Kiedy Tomek jest w seminarium, niełatwo się z nim skontaktować. Miałam do niego wczoraj ważną sprawę, więc postanowiłam użyć dwóch komórek. Jednej - mojej, szarej, drugiej - też mojej, czarnej (znaczy, telefonu). No i się zaczęło.
godz. 13:00 Mrówka śle do Tomka smsa o przesłaniu "jak będziesz miał chwilę, to puść sygnałka, zadzwonię".
godz. 13:42 Tomek puszcza sygnałka, Mrówki oczywiście nie ma w pobliżu.
godz. 13:52 Mrówka dzwoni do Tomka, ale Tomka nie ma w pobliżu.
godz. 17:03 Mrówka wysyła Tomkowi smsa z krótkim streszczeniem problemu i dopiskiem, że reszta przez telefon.
godz. 18:52 Tolek dzwoni. Mrówka odrzuca połączenie, czeka dwie sekundy, żeby Tolek odsunął słuchawkę od ucha.
godz. 18:53 Mrówka dzwoni do Tomka. Tomek odbiera po trzecim sygnale i udaje zaskoczenie, rzucając w słuchawkę zdziwione "halooooo?"
Padam ze śmiechu i gadamy prawie dziesięć minut.
Myślałam, że góra dwie ;).
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz