Na seminarium mój znękany Bosski Promotor podniósł głowę, spojrzał wybitnie umęczonym wzrokiem na Olka i rzekł:
- Olek... ty masz na nią jakiś wpływ... uspokój ją, albo wstrzyknij jej strychninę czy coś...
A ja przecież nic nowego nie wymyśliłam, tylko czekałam, aż mi Boss zrobi awanturę ;) (napisałabym, że byłam grzeczna, ale takie kłamstwo na blogu nie przejdzie...)
Fimbul odprowadzał mnie dzisiaj na dworzec. W połowie drogi zorientowaliśmy się, że kłócimy się zaciekle o słuszność nazw Nowa Fala i pokolenie 68, przerzucając się w dodatku nazwiskami badaczy i przytaczając argumenty z różnych tekstów.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz