Miałam szczery zamiar, wzorem większości blogowiczów, zrobić jakieś sensowne podsumowanie roku. Ale po pierwszym zdaniu mi się znudziło, więc zrobię podsumowanie w skrócie.
Dla mnie to był rok kabaretowy - na początek dwa ważne przedstawienia (Chlip-Hop w Korezie i Andrus w Rialcie, dzięki, Aniu Sz.!), potem Adin w Korezie (dzięki, Aniu B. i Mariuszu Ani, i Jacku, i Sikorze też!). Potem występ na 30-leciu Długich (Aniu Sz.... ;)). Przełamanie własnej niemocy twórczej dzięki podpowiedziom Imperatora, milion dyskusji z Władkiem Sikorą. Rewia, którą udało się doprowadzić do końca, do ostatniego tomu.
Były nowe zajęcia i nowi, kochani studenci.
Były też spore zmiany - odeszłam z Granic i założyłam własnego bloga recenzenckiego na stronie tu-czytam - i to była jedna z lepszych decyzji, jakie w życiu do tej pory podjęłam.
Było parę spełnionych marzeń, parę nowych marzeń do spełnienia w przyszłości, trochę uśmiechów, ludzi, którzy umożliwili mi realizowanie tego, co przyszło mi do głowy, choćby się wydawało nierealne.
W radiu powiedzieli dzisiaj, że życzą słuchaczom, żeby rok 2010 był najlepszy w ich życiu. Mam nadzieję, że nie będzie najlepszy. Ja Wam życzę, żeby ten najlepszy był zawsze przed Wami.
czwartek, 31 grudnia 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz