Nie mam pomysłu na notkę, a wszelkie wysiłki dzisiaj ograniczam do niezbędnego minimum. Nie z gorąca, ja lubię, kiedy jest gorąco. Z lenistwa.
Wygrzebałam z zapisków rozmowę z Olkiem. Dialog z czasów, które opisywałam w notkach 292. i 297.
Mam nadzieję, że Olek mnie za ujawnienie tego nie ukatrupi, siła wyższa.
Było wtedy dość gorąco.
Olek stwierdził, że zaraz, z upału, poleci mu krew z nosa. I, nagle ożywiony, dodał:
- Zejdę za moment do dziekanatu, cały zakrwawiony, z podbitym okiem! [musiałby sobie specjalnie podbijać, przyp. Mrówka] I powiem: polemizowałem z Promotorem!
Bo praca była za słona?
(w końcu Olek między innymi o Soli ziemi miał pisać...)
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz