Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Robo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 grudnia 2010

1038.

Poszłam spać z zamiarem napisania CZEGOŚ. Nie bajki, bo gdyby się okazała nudna, to zasnęłabym przedwcześnie, a gdyby się okazała ciekawa, to bym się rozbudziła. No i napisałam tekst, z którego może ktoś zrobi jakąś piosenkę. Gdybym była chudsza, mogłabym ją zaśpiewać, a tak to nie.
Wiecie, że teraz mija rok, odkąd wlazłam na scenę?... Miałam sobie zamiar nawet napisać z tej okazji pierwszy w życiu porządny stand-up, ale mi się już nie chce.
- Wiem, wezmę Sikora do kabaretu - napisał Robo.
- To ja chcę być z wami.
- Ta, chyba jako oświetleniowiec - odpisał Robo.

Przede wszystkim ;D.

We wtorek i środę widzę się z Władkiem Sikorą, doczekać się nie mogę. Dostanę książkę wydaną dawno temu (pod warunkiem, że przypomnę Sikorowi, żeby ją zabrał... przypomnijcie mi koło niedzieli, że mam to zrobić...).

A poza tym ostatnio w teatrze Darek mnie woził na krześle miłosierdzia. Po tym, jak przełamał moje obawy, że się nie zmieszczę. Woził mnie do momentu, kiedy prawie wywaliliśmy się na którymś zakręcie ;D. Ale i tak było fajnie :D

niedziela, 24 października 2010

1014. rewia mody

- Nastrój mi siadł - oznajmiła Mrówka. - Idę przymierzyć kieckę, za chwilę mi dopiero siądzie...
- Może się stanie cud i będziesz w niej wyglądać jako tako - spróbował pocieszyć Mrówkę Robo.
Mrówka stanęła przed lustrem i spróbowała przebrać się w kieckę.
Pierwsze zaskoczenie polegało na tym, że w nią weszła.
Drugie zaskoczenie - że kiecka podkreśliła talię Mrówki (przynajmniej przy powyciąganych dresach różnica była dość spora).
Rozradowana Mrówka wróciła do pogawędki z Robo.
- Weszłam w kieckę i wyglądam w niej fajnie - napisała. - Gdybym sobie jeszcze mogła maskę na twarz nałożyć.
- Worek - podpowiedział Robo. - Maska ukazuje jednak kształt głowy. Worek nie.
Podniesiona na duchu tą myślą Mrówka postanowiła zrobić sobie parę zdjęć.
I zepsuł się jej aparat.
Sądzę, że to był zbieg okoliczności...

A jeszcze a propos dodatków do kiecki.
- Masz może mocno czerwoną szminkę? - zapytała Mrówka Moni, szefowej praktykantek. - Przecież nie będę sobie na dwa wieczory kupować...
Moni zastanowiła się przez chwilę.
- Wiesz, że mam? - odparła zdziwiona. - Jeszcze po babci.

Dziwny jest ten świat... Uciekam do teatru.

sobota, 20 marca 2010

897. teksty

Po trzech godzinach pisania różnych tekstów satyrycznych (efekt zobaczycie wkrótce być może), wymyśliłam sobie jeszcze i napisałam tekst na Kabaretową (23 marca gramy w Bielsku, 24 w Katowicach, CHYBA ;)). Robo przeczytał.

- Podoba mi się bardzo ten tekst - napisał. - Jest taki fajny, w stylu Waligórskiego.
- Coś kombinujesz, ale nie mogę wyczuć, co. To mnie bardzo niepokoi - stwierdziła Mrówka. - Możesz mi powiedzieć, co knujesz?
- Nie mogę - odparł Robo. - Bo jak powiem, to się okaże, że nic nie knuję, a tak to chociaż fajny nastrój tajemniczości się robi.
- Już samo to, że go chwalisz, jest podejrzane - drążyła Mrówka. - Teraz nie wiem, czy go wyrzucić, czy przerobić.
- Ej, no sorry, że mi się podoba! - napisał Robo. - Postaram się go znielubić.

Teraz on się stara, a ja mam dylemat.


A Ania Sz. ma dziś urodziny, zadzwoniłam do niej.
- Złóż sobie w moim imieniu życzenia - powiedziałam.
- Ej, to właściwie PO CO dzwonisz? - zainteresowała się Ania.

piątek, 26 lutego 2010

886. zapowiedzi

Nie pamiętam, w jaki sposób zapowiadał mnie Piotrek w styczniu.
Było wtedy tak, że poznałyśmy z Czapi w garderobie Jurki i Tenora. O ile przy Jurkach myśl, że kiedyś spotkamy się w trasie, wystarczyła, o tyle przy Tenorze było mi zwyczajnie żal, że prawdopodobnie się więcej nie zobaczymy, a jak się zobaczymy, to Czesiek w ogóle mnie nie będzie kojarzyć. Bo i dlaczego by miał.
Zapowiedź Piotrka sprawiła wtedy, że jeszcze za kulisami umówiliśmy się na kontakt mailowy.
Który przerodził się w telefoniczny.
Który przerodził się w normalny, face-to-face.
I który się uintensywnił do stopnia nieprzewidywalnego dla mnie w najśmielszych garderobianych snach.

- Jak mnie dzisiaj zapowiesz? - zainteresowałam się w lutym.
- Jestem otwarty na propozycje - odparł Piotrek.
- To możesz powiedzieć, że są w kabarecie kobiety piękne, są inteligentne, są utalentowane, a u was ja występuję?
I Piotrek tak powiedział :D. Dobrze, bo mi się to komponowało potem z tekstem.

- Jak tam twój ulubiony tenor? - zainteresował się Robo.
- Cudowny jest, odrzucił mi wstęp do tekstu - odpisała Mrówka.
- To tyle wystarczy, żeby zdobyć twoją sympatię? - zdziwił się Robo.
- Nie, ale napisał, że wytłumaczy, o co chodzi, jak się zobaczymy. A to znaczy, że niedługo się zobaczymy.



Po czym Robo się załamał i poszedł.

piątek, 22 stycznia 2010

870. edit: a jednak notka

Miałam zamiar dodać jakąś sensowną notkę, bo dawno nie było, ale cały dzień walczę z uporczywym bólem głowy, więc już sobie odpuszczam. Znalazłam za to na dysku w letnich zdjęciach dowód na puchatość owadów.




Poza tym tradycyjnie poszukuję (na razie mało intensywnie, bo ledwo żywa jestem) tematów na teksty satyryczne, więc gdybyście jakiś chcieli...


Nie chciało mi się robić notki, ale przyszedł Robo.
- Ucho mi się zatkało - poinformowałam go, w oczekiwaniu na satyryczną ripostę.
- Ziewnij, to pomaga - nie wysilił się Robo.
- Nie, ono się zatkało, jak nalało mi się do niego wody.
- Poskacz - wymyślił Robo.
- Uchem???
- Nogami.
- Ale do ucha mi się nalało, a nie do nogi...
- Ale jak upadniesz na łeb, to ci się ucho odetka.
Obiecałam, że dodam na bloga, na co Robo stwierdził, że schodzę na psy z nim.

sobota, 19 grudnia 2009

849, ***

- Robo, ty jesteś kabareciarzem, może przeczytaj ten tekst! - powiedziała Mrówka rozpaczliwie, rozglądając się za Jackiem.
- Nie - pokręcił głową Robo, zadowolony, że łatwo się wymiga.
- No to weź i poproś Kamola - jęczała Mrówka.
- Sama go poproś.
- ROBO ZRÓB COŚ, JA NIE CHCĘ! Nie, nie, nie, nie, nie - szamotała się Mrówka, szukając w zeszycie szkiców do tekstu, dla jakiegokolwiek rozeznania się w sytuacji.
- Mrówka, ty naprawdę jesteś zdenerwowana - przestraszyła się Ania.
- Nie, ja gram - mruknęła Mrówka, dostrzegając w tekście potencjał do mówienia na scenie.
- Skoro TO grasz, to jesteś w stanie przeczytać tekst - oznajmił Robo.


Na drugi dzień powiedział mi, że jeśli ja tak gram zdenerwowanie, to nie chciałby widzieć, co robię, kiedy denerwuję się naprawdę ;D.

Wpadłam na tradycyjne ploty do Egzekutora i opowiedziałam mu o moim debiucie scenicznym. Po pierwszym zdaniu Egzekutor spojrzał na mnie i powiedział:
- Współczuję pani.
- Czemu? - zainteresowałam się.
- Bo połknęła pani bakcyla.

Coś w tym, cholera, jest...

piątek, 18 grudnia 2009

848. noc u Ani

Kiedy już Robo i Mrówka położyli się (koło 3 nad ranem) u Ani spać, Mrówka zerknęła w okno i zdziwiła się, że jest tak jasno.
- Robo, Robo! Zobacz, jak jest jasno - zawołała szeptem. Może zaraz będzie wschód słońca?
- Tak - powiedział Robo i siłą woli powstrzymał pukanie się w czoło. - Mrówa, jest zima, słońce wzejdzie koło ósmej.
- Aha - mruknęła uspokojona Mrówka i położyła głowę na poduszce.

Wyjaśnienie techniczne: Mrówka spała na łóżku Ani, Robo na podłodze, na karimacie i na śpiworze.

Mrówka położyła głowę na poduszce. Prawie miała zamiar zapaść w sen, kiedy nagle coś straszliwie łomotnęło. Gruchnęło w pokoju. Mrówka podniosła głowę i zapytała z rosnącym poczuciem nierzeczywistości
- Robo?
- Co?
- SPADŁEŚ Z KARIMATY?

Na szczęście tylko kopnął się w krzesło.

wtorek, 15 grudnia 2009

846. jutro

Na trzydziestolecie kabaretu napisałam dla Jacka i Piotrka wredny list otwarty (po premierze może wkleję, a może nie...).
- Chyba się ucieszą - zawyrokował Robo. - Ale zmartwię cię trochę. Pewnie ci każą, jako autorce, wstać i się ukłonić.
- Wiesz, co się wtedy stanie, wiesz? - zapytałam od razu.
- Wiem - napisał Robo, chociaż wcale nie wiedział. - Cegła na ryju i nie wstanę. - (mówiłam, że nie wiedział!).
- Nie. Niesiona falą podziwu dla samej siebie wstanę, zechcę się ukłonić, strzelą mnie korzonki, bo dlaczego by miały nie strzelić, uniemożliwią mi jakikolwiek ruch ciała, przez co spadnę na ryj trzy rzędy niżej i wystąpię jako atrakcja wieczoru.
- Mam na to świetną radę - odparł Robo pogodnie. - Siądź w pierwszym rzędzie, wtedy spadniesz na ryj prosto na scenę.
- Świetna rada - uznałam. - Ale nie do końca, bo scena w Korezie jest na podwyższeniu, więc spadnę i wybiję sobie zęby, co w moim przypadku jest niemożliwe, więc nie wiadomo, co sobie uszkodzę i jak. Zatem jedyna rada - incognito.
- Jasne - zdenerwował się Robo. - Przyjdziesz dwie godziny przed występem i incognito. Będziesz się chować przed Jackiem pod krzesłem?

Tja...


Najśmieszniejsze w całej sytuacji jest to, że idę jako tekściarz-satyryk ze specjalnością: piosenka kabaretowa. A w programie, poza gospodarzami, Hrabi z zestawem piosenek ("Pienia i jęki") i Kaczki z Nowej Paczki (to ci od Dziubdziuba, kabaret piosenki).

niedziela, 22 listopada 2009

835. instrukcja obsługi

Jestem twórcą trudnym w obsłudze, nie da się ukryć.
Mimo że deklaruję zawsze podleganie artystom, z którymi współpracuję.
W praktyce nie wygląda to zawsze tak różowo.

Robo ma w niedalekiej przyszłości przegląd kabaretowy. I konkurs, w którym na trzy kategorie napisałam mu dwa teksty. Pierwszy tekst zespół mi przemielił doszczętnie, więc zabroniłam wprowadzania jakichkolwiek zmian poza moimi (drugi przeszedł bez szemrania, aż się oboje dziwimy) i biedny Robo wymyślił w końcu, że przygotuje go sam.
- Robo, jest tylko jedna malutka możliwość zrobienia tego tekstu dobrze - napisałam mu na gg. Robo zapytał o szczegóły.
- Nie ma szczegółów - odparłam. - Poza tym, że nie możesz się od tego tekstu zdystansować za bardzo. I nie możesz przesadzić z zaangażowaniem. I nie możesz się obudowywać rekwizytami też. I nie możesz... tego... aha, wiem, nie możesz go recytować jak na akademii. I nie możesz pamiętać, że to jest wiersz. I nie możesz...

I Robo chwycił za telefon, zadzwonił do mnie i powiedział mi dwie zwrotki.
Na razie jestem spokojna.

czwartek, 19 listopada 2009

833. światło, nosisz je w sobie...

- Zrobiłam sobie bardzo fajne zdjęcie - napisałam do Robo. - Prawie mnie na nim nie widać.
- O, już mi się podoba - stwierdził Robo. - Pochwal się. Ja już cię na żywo nawet widziałem, więc mnie już niczym nie zaszokujesz.

Posłałam mu to zdjęcie.
- Bardzo fajna fotka - odezwał się Robo. - Artystyczna i wyglądasz na niej ładnie.
- Bo mnie nie widać, nie? Sama robiłam.
- Wyszło jakby robił kompetentny fotograf. Proszę, jak pozory mogą mylić - ucieszył się Robo.

Wystarczyło tylko zgasić światło.

wtorek, 10 listopada 2009

831. groźby

Z rozmowy wieczornej.

Robo wkurzany przez Mrówkę (notorycznie, ale dzisiaj już bardzo).
Robo: Ugryzę cię dzisiaj.
Mrówka (z zainteresowaniem): W co?
Robo: W antenki.

sobota, 31 października 2009

827. duma

- Lubię siedzieć na próbach, zawsze się coś ciekawego dzieje - mruknęłam do Robo jeszcze przed tym, jak biegaliśmy wszyscy po scenie ku radości dźwiękowca.
- Zupełnie inaczej jest niż na przedstawieniach, nie? - odmruknął Robo, obserwując próby symultaniczne kątem oka.
- Ale wiesz? Chciałabym już poczuć tę dumę, że siedzę tu jako tekściarz, a tam grają to, co napisałam.
- Dumę? - zdziwił się Robo. - Mrówa, jak będą grali TWOJE teksty?

Fakt, przesadziłam.

czwartek, 15 października 2009

822. talent

Robo chciał ofertę marketingową dla jego kabaretu.
Napisałam tam, że zespół korzysta z pomocy zaprzyjaźnionych artystów (no co? STWORZYŁAM im dwie piosenki!), żeby wzbogacić program.
- Hrhrhrhrhrhrhrh Mrówa - wycharczał Robo. - Zaprzyjaźnionych artystów?
- A co ja sobie będę odmawiać? - zastanowiłam się. - Chwileczkę, czepiasz się słowa "zaprzyjaźnionych" czy słowa "artystów"?
- Słowa "wzbogacać" - odparł Robo.

A jeszcze się będzie prosił o piosenkę.

czwartek, 1 października 2009

o wszystkim bez sensu

1) Trochę autoironicznie: pisałam dla Piotrka Rybnickiego tekst o piosence kabaretowej i zlazłam na warsztat (bo jak ja inaczej bym mogła?). Mam tam fragment:

"Jednak nawet i dzisiaj [...] układanie dobrych tekstów wydaje się możliwe. Trzeba tylko pamiętać o kilku arcyważnych zasadach: wyrazy w klauzulach wersów powinny pochodzić z różnych pól semantycznych [...]. Tekściarzowi nie wolno (chyba że inne są założenia i ogólna idea utworu) wprowadzać nienaturalnego szyku wyrazów tylko po to, by ułatwić sobie rymowanie. Mało tego: końcówki wersów to miejsca, które szczególnie przyciągają uwagę odbiorców: nie warto marnować potencjału humorystycznego tych partii na wplatanie fraz, które w kontekście dowcipu są pozbawione znaczenia. Lepiej traktować wersy jako całostki tekstowe o rosnącym rozkładzie akcentów komicznych (przewrotkowych) niż wymuszanymi lub przypadkowymi zapiskami zdradzać brak warsztatowej sprawności."

Żebym to jeszcze umiała zastosować w praktyce. ;)

2) Polki w półfinale mistrzostw Europy (w siatkówce oczywiście).

3) Wyszłam dziś od Bossa (który podpisywał sterty papierów rozmaitych) i zajrzałam do gabinetu Egzekutora ze słowami "dzień dobry, przyszłam się przywitać". Po czym zostałam na pół godziny, przegadaliśmy chyba wszystkie możliwe tematy.

4) Studentów moich kochanych z miasta R. widuję teraz na korytarzu w Katowicach, jak nie będą wszyscy tak zabiegani, może uda mi się z nimi trochę pogadać.

5) napis na sklepie jubilerskim:
"- naprawianie biżuterii,
- usługi"
(i jeszcze parę wyszczególnionych).
Ciekawe, jakie usługi.



Robo i ja mamy zupełnie różne poglądy na kabaret, satyrę, komizm itp. W związku z tym spory o sprawy podstawowe są u nas na porządku dziennym. Kiedy Robo zaproponował, żebym napisała mu piosenkę wstępną do programu jego kabaretu, uchylałam się od tego jak tylko mogłam. Było jasne, że to, co będzie się podobało mnie, nie spodoba się jemu.

