Nie pamiętam, w jaki sposób zapowiadał mnie Piotrek w styczniu.
Było wtedy tak, że poznałyśmy z Czapi w garderobie Jurki i Tenora. O ile przy Jurkach myśl, że kiedyś spotkamy się w trasie, wystarczyła, o tyle przy Tenorze było mi zwyczajnie żal, że prawdopodobnie się więcej nie zobaczymy, a jak się zobaczymy, to Czesiek w ogóle mnie nie będzie kojarzyć. Bo i dlaczego by miał.
Zapowiedź Piotrka sprawiła wtedy, że jeszcze za kulisami umówiliśmy się na kontakt mailowy.
Który przerodził się w telefoniczny.
Który przerodził się w normalny, face-to-face.
I który się uintensywnił do stopnia nieprzewidywalnego dla mnie w najśmielszych garderobianych snach.
- Jak mnie dzisiaj zapowiesz? - zainteresowałam się w lutym.
- Jestem otwarty na propozycje - odparł Piotrek.
- To możesz powiedzieć, że są w kabarecie kobiety piękne, są inteligentne, są utalentowane, a u was ja występuję?
I Piotrek tak powiedział :D. Dobrze, bo mi się to komponowało potem z tekstem.
- Jak tam twój ulubiony tenor? - zainteresował się Robo.
- Cudowny jest, odrzucił mi wstęp do tekstu - odpisała Mrówka.
- To tyle wystarczy, żeby zdobyć twoją sympatię? - zdziwił się Robo.
- Nie, ale napisał, że wytłumaczy, o co chodzi, jak się zobaczymy. A to znaczy, że niedługo się zobaczymy.
Po czym Robo się załamał i poszedł.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz