Marek Lenc poskarżył się, że jutro ma wywiadówkę i musi się przygotować do rozmów z rodzicami. Zaproponowałam, żeby postępy każdego dziecka opisał w postaci rysunków i wręczył na wywiadówce. Nie doceniłam satyrycznych możliwości Marka. Natchmiast stwierdził:
- Ale byłaby draka. Pani Ewa przychodzi z takim bohomazem i pyta "to Bartuś??!!"
To nie wszystko.
Pojechałam dzisiaj na wydział, żeby zawieźć jeden z rozdziałów pracy. Wchodzę dzielnie do sekretariatu (wie o tym każdy, normalny czy wariat - do Bossa wchodzi się przez sekretariat). W sekretariacie mój Promotor. Rzuca mi spojrzenie miażdżące i groźnym głosem pyta:
- Do mnie?
Niezdolna do żadnej słownej reakcji kiwam z przerażeniem głową.
- Nie ma mnie - oznajmił mój Promotor z satysfakcją.
Zamurowało mnie."Chodzi mi o to, żeby mózg uroczy, to rejestrował, co ujrzały oczy...". Na szczęście po sekundzie mój Promotor Boss zmienił zdanie i zmaterializował się na chwilę. I był. Całe szczęście :D.
wtorek, 24 października 2006
72. Fraszka?
Wymyśliłam sobie ostatnio (a raczej - samo się wymyśliło) fraszkę... nie jedyne to moje... ekhem... dzieło... ale...
Na Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego:
Przegrać z kretesem
z okresem.
Na Zespół Napięcia Przedmiesiączkowego:
Przegrać z kretesem
z okresem.
czwartek, 19 października 2006
65. Chuligan
- Masz skórzaną kurtkę? - zapytała mnie dzisiaj X., kiedy tylko pojawiłam się na uczelni.
- Taaak...
- To według LPR-u jesteś bandytą - stwierdziła z triumfem X.
- Dlaczego?
- Bo masz kurtkę skórzaną, długie włosy i kolczyki - odpowiedziała i zacytowała odpowiedni fragment czytanego właśnie artykułu.
- To nie muszę nawet szyby wybijać? Tak bez wysiłku jestem chuliganem?
- Wygląda na to, że tak.
Czyli przyszłość mam zapewnioną.
- Taaak...
- To według LPR-u jesteś bandytą - stwierdziła z triumfem X.
- Dlaczego?
- Bo masz kurtkę skórzaną, długie włosy i kolczyki - odpowiedziała i zacytowała odpowiedni fragment czytanego właśnie artykułu.
- To nie muszę nawet szyby wybijać? Tak bez wysiłku jestem chuliganem?
- Wygląda na to, że tak.
Czyli przyszłość mam zapewnioną.
wtorek, 17 października 2006
64. Anonim
Uprzejmie donoszę, że mrówki w okresie przeziębień i gryp tracą na wydajności.
Daje się zauważyć u wyżej wymienionych następujące objawy: kichanie, marudzenie, spanie całymi dniami, lenistwo i powtarzanie, że mają wszystko w... że mają wszystko.
Przeziębione mrówki łatwo wpadają w złość i zużywają ogromne ilości chusteczek higienicznych.
Ze względów ekonomicznych proponuję, żeby mrówki zaczęły zapadać w sen zimowy w okresie jesienno-zimowym i zimowo-wiosennym. Znikną problemy związane z wydatkami (na chusteczki) i ze zmęczeniem.
Z donosicielskim pozdrowieniem,
Życzliwy
Daje się zauważyć u wyżej wymienionych następujące objawy: kichanie, marudzenie, spanie całymi dniami, lenistwo i powtarzanie, że mają wszystko w... że mają wszystko.
Przeziębione mrówki łatwo wpadają w złość i zużywają ogromne ilości chusteczek higienicznych.
Ze względów ekonomicznych proponuję, żeby mrówki zaczęły zapadać w sen zimowy w okresie jesienno-zimowym i zimowo-wiosennym. Znikną problemy związane z wydatkami (na chusteczki) i ze zmęczeniem.
Z donosicielskim pozdrowieniem,
Życzliwy
niedziela, 1 października 2006
55. Satyra prawdę mówi
Fimbul oznajmił ostatnio, że zostanie satyrykiem.
Mam nadzieję, że już mu ta ochota przeszła. Ale zanim przeszła, powiedział, że napisze skecz o tym, jak Mrówka grała w koszykówkę.
Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że koszykówki nienawidzę żywiołowo.
- Jaki to będzie skecz? - zapytałam z rezygnacją.
- Tragedia w jednym akcie.
Nawet bliskie prawdy :D.
Mam nadzieję, że już mu ta ochota przeszła. Ale zanim przeszła, powiedział, że napisze skecz o tym, jak Mrówka grała w koszykówkę.
Wszyscy, którzy mnie znają wiedzą, że koszykówki nienawidzę żywiołowo.
- Jaki to będzie skecz? - zapytałam z rezygnacją.
- Tragedia w jednym akcie.
Nawet bliskie prawdy :D.
sobota, 30 września 2006
54. nos jak Mrówka
Siedzimy sobie na wydziale. Marcin pstryka mi zdjęcia.
- Marcin, nie rób mi zdjęć z boku, bo na takich mam nos jak Pinokio! - nie wytrzymałam.
- To nie kłam tyle - odgryzł się Marcin.
No i wszystko jasne.
- Marcin, nie rób mi zdjęć z boku, bo na takich mam nos jak Pinokio! - nie wytrzymałam.
- To nie kłam tyle - odgryzł się Marcin.
No i wszystko jasne.
środa, 20 września 2006
48. Szkoła
Kiedy staliśmy z bratem w kościele w ostatnią niedzielę, ksiądz powiedział, że teraz poświęci tornistry dzieciom.
- Ty, zapomnieliśmy tornistrów! - szepnęłam bratu. Ten pokiwał głową.
- To co robimy? - zapytał.
- Wiem! Udawajmy, że mamy tornistry i może nikt nie zauważy - zaproponowałam.
- Dobra - podchwycił mój brat. I się zgarbił, udając, że to pod ciężarem plecaka. Tego bym nie wymyśliła.
- Ty, zapomnieliśmy tornistrów! - szepnęłam bratu. Ten pokiwał głową.
- To co robimy? - zapytał.
- Wiem! Udawajmy, że mamy tornistry i może nikt nie zauważy - zaproponowałam.
- Dobra - podchwycił mój brat. I się zgarbił, udając, że to pod ciężarem plecaka. Tego bym nie wymyśliła.
wtorek, 12 września 2006
45.Odgłosy
- Mamooooo!!! - po raz dwudziesty rozległ się przed blokiem szarpiący nerwy okrzyk dziecka sąsiadów. Po raz dwudziesty wzdrygnęłam się i spróbowałam policzyć do 10. Nie pomogło. Krzyk powtórzył się.
- Mamo!!!
"Niektórzy lubią dzieci" - pomyślałam. Ale tym razem wydarzyło się coś ciekawszego niż kolejne prośby o pieniądze na gumę do żucia.
- Mamo, rzuć mi kukawkę - dowołało się wreszcie dziecko.
Już miałam wstać i zobaczyć, co to jest. Ale sąsiadka odmówiła dziecku - i to, zrezygnowane, poszło się bawić.
Poskarżyłam się rodzicom. Że nie rzuciła, naturalnie. Mama poradziła mi, żebym poszła do sąsiadki i po prostu zapytała, co to jest ta tajemnicza kukawka.
Nie poszłam.
Kiedyś rzuci.
- Mamo!!!
"Niektórzy lubią dzieci" - pomyślałam. Ale tym razem wydarzyło się coś ciekawszego niż kolejne prośby o pieniądze na gumę do żucia.
- Mamo, rzuć mi kukawkę - dowołało się wreszcie dziecko.
Już miałam wstać i zobaczyć, co to jest. Ale sąsiadka odmówiła dziecku - i to, zrezygnowane, poszło się bawić.
Poskarżyłam się rodzicom. Że nie rzuciła, naturalnie. Mama poradziła mi, żebym poszła do sąsiadki i po prostu zapytała, co to jest ta tajemnicza kukawka.
Nie poszłam.
Kiedyś rzuci.
niedziela, 3 września 2006
41. Requiem dla matematyka
Właśnie dowiedziałam się, że zmarł mój matematyk z LO. Człowiek o niesamowitym poczuciu humoru. Po przerobieniu materiału prowadził przeważnie refleksje na różne tematy. Wszyscy płakali ze śmiechu, a matematyk zawsze zachowywał kamienną twarz.
ostatni raz widziałam go we wrześniu 2002 roku (dwa lata później przeszedł na emeryturę). Przyznałam się wtedy, że poszłam na polonistykę (chociaż wszyscy do końca myśleli, że wyląduję na kierunku matematycznym). Pogratulował mi, a potem z uśmiechem - tak rzadkim u niego - dodał: ja wiedziałem, że mi jakiś numer wykręcisz.
Zostaną mi po lekcjach u niego fantastyczne wspomnienia - dzięki niemu tak naprawdę pokochałam matematykę i poradziłam sobie w klasie o profilu mat-inf. Czasami byłam jedyną osobą, która nie brała "nieprzygotowania" - i rzeczy oczywista - lądowałam przy tablicy. Raz prowadził lekcję dla dwóch osób.
Zostanie mi mnóstwo jego humorystycznych powiedzonek. Wkleję je tu na bloga. Jako ostatni hołd, jemu złożony.
***
Matematyk do Miśka: Jak będziesz starszy, będziesz miał dzieci, to ich nie ucz matematyki, bo im krzywdę zrobisz.
Misiek: Dobrze, nauczę je może czegoś innego...
***
matematyka matematyk: To będzie funkcja wklęsła czy wypukła?
Monika K: Wklęsła.
matematyk: Wypukła. Mało umiesz, a jeszcze pech cię prześladuje.
***
matematyka. Monika K przy tablicy.
matematyk: Co trzeba zrobić, żeby z wykresu funkcji f(x) zrobić -f(x)?
Monika K: Odbić...
matematyk: No ale różne są możliwości odbicia. Komuś na przykład może odbić.
Powiedzonka:
***
ktoś na przykład się ożenił i mówi: ja to mam szczęście. A po wielu latach mówi: jaki pech, gdy przypomina sobie dzień, w którym powiedział "tak" na całe życie.
***
Zawsze mówisz odwrotnie niż jest dobrze. To następnym razem jak będziesz miał jakiś pomysł, to powiedz odwrotnie niż myślisz i będzie wtedy dobrze
***
Nie wypadnie na kostce ilość oczek 12, no, chyba, że ktoś by był pijany i by podwójnie widział
***
Jakby Pitagoras wstał z grobu i to zobaczył, to od razu by umarł.
***
AF stoi przy tablicy i co chwilę patrzy na klasę. Raz odpowiedział bez podpowiadania. Matematyk: Widzisz? Nie popatrzyłeś iś wiedział!
***
o maturach pisemnych: Ja wam ocen nie żałuję, piszcie wszyscy na sześć
***
Może niedługo się ociepli, to ci, których nie ma przyjdą do szkoły...
***
To jest sztuka tak pisać na tablicy i patrzyć na klasę
***
do kogoś jedzącego na lekcji: Jedz. Bo jakby ktoś się nie odżywił, to może potem by umarł z głodu
***
Człowiek może różne czynności wykonywać. Ruszać się i jeszcze żeby mu jedzenie smakowało...
***
Jakby mózgu nie było, to by człowiek był prymitywny...
***
do kogoś, kto narysował za mały wykres na tablicy: Masz 25 lup i daj każdemu jedną, to będą sobie to oglądać przez lupę.
ostatni raz widziałam go we wrześniu 2002 roku (dwa lata później przeszedł na emeryturę). Przyznałam się wtedy, że poszłam na polonistykę (chociaż wszyscy do końca myśleli, że wyląduję na kierunku matematycznym). Pogratulował mi, a potem z uśmiechem - tak rzadkim u niego - dodał: ja wiedziałem, że mi jakiś numer wykręcisz.
Zostaną mi po lekcjach u niego fantastyczne wspomnienia - dzięki niemu tak naprawdę pokochałam matematykę i poradziłam sobie w klasie o profilu mat-inf. Czasami byłam jedyną osobą, która nie brała "nieprzygotowania" - i rzeczy oczywista - lądowałam przy tablicy. Raz prowadził lekcję dla dwóch osób.
Zostanie mi mnóstwo jego humorystycznych powiedzonek. Wkleję je tu na bloga. Jako ostatni hołd, jemu złożony.
***
Matematyk do Miśka: Jak będziesz starszy, będziesz miał dzieci, to ich nie ucz matematyki, bo im krzywdę zrobisz.
Misiek: Dobrze, nauczę je może czegoś innego...
***
matematyka matematyk: To będzie funkcja wklęsła czy wypukła?
Monika K: Wklęsła.
matematyk: Wypukła. Mało umiesz, a jeszcze pech cię prześladuje.
***
matematyka. Monika K przy tablicy.
matematyk: Co trzeba zrobić, żeby z wykresu funkcji f(x) zrobić -f(x)?
Monika K: Odbić...
matematyk: No ale różne są możliwości odbicia. Komuś na przykład może odbić.
Powiedzonka:
***
ktoś na przykład się ożenił i mówi: ja to mam szczęście. A po wielu latach mówi: jaki pech, gdy przypomina sobie dzień, w którym powiedział "tak" na całe życie.
***
Zawsze mówisz odwrotnie niż jest dobrze. To następnym razem jak będziesz miał jakiś pomysł, to powiedz odwrotnie niż myślisz i będzie wtedy dobrze
***
Nie wypadnie na kostce ilość oczek 12, no, chyba, że ktoś by był pijany i by podwójnie widział
***
Jakby Pitagoras wstał z grobu i to zobaczył, to od razu by umarł.
***
AF stoi przy tablicy i co chwilę patrzy na klasę. Raz odpowiedział bez podpowiadania. Matematyk: Widzisz? Nie popatrzyłeś iś wiedział!
***
o maturach pisemnych: Ja wam ocen nie żałuję, piszcie wszyscy na sześć
***
Może niedługo się ociepli, to ci, których nie ma przyjdą do szkoły...
***
To jest sztuka tak pisać na tablicy i patrzyć na klasę
***
do kogoś jedzącego na lekcji: Jedz. Bo jakby ktoś się nie odżywił, to może potem by umarł z głodu
***
Człowiek może różne czynności wykonywać. Ruszać się i jeszcze żeby mu jedzenie smakowało...
***
Jakby mózgu nie było, to by człowiek był prymitywny...
***
do kogoś, kto narysował za mały wykres na tablicy: Masz 25 lup i daj każdemu jedną, to będą sobie to oglądać przez lupę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


