Zestaw umiejętności własnych z ostatnich dni.
1. Moje umiejętności w majsterkowaniu ograniczały się do wykręcania śrubek i wyciągania gwoździ (w drugą stronę za nic w świecie nie działa, nie umiem DOkręcić śrubki, chyba że muszę, ale robię to niechętnie, o wbiciu gwoździa nie wspominam). Przedwczoraj nauczyłam się lutowania.
Też fajne.
2. Umiejętnie rozwaliłam sobie plecy. Nie chciało mi się porządnie schylić, więc schyliłam się nieporządnie, a potem nie umiałam podnieść prześcieradła (bo okazało się za ciężkie). Zdążyłam sobie wyobrazić, że na poniedziałkową Scenę muszę napisać nowy tekst, przy którym nikogo nie będzie dziwiło, że podchodzę do mikrofonu zgięta i pilnie obserwująca deski w podłodze. Ale:
3. Umiejętnie - to znaczy siłą woli - naprawiłam sobie te plecy, rozgrzewając i przykładając do nich własne ręce. Które leczą. Obie lewe. Przeszło.
Wszystko może mieć działanie lecznicze, pod warunkiem, że będzie się mocno w to wierzyło.
Co za dziwny świat.
czwartek, 18 lutego 2010
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



prześcieradło było za ciężkie? to z czego Ty je masz, z betonu? (wyobrażam sobie ciężkie prześcieradło, ale nie jest łatwo)
OdpowiedzUsuńno właśnie to było takie normalne prześcieradło, ale stało się niemożliwe do podniesienia po tym, jak sobie coś zrobiłam z plecami... :| też mnie zdziwiło :D
OdpowiedzUsuń