sobota, 13 stycznia 2007

155. Retrospekcje

Dostaję taki satyryczny wycisk, że nie chce mi się szukać materiałów na dzisiejszą notkę, bo płaczę ze śmiechu. Dlatego teraz przeczytacie sobie małe wspomnienie z wakacji w 2004 roku. Wspomnienie humorystyczne oczywiście ;)

Któregoś dnia zmęczony Arturek przyjrzał się Mrówce i Uli, grającym w pseudosiatkówkę. Chwilę potem westchnął:
- Gdybym się tak rozmnożył, to jeden Arturek siedziałby teraz w Przemyślu (tam mieszkała ówczesna dziewczyna Arturka, przyp. Mrówka), drugi Arturek grałby z wami w siatkę, trzeci Arturek wypoczywałby nad morzem... - tu Arturek przerwał, zastanowił się i dodał ze złością - A jeszcze inny Arturek by harował! Żeby zarobić na pozostałe Arturki!

Kilka dni później Ula znienacka zapytała:
- Jak się nazywa ten, co się opiekuje zwierzątkami w lesie? Nie myśliwy...
- Kłusownik - odpowiedziała natychmiast Mrówka, zajęta czym innym.
- Taaaa... - przyjrzał mi się z nagłym zainteresowaniem Arturek. - Kłusownik to się zaopiekuje, rzeczywiście. Leśniczy!
- To co robi myśliwy? - zagadnęła podejrzliwie Mrówka.
- Strzela do zwierzątek! - wyjaśnił Arturek.
- A co w takim razie robi leśniczy? - drążę temat.
- Strzela do myśliwych - obwieścił Arturek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz