czwartek, 25 stycznia 2007

167. Teksty Dwa

(nie mylić z "Tekstami Drugimi")

TEKST PIERWSZY. Autor: Mrówka.

Mrównau

na południu wiał wiatr,
z nieba księżyc by spadł,
lecz go chmury trzymają, tymczasem
człowiek ma tego dość,
marzną wszyscy na kość,
kiedy widzą ten śnieg - białą masę...

wiatr przenika na wskroś,
na północy gdzieś łoś
przymarzł i się nieszybko oderwie,
jak tu zimno, o rany,
zachwycone bałwany,
no a Mrówka wolałaby czerwiec...

a w Jaworznie, u Mrówki pada śnieg
według wszelkich obliczeń to dlatego, że styczeń,
znaczy bielą puchową jasny ścieg.
po co śnieg ten przywlekło? ja wolałabym ciepło!
po co na ulicach miasta legł?

To nie koniec dzisiejszej notki, prosimy nie regulować odbiorników.
Jeden z uczestników poseminarium (PO, nie PRO i nie semi) stwierdził, że gdyby ktoś nas nagrywał, miałabym materiały na dwa miesiące prowadzenia bloga. Racja. Szkoda, że nie nagrywaliśmy.

W trakcie dyskusji z Olkiem z tematu Reduty '57 zeszliśmy na poetykę socrealizmu Nagle Olek powiedział, że mógłby napisać na przykład "sonet o przemianach własnościowych w ustawie o spółdzielni mieszkaniowej". Zapisałam to. A Olek zaczął mi dyktować sonet... Wyszło tak:

TEKST DRUGI

SONET O PRZEMIANACH WŁASNOŚCIOWYCH W USTAWIE O SPÓŁDZIELNI MIESZKANIOWEJ

Autor: Olek
Kronikarz: Mrówka

Paragraf osiem ustęp dwa
raźno się pisze ustawa.
Znijdzie ci z pleców naczelnika bat
i bruzda czerwono-krwawa.

Twoje będzie m3, m2,
m1, m0, start...

Już koniec demiurgów z siedzib spółdzielni -
jak Feniks powstanie* z lokatą!
Słońce się jarzy, ogień czerwieni
jak Manhattan będzie, nie Ułan-Bator.

Koniec centrali!
Koniec dozorcy!
a nowym bogiem - domofon!

Nie będzie śmie(r)ci**
nie będzie żali
żeglarzu, powiedz to fokom.

*Mrówka myślała, że chodzi o powstanie warszawskie. 1944. Olek uważa, że to 1981.

** kłóciliśmy się, czy lepiej brzmi "śmieci" czy "śmierci" i wypracowaliśmy kompromis

Po podyktowaniu całego wiersza Mrówka zauważyła nieśmiało, że jak na sonet, to mamy czegoś za dużo, ale za to niezłe.
Olek: To wyrzuć! Albo nie! Nie wyrzucaj! To wiersz postmodernistyczny, my się tylko stylizujemy na sonet!
A potem westchnął:
- Czuję na sobie brzemię setek lat tradycji i nie mogę się od niego uwolnić.

Tak... ja też mu nie pomogę... nie jestem w stanie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz