesołe jest życie bez Mrówki,
wesołe jak szopka jest ta!
Już nic jej nie strzeli do główki
nie będę nią martwić się ja!
MRÓWKA
W maju szybko czas przyszedł by ujawnić saldo.
I nadszedł Dzień Obrony (równy trzem Grunwaldom).
W dzień trzeci po dniu matki (czwartek to był, rano)
przed komisją nieśledczą miała Mrówka stanąć.
KOMISJA śpiewa na melodię "Tej samej chwili"
Mów! Przy nas nie przejdzie żaden blef!
Niech będzie dumny z ciebie szef
jest parę miejsc, do których powrócimy.
Mów! Chcemy cię słuchać długo tak
i nie rób już nam żadnych drak,
egzamin ten
egzamin
zaliczyyyymyyy!
MRÓWKA
W odróżnieniu od posłów, co przeważnie mącą
Mrówka ten swój egzamin zdała śpiewająco.
I koniec znów etapu, i studia skończone.
Zanucić jeszcze mogłam: pod moją obronę...
KOMISJA śpiewa jak wyżej
Nie odnajdzie luk nikt z nas - może za chwilę!
Nie znajdziemy błędów już - wiesz przecież tyle!
Mów! Ostatni dzień
więc nabierz znów tchuuuu...
może spotkamy się znów tuuuuu!
MRÓWKA śpiewa na melodię "Powrócisz tu"
Powrócę tu! Dwudziesty badać wiek!
Powrócę tu! I powiem: I am back!
Powrócę tu, jeśli się uda tak!
Powrócę tu! Kocham to miejsce wszak!
Powrócę tu!
MRÓWKA
Nie ulękli się groźby członkowie komisji,
nie chcieli Mrówki pytać (jakiś bonus, bis i
chwalenie się najwiedzą nie wchodziło w grę tu).
Zasilił Mrówce dyplom stosik dokumentów.
Ten dzień był wyjątkowy naprawdę, nie przeczę,
bo Profesor W kończył w nim trzecie ćwierćwiecze.
Profesor W - promotor Promotora Mrówki.
Zapraszał mnie i Slka na długie majówki.
SLK śpiewa na melodię "Prześlicznej wiolonczelistki"
Ja gdy na odpoczynek ochotę znów mam
do Profesora W wciąż gnam, bo tam
tuż obok krzaka malin (a świetny to krzak!)
gdybyście mnie szukali siedzę soobie tak!
PROFESOR W
Zapraszam znowu Mrówkę - a niech się rozerwie!
MRÓWKA
Tymczasem maj przeminął i zaczął się czerwiec.
I choć nie pracowałam wtedy w pocie czoła
(nie szczędząc sobie przez to wewnętrznych inwektyw)
Patiinka musicalu, Ania chciała koła -
zaczęły wtedy tworzyć niezłe się projekty.
PATIINKA śpiewa na melodię "Bo we mnie jest seks"
No, napisz mi tekst - masz czas, to go pisz, czy
znów czekać mam wiek - lenistwo mnie niszczy,
więc nim złość mnie ogarnie, do pracy się rusz
i napisz tekst już!
MRÓWKA
Na nic były jej prośby dźwięczące mi w uszach.
Napisać nic nie mogłam wszak bez scenariusza.
A że nic ciekawego wciąż nie miałam w planie,
zwróciłam swą uwagę na Szczepanik (Anię).
ANIA SZCZEPANEK śpiewa na melodię piosenki z "Domowego przedszkola"
Gdzie jest koło, powiedz mi!
Koło co dzień mi się śni!
Wiedzieć chcę, jak działa i
czy istnieje u nas? Ty!
Pomówmy o kole, do Bossa zadzwonię,
pomówmy o kole, będziemy dbać o nie,
pomówmy o kole - wspaniały to gest!
Pomówmy o kole - jeślitylkojeślitylko jest...
MRÓWKA
Minął czerwiec. Wakacje? Tak myślicie? Co Wy!
Mrówka jest jak wiadomo w wieku poborowym,
więc przybiegła na wydział jakby gonił lis ją
i powtórnie stanęła przed nową komisją...
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 3
Notatkę dodano:2008-01-04 20:25:39
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 2007 - CZĘŚĆ TRZECIA
MRÓWKA śpiewa na melodię "Uciekaj moje serce"
Gdzieś w wydziałowym korytarzu
rozmów tyle.
Niepewność tego co się zdarzy,
strachu pisk.
Szukanie się na jednej z list,
czy te wyniki poznam dziś?
Czy nie za mało mam osiągnięć, by tu być...
Indeksu nie ma nikt,
pan dziekan srogi zbyt
i o komisji mit...
chodu stąd
w jakiś kąt!
Rozmowa poszła gładko i wkrótce z uśmiechem
Mrówka znowu trafiła pod wydziału strzechę.
Nowy etap dla Mrówki jest już rozpoczęty.
Jeszcze Boss znosić musiał różne jej lamenty,
gdy Mrówka wciąż mu słała obawy nieskryte,
jeszcze musiał przywołać Bosski autorytet,
żeby jęczeć przestała "Bossie, ja się boję".
I już wkrótce zwiedzała miasta R. podwoje.
O kierowcach zaczęły się tu epopeje.
W poniedziałki tekst o nich, niech nikt się nie śmieje...
MRÓWKA śpiewa na melodię "Autostop"
Siedzimy w pekaesie,
siedzimy w pekaesie
nikt nie wie, czy ruszymy
co trasa nam przyniesie
Gdzie w szosie kilka dziur
tam samochodów sznur
i korek, że aż płakać chce się!
PKS, PKS
ciesz się, że w ogóle jest,
silnik w ryk,
stresu łyk
czy dojedzie - nie wie nikt!
MRÓWKA
Nie powinnam narzekać ani zwierzać tu się,
wiele tekstów powstało w tamtym autobusie.
Natchnienie mi, jak zwykle, przyszło w samą porę.
Zaczęła się współpraca. Z kim? Z Egzekutorem!
EGZEKUTOR śpiewa na melodię "Bardzo smutnej piosenki retro"
Na to, by wam dać kabaret
trzeba naszych, tęgich głów,
starych satyr parę
ktoś przypomni znów.
Śmiesznych tekstów nigdy dosyć,
z rymem albo czasem bez
twórzmy wierszy stosy
aż po szopki kres...
Tak, tak, zwrotki trzy
z rymem wierszyk nie jest zły:
wypłakane oczy -
to ze śmiechu łzy!
MRÓWKA
A wtedy tej satyry poczułam też zew ja.
Tak tworzyć się zaczęła dla najBossa Rewia.
Miał to być tekst najlepszy z wszystkich do tej pory,
pisał więc Egzekutor do niego utwory
pełne rymów niełatwych i pełne humoru.
I Zadra też zasilił nam grono autorów.
Nie wiedzą wciąż lekarze, dlaczego rymował
najlepiej wtedy gdy go rozbolała głowa...
ZADRA śpiewa na melodię "Gdy nie ma dzieci"
Jedna zwrotka, druga zwrotka
zaraz trzecią będę klecić,
gdy myśl się jakaś z rymem nie spotka
to wyrzucę je do śmieci,
krytycznym rzucę okiem
na teksty, które mam i
jak dobrze mieć robotę rozrywkową czasami...
Zalecali mi lekarze -
no i chyba mieli rację
złożyć tekst Bossowi w darze -
skoro zdolny ze mnie pacjent.
Gdy migrena lub angina
i gorączka - ze trzy stopnie
Zadra tworzyć tekst zaczyna
i się czuje mniej okropnie!
Nie chodzi chwiejnym krokiem
od łóżka do laptopa
a podąża rytmu tokiem,
by nie popełnić faux pas
MRÓWKA
Rewia nam dojrzewała niczym zboże w kłosach,
nie mogliśmy się doczekać miny przenajBossa...
MEGI
Chociaż poprzednie wątki jeszcze nie skończone
czas uzupełnić bloga bohaterów listę!
Z Megi wchodzi na scenę merdając ogonem
piękny golden retriver: Igor, Pies Asystent
MEGI śpiewa na melodię "Puszka Okruszka"
Mam teraz wreszcie psa
co różne sztuczki zna
potrafi pomóc mi
nie tak jak, Mrówko, ty... (patrzy wymownie na Mrówkę)
BLOGOWA SZOPKA NOWOROCZNA 4
Notatkę dodano:2008-01-10 20:38:23
MRÓWKA (prezentując kolejnych bohaterów bloga)
Olek chciał regionalnym przyjrzeć się aferom
i teraz biega sobie po Śląsku z kamerą.
I bawi go na razie za newsami pościg.
Ciekawe dziś się robią stare znajomości...
Olek biega, filmuje, czy to rząd czy nierząd
(Mrówek nie chce - nie robi Z kamerą wśród zwierząt,
lecz czasem w kąt zasady rzuca najsurowsze,
bo Mrówki nie sfilmował, a Igora owszem...)
OLEK śpiewa na melodię "Nie mogę ci wiele dać"
Sto tematów znów, gadających głów,
całe stosy akt
jakiś fakt.
Jeden dobry news,
reporterski blues,
jeszcze dobry skrót,
szczęścia łut...
Materiał ci mogę dać,
materiał ci mogę dać,
a co?!
Stworzyłem go...
Materiał dać mogę ci,
materiał dać mogę ci
o, tv!
MRÓWKA
I tak dalej, bo Olek ma pomysłów szereg.
Ale na bok odłóżmy już jego karierę
i zamiast się rozpływać w Olka rzewnym śpiewie
powróćmy do a r c y d z i e ł. Pisaliśmy Rewię.
To miało być jak szopka, tylko że piękniejsza.
A Zadra swe zaslugi ciągle w niej umniejszał...
ZADRA śpiewa na melodię "Im więcej ciebie tym mniej"
Im więcej w Rewii-m, tym mniej
zadowolonym jest z niej
Im więcej Rewii, tym mniej...
jak to jest możliwe?
Dlaczego im więcej w Rewii-m, tym mniej
czy nie wiesz, że
ja nawet kiedy piszę do Rewii tej
sam się sobie dziwię...
MRÓWKA
Kiedy Mrówce się zrobił znów myślowy zator,
wspierała ją wydatnie Ania-komentator
ANIA SZCZEPANEK śpiewa na melodię "Nie płacz, Ewka"
Nie płacz, Mrówka, choć pomysłów brak,
ja pomogę ci
i wymyślę scenkę, puentę, gag
lub dowcipy trzy
więc już nie płacz, wytrzyj łzy już z rzęs
nie wierz w weny krach,
ja przywrócę ci tworzenia sens,
nie płacz, Mrówka, ach!
MRÓWKA
Więc Bossowi my Rewię, a Mrówce ogarek?
Wziął się do rysowania dosyć sprawnie Marek.
Zabazgrał Rewię całą seriami rysunków,
co lepsze niż tekst Mrówki. Co robić? Ratunku...
ML śpiewa na melodię "Ogórka wąsatego"
Gdy Rewię ujrzałem, to już ta myśl w głowie:
ratować, nie bacząc na skutki!
Tu zmienię dwa słowa, coś Mrówce podpowiem,
tam dodam rysunek malutki.
To bzdury, to bzdury, to bzdury,
tu Mrówce potrzeba cenzury
i wpadam ciągle w gniew ja,
bo przecież dla Bossa ta Rewia!
LADY Q śpiewa na melodię piosenki z "Czterech pancernych"
Lenca niespokojnie
obserwuje świat!
Czy podoła? Oj, nie...
Ma za dużo wad...
piątek, 19 października 2007
383. błyskawiczna notka instant
Wsypać do wody i wymieszać.
Egzekutor wrócił z Cieszyna, z tej okazji wymyśliła Mrówka kawałek wierszyka powitalnego:
Z początku flesze, werbel trzaska,
tłum dziennikarzy tworzy szpaler.
I na ludowo, jak z obrazka
chleb, sól i panna. I kawaler.
I wstążek wielobarwna tęcza,
i głośno gra orkiestra dęta,
i dziecko bukiet kwiatów wręcza,
i uroczystość rozpoczęta.
I są humory znakomite,
i jest też pełno w kuflach piwa.
No i dygnitarz jest z odczytem.
I też okrzyki są (na wiwat).
Egzekutor był w Cieszynie,
teraz wraca - serca w górę.
niechaj pieśń radosna płynie,
niech rozbrzmiewa kalamburem
(wiedzą satyryczne bogi,
że kalambur to ubogi
i nie mówię wcale, że nie...)
Cieszył Cieszyn się szalenie,
że tam Egzekutor wpadł.
I pomyśleć aż się lękam,
jak by brzmiała ta piosenka
gdyby zwiedzić chciał Kraj Rad...
Egzekutor wrócił z Cieszyna, z tej okazji wymyśliła Mrówka kawałek wierszyka powitalnego:
Z początku flesze, werbel trzaska,
tłum dziennikarzy tworzy szpaler.
I na ludowo, jak z obrazka
chleb, sól i panna. I kawaler.
I wstążek wielobarwna tęcza,
i głośno gra orkiestra dęta,
i dziecko bukiet kwiatów wręcza,
i uroczystość rozpoczęta.
I są humory znakomite,
i jest też pełno w kuflach piwa.
No i dygnitarz jest z odczytem.
I też okrzyki są (na wiwat).
Egzekutor był w Cieszynie,
teraz wraca - serca w górę.
niechaj pieśń radosna płynie,
niech rozbrzmiewa kalamburem
(wiedzą satyryczne bogi,
że kalambur to ubogi
i nie mówię wcale, że nie...)
Cieszył Cieszyn się szalenie,
że tam Egzekutor wpadł.
I pomyśleć aż się lękam,
jak by brzmiała ta piosenka
gdyby zwiedzić chciał Kraj Rad...
czwartek, 13 września 2007
360. like Shakespeare
Piotrek ofiarnie rozmawia ze mną codziennie po angielsku. Aż mu współczuję i postanowiłam napisać dla niego jakiś wierszyk. Inspiracją była wczorajsza wieczorna dyskusja o łazienkach.
- Small doesn't mean worse - powiedział mi Piotrek i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Nasze poczucie humoru ma ten sam kierunek i ten sam zwrot, tylko że Piotrkowe jest znacznie większe.
"Small doesn't mean worse" - chodziło mi po głowie cały dzień, aż przekuło się w "the size is not important".
Pomysł na wierszyk zaistniał: rozmiar jest nieważny. W takim razie nie powinno mi przeszkadzać, że Piotrka IQ jest znacznie większe niż moje... Mogę go lubić mimo że jest mądrzejszy ;). Chociaż czasami mnie to drażni ;). Oczywiście drażni tylko w puencie tekstu, nie w rzeczywistości.
Nie chciało mi się liczyć sylab (a od 1,5 godziny dyskutujemy na gg po angielsku między innymi o długościach samogłosek, wymowie itp.), więc posłałam mu tekst bez przeróbek:
I know you have a high IQ
though my one's tiny - I like you
my IQ is thin and small and short and...
but if the size's not important...
I know my IQ is too small
Your is the biggest - that is all!
there's new idea in my minds eyes:
that SOMETIMES is important size...
Reakcja Piotrka była nawet pocieszająca, więc sobie ją przytoczę:
- I see U're trying to change the ordinary syntax. Shakespeare did the same.
Ha! ;)
- Small doesn't mean worse - powiedział mi Piotrek i oboje wybuchnęliśmy śmiechem. Nasze poczucie humoru ma ten sam kierunek i ten sam zwrot, tylko że Piotrkowe jest znacznie większe.
"Small doesn't mean worse" - chodziło mi po głowie cały dzień, aż przekuło się w "the size is not important".
Pomysł na wierszyk zaistniał: rozmiar jest nieważny. W takim razie nie powinno mi przeszkadzać, że Piotrka IQ jest znacznie większe niż moje... Mogę go lubić mimo że jest mądrzejszy ;). Chociaż czasami mnie to drażni ;). Oczywiście drażni tylko w puencie tekstu, nie w rzeczywistości.
Nie chciało mi się liczyć sylab (a od 1,5 godziny dyskutujemy na gg po angielsku między innymi o długościach samogłosek, wymowie itp.), więc posłałam mu tekst bez przeróbek:
I know you have a high IQ
though my one's tiny - I like you
my IQ is thin and small and short and...
but if the size's not important...
I know my IQ is too small
Your is the biggest - that is all!
there's new idea in my minds eyes:
that SOMETIMES is important size...
Reakcja Piotrka była nawet pocieszająca, więc sobie ją przytoczę:
- I see U're trying to change the ordinary syntax. Shakespeare did the same.
Ha! ;)
poniedziałek, 10 września 2007
357. bardzo wolny przekład własnej twórczości
Dalej się uczę angielskiego.
Wysłałam Fimbulowi własnoręcznie [;)] wymyślonego smsa:
I swear on my Ant-shaggy tail
I wish to get (a) Fimbulful mail
So when you get rest and be free
I hope you'll write a mail to me.
Właśnie spróbowałam go przetłumaczyć na polski. Po angielsku czasami łatwiej znaleźć rym ;)
Przysięgam na mój ogon kosmaty
maila bym chciała od ciebie, a ty
jak już odpoczniesz i wolny będziesz,
że ja chcę maila, miejże na względzie.
- Angielskie rymy były dokładniejsze - powiedział Piotrek.
Też fakt.
Wysłałam Fimbulowi własnoręcznie [;)] wymyślonego smsa:
I swear on my Ant-shaggy tail
I wish to get (a) Fimbulful mail
So when you get rest and be free
I hope you'll write a mail to me.
Właśnie spróbowałam go przetłumaczyć na polski. Po angielsku czasami łatwiej znaleźć rym ;)
Przysięgam na mój ogon kosmaty
maila bym chciała od ciebie, a ty
jak już odpoczniesz i wolny będziesz,
że ja chcę maila, miejże na względzie.
- Angielskie rymy były dokładniejsze - powiedział Piotrek.
Też fakt.
piątek, 2 marca 2007
201. zaległa notka dwusetna
Powinnam chyba wpisać tu jakieś ostrzeżenie... każdy czyta na własną odpowiedzialność, albo coś w tym rodzaju...
NOTKA OKOLICZNOŚCIOWA
Dziękuję za to, że na blog wchodzicie,
za wpisy, które zostawiacie mi tu,
za to, że ze mną się cieszycie życiem...
bez Was by blog ten stracił rację bytu...
Że chcecie czytać, że ze mną jesteście
dziękuje Mrówka w notce numer dwieście.
Bosski Promotor, pełen cierpliwości,
o którym tekstów powstał już plik duży
nigdy się (chyba) na Mrówkę nie złości
i jej nie bije (nawet jak zasłuży).
Tak mi u niego dobrze, że z okładem
chcę magisterkę pisać przez dekadę. ;)
I Profesora W też pod niebiosa
ciągle wychwala ten, kto tylko zna go...
Mrówki nie uczył (za to uczył Bossa),
lecz czyta bloga mojego z uwagą,
choć rzadko przecież są tu notki o nim...
Bossa przed Mrówką, gdy trzeba, uchroni.
Nawet najlepsza stępi się satyra
(w postaci wierszy, filmików czy rycin)
kiedy Slk - Sławek, znany jako Tyran
swą obecnością blog Mrówki zaszczyci.
Lecz nietypowo władza się rozkłada:
Slk rządzi Mrówką, Slkiem rządzi Madak!
O Marku Lencu, znanym rysowniku,
co na Onecie ma swojego bloga
powstało prawie osiem stron wierszyków,
a on chce jeszcze... mnie ogarnia trwoga...
Marku, uważaj, bo przeciągniesz strunę!
Od stu wierszyków wolę Twój rysunek!
Nie wiem, jak było, że do Mrówki Zadra
zajrzał i został. Dzięki temu teraz
Was, Czytelników tego bloga kadra
się wzbogaciła już o reportera.
Zadra więc czuwa, a gdy śmiechu dawka,
wnet się pojawia Kalina-truskawka.
Sal - notek o nim na blogu bez liku -
musi tu często zapuszczać żurawia.
Sal podpisuje się tysiącem nicków
- zawsze mi przy nich wskazówkę zostawia,
Jeśli mi smutno albo czegoś żal, to
zawsze rozśmiesza mnie bohater SalTo
( http://izia211.w.interia.pl/SalTo.zip )
Białemu dawniej (Michał, czy pamiętasz?)
Mrówka z początku dzielnie podrzucała
sposób reakcji, pomysł na komentarz,
teraz - pomysłów mniej ma od Michała...
Co dzień na blogu - i duszą, i ciałem,
wpadł tu na chwilę i... został na stałe.
Nie może Miasto istnieć bez Burmistrza.
Nie może istnieć, ale - sursum corda!
Nie jest potrzebny żaden gończy list, sza!
Bo mamy Wojtka - Imć Nektrusa, Lorda!
Na nic błagania, rozśmieszanie na nic,
gdy zdenerwuje się nasz Twórca Granic...
Śmieję się często, nie płaczę w ogóle
i najweselszą jam Mrówką na ziemi,
gdy Fimbulwinter (ja go zwę Fimbulem)
cud-historyjki co dzień w mailach śle mi.
Jak nie śle, mówię: a niech kopnie gęś cię!
Mógłbyś, Fimbulku, maile pisać częściej!
Mrówka poprawiać chce humory gościom.
Wybuchy śmiechu każdego uleczą.
Lady Q wita Mrówka tu z radością,
z humorystyczną chcąc przybyć odsieczą.
Trzymaj kąciki ust bez przerwy w górze,
I śmiej się, Lady, śmiej się jak najdłużej!
Co jadam, jak śpię, co kocham, co lubię
(i cały zestaw różnych innych plotek)
znajdzie swe miejsce w Mrówkowym Fanklubie,
co go założyć obiecał Migotek.
W chórze pieśniami porozsławia Mrówkę,
strach będzie wkrótce otworzyć lodówkę.
Podzielić także pragnę się humorem,
którego przecież mnóstwo bywa wokół,
z Anią (Szczepanik) i, rzecz jasna, z Torem
(na filologii są, na pierwszym roku).
Każdy, kto zechce, może tu zamieszkać -
zaprasza Mewka... raczej Mrówka Śmieszka.
Przydałaby się teraz jakaś sonda,
choć wszystkich nicków i tak tu nie zmieszczę...
Wiem, że tu czasem Aldonka zagląda,
Patiinka i C., Edyta... kto jeszcze?
Nie wiem... Przepraszam wszystkich pominiętych.
I też przepraszam, że tu nie ma puenty.
NOTKA OKOLICZNOŚCIOWA
Dziękuję za to, że na blog wchodzicie,
za wpisy, które zostawiacie mi tu,
za to, że ze mną się cieszycie życiem...
bez Was by blog ten stracił rację bytu...
Że chcecie czytać, że ze mną jesteście
dziękuje Mrówka w notce numer dwieście.
Bosski Promotor, pełen cierpliwości,
o którym tekstów powstał już plik duży
nigdy się (chyba) na Mrówkę nie złości
i jej nie bije (nawet jak zasłuży).
Tak mi u niego dobrze, że z okładem
chcę magisterkę pisać przez dekadę. ;)
I Profesora W też pod niebiosa
ciągle wychwala ten, kto tylko zna go...
Mrówki nie uczył (za to uczył Bossa),
lecz czyta bloga mojego z uwagą,
choć rzadko przecież są tu notki o nim...
Bossa przed Mrówką, gdy trzeba, uchroni.
Nawet najlepsza stępi się satyra
(w postaci wierszy, filmików czy rycin)
kiedy Slk - Sławek, znany jako Tyran
swą obecnością blog Mrówki zaszczyci.
Lecz nietypowo władza się rozkłada:
Slk rządzi Mrówką, Slkiem rządzi Madak!
O Marku Lencu, znanym rysowniku,
co na Onecie ma swojego bloga
powstało prawie osiem stron wierszyków,
a on chce jeszcze... mnie ogarnia trwoga...
Marku, uważaj, bo przeciągniesz strunę!
Od stu wierszyków wolę Twój rysunek!
Nie wiem, jak było, że do Mrówki Zadra
zajrzał i został. Dzięki temu teraz
Was, Czytelników tego bloga kadra
się wzbogaciła już o reportera.
Zadra więc czuwa, a gdy śmiechu dawka,
wnet się pojawia Kalina-truskawka.
Sal - notek o nim na blogu bez liku -
musi tu często zapuszczać żurawia.
Sal podpisuje się tysiącem nicków
- zawsze mi przy nich wskazówkę zostawia,
Jeśli mi smutno albo czegoś żal, to
zawsze rozśmiesza mnie bohater SalTo
( http://izia211.w.interia.pl/SalTo.zip )
Białemu dawniej (Michał, czy pamiętasz?)
Mrówka z początku dzielnie podrzucała
sposób reakcji, pomysł na komentarz,
teraz - pomysłów mniej ma od Michała...
Co dzień na blogu - i duszą, i ciałem,
wpadł tu na chwilę i... został na stałe.
Nie może Miasto istnieć bez Burmistrza.
Nie może istnieć, ale - sursum corda!
Nie jest potrzebny żaden gończy list, sza!
Bo mamy Wojtka - Imć Nektrusa, Lorda!
Na nic błagania, rozśmieszanie na nic,
gdy zdenerwuje się nasz Twórca Granic...
Śmieję się często, nie płaczę w ogóle
i najweselszą jam Mrówką na ziemi,
gdy Fimbulwinter (ja go zwę Fimbulem)
cud-historyjki co dzień w mailach śle mi.
Jak nie śle, mówię: a niech kopnie gęś cię!
Mógłbyś, Fimbulku, maile pisać częściej!
Mrówka poprawiać chce humory gościom.
Wybuchy śmiechu każdego uleczą.
Lady Q wita Mrówka tu z radością,
z humorystyczną chcąc przybyć odsieczą.
Trzymaj kąciki ust bez przerwy w górze,
I śmiej się, Lady, śmiej się jak najdłużej!
Co jadam, jak śpię, co kocham, co lubię
(i cały zestaw różnych innych plotek)
znajdzie swe miejsce w Mrówkowym Fanklubie,
co go założyć obiecał Migotek.
W chórze pieśniami porozsławia Mrówkę,
strach będzie wkrótce otworzyć lodówkę.
Podzielić także pragnę się humorem,
którego przecież mnóstwo bywa wokół,
z Anią (Szczepanik) i, rzecz jasna, z Torem
(na filologii są, na pierwszym roku).
Każdy, kto zechce, może tu zamieszkać -
zaprasza Mewka... raczej Mrówka Śmieszka.
Przydałaby się teraz jakaś sonda,
choć wszystkich nicków i tak tu nie zmieszczę...
Wiem, że tu czasem Aldonka zagląda,
Patiinka i C., Edyta... kto jeszcze?
Nie wiem... Przepraszam wszystkich pominiętych.
I też przepraszam, że tu nie ma puenty.
czwartek, 1 marca 2007
200. Premiera SalTo
Sal po przejrzeniu tomiku zgodził się na jego publikację na blogu, dlatego - jeśli ktoś jest ciekawy zapowiadanego od dawna SalTo, podaję link:
http://izia211.w.interia.pl/SalTo.zip
http://izia211.w.interia.pl/SalTo.zip
Subskrybuj:
Posty (Atom)