Ale Robo, pytany o temat piosenki, powtarzał jak mantrę, że temat już mi ostatnio wymyślił. I w końcu napisałam.
- Właśnie sobie uświadomiłem, że jak mi się nie spodoba, to nic więcej mi nie napiszesz - powiedział mi przez telefon Robo, jeszcze przed lekturą.
- Nie no, musimy tu przyjąć taki układ, że TY się wyjątkowo znasz i wiesz, czego chcesz, a ja się mam dostosować - oznajmiłam, bo przypomniało mi się, że we wstępnych rozmowach inaczej widzieliśmy to, co potem napisałam.
- Dobra, będę cię opieprzał - ucieszył się Robo. - Mogę przeczytać jutro, czy opieprz chcesz już teraz? - zapytał wieczorem na gg.

Po czym dostał tekst.

Przeczytał go.

I powiedział, że to jest to, o co mu chodziło.

- To podejrzane - napisałam. - Kpisz sobie ze mnie, tak?
- Tak, tekst jest fatalny, tylko nie chciałem ci o tym mówić. W sumie to chciałem wydrukować, pokazać chłopakom i byśmy się lali nad tandetą utworu wszyscy.

Dziś dostał pełny tekst, z rozpisanymi zwrotkami i refrenami.
I się zachwyca.
Świat schodzi na psy...



Jakby ktoś miał pomysły na temat...

sobota, 26 września 2009

815. mój wiek

- Idę się wykąpać, wrócę, jak się pomarszczę - napisałam do Roba.
- W twoim wieku to już niedługo - odpisał Robo.

Phi.

piątek, 25 września 2009

814. marazm

- Nic mi się nie chce - napisała Mrówka tuż po meczu.
- Myślałem, że od wczoraj coś fajnego napisałaś, skoro miałaś wenę - rozczarował się Robo.
- Tak. Epitafium. Nawet dwa.
- Za mało! - uznał Robo.
- Nie mówiłam, że mam ogromną wenę!

środa, 9 września 2009

807. męka skrępowanego okresu

Notatkę dodano:2009-09-09 21:21:50

- Idę spać już chyba, bo komary wyssały ze mnie moc witalną - napisałam wieczorem na gg.
- Moment, słownik - przypomniał Robo.
- No wiem, na to czekam...
- Nie no... - jęknął nagle Robo i zamilkł.
- Ej, nie czytaj tego słownika teraz! - zirytowałam się. - Co wyszło?
- Znalazło mi: MĘKA, OKRES i SKRĘPOWANIE - napisał Robo z niesmakiem. - Rany boskie, podejrzewam, że będę tego żałował, ale proszę bardzo.

Była godzina 23:48. Wyłączyłam komputer i zaczęłam szykować się do snu.

O północy wystukałam w telefonie "okres, skrepowanie i co to trzeciego bylo? Bo mam skleroze". Robo uprzejmie odpisał i dzięki temu przed dziesiątą rano dzisiaj dostał piosenkę.

Wkleiłabym ją tu, ale może jednak upchnie się ją w innym miejscu... w każdym razie nie dotyczy tego, co się kojarzy od razu ;). Jakby ktoś chciał, to wystarczy info ;).

Lubię te jego inspiracje.

poniedziałek, 7 września 2009

805. Robo

Robo jest kabareciarzem. Spotkaliśmy się w przestrzeni internetowej, na stronie Władka Sikory toczyliśmy bez przerwy spory o uniwersalia, aż w końcu przeszliśmy do dyskusji na privie.
Robo jest też autorem jednej z dziwniejszych inspiracji - kiedy miał dość mojego marudzenia o temat na piosenkę kabaretową, otworzył po prostu słownik, wybrał z niego trzy hasła i podrzucił mi mailem (jak ktoś chce zobaczyć, to też prywatnie, bo na razie nie mamy sprecyzowanych planów co do niego, więc nie ogłaszam).

I właśnie Robo przysłał mi kilka dni temu maila:


****


Nie chcę Cię Mrówa straszyć ale czytam sobie Twojego bloga.
Od początku.
Wszystkie notki.
Po kolei.
Jedną po drugiej.




Powiadom moją rodzinę...



****


Zapytałam, czy mogę wykorzystać na blogu ("tak na baaaardzo szybko: mogę tego maila wrzucić na bloga?"). Odpowiedź:


"Tak na bardzo szybko odpowiem pytaniem:
Jak myslisz, co intuicyjnie przeczuwałem wysyłając Ci go? :>>>

Wnioski zapewne wysnujesz prawidłowe :D"


Wysnułam.