środa, 27 stycznia 2010

874. notka bez ładu i składu

Kochani,
jestem po dwóch występach (wczoraj na Bielskiej Scenie Kabaretowej, dziś na katowickiej Kabaretowej Scenie Trójki). Wykończona, ale szczęśliwa.
- A weźmiecie mnie jeszcze na scenęęęęę? - zapytała Mrówka Jacka po dzisiejszym występie.
- Tak, w lutym gramy - odparł Jacek.
- Ale z litości?

Kiedyś nie wytrzymają ;).

Jacek, odwożąc mnie wczoraj z Bielska do domu, w Jaworznie po 22 powiedział:
- Słuchaj, masz jeszcze do jutrzejszego występu dużo czasu, napisz coś może.

Dziś o 11 dostał gotowy tekst, chwalę się, bo pierwszy raz w życiu próbowałam sił w skeczu (NIERYMOWANYM, to znaczy, rymowany też był, ale potem i w serii pastiszy).
O 15:30 zadzwonił.
- Dostałaś mojego maila?
- Nie sprawdzałam poczty.
- Bo ci napisałem, że przydałby się jeszcze pastisz z Gałczyńskiego na koniec.

O 16:00 dostał tego Gałczyńskiego (2 zwrotki i refren).

O 18:00 wyszedł z Piotrkiem na scenę i zagrali to.

A po nich wyszłam ja ;).



Wczoraj Piotrek wywołał mnie z roześmianego grona i stwierdził, że robimy próbę. Próbę, która zestresowała mnie bardziej niż oba występy razem wzięte.
- KIWAM SIĘ PRZY MIKROFONIE! - stwierdziłam z rozpaczą. - Przecież się przewrócę.
Wróciłam do zespołu zakulisowego.
- Ej, czy ktoś kiedyś wywalił się przy mikrofonie? - zapytałam ze smutkiem.
- Nawet sobie nie wyobrażasz, ile razy - odparł Znany Wojtek K.

Kiedy wczoraj w Bielsku Piotrek mnie zapowiadał, a ja stałam za kulisami, do występu miałam jeszcze ostatnią sekundę, stwierdziłam "rany, nie pamiętam ani pół słowa!!!".
Na szczęście po drodze do mikrofonu skojarzyłam, co mam powiedzieć.
Szkoda za to, że nikt nie nagrywał tego wszystkiego, co wymyślaliśmy w garderobie z Jurkami, Czapi i Tenorem. Dzisiaj już kabaretów nie było, więc obyło się bez wygłupów.

Manager na próbie Elżbiety Adamiak przyjrzał się pianiście i stwierdził:
- On przecież robi w tej piosence tak. *usiadł za pianinem, zwiesił ręce i siedzi*
- ALE ZA TO JAK PROFESJONALNIE!!! - zawołała mu Mrówka z widowni.

Dobrze, że nie przestaną mnie tam wpuszczać...


Obiecuję składniejszą i sensowniejszą notkę, jak tylko trochę odpocznę.

Aha! Biały pyta, czy ktoś ma niepotrzebne płyty winylowe, bo potrzebuje do słuchania.

2 komentarze:

  1. a ja mam fotki z Bielska i nie wiem, czemu byłam na scenie taka zadowolona. Być może dlatego, że nie zapomniałam tekstu, chociaż wydawało mi się, że go nie znam...

    OdpowiedzUsuń