- Robo, ty jesteś kabareciarzem, może przeczytaj ten tekst! - powiedziała Mrówka rozpaczliwie, rozglądając się za Jackiem.
- Nie - pokręcił głową Robo, zadowolony, że łatwo się wymiga.
- No to weź i poproś Kamola - jęczała Mrówka.
- Sama go poproś.
- ROBO ZRÓB COŚ, JA NIE CHCĘ! Nie, nie, nie, nie, nie - szamotała się Mrówka, szukając w zeszycie szkiców do tekstu, dla jakiegokolwiek rozeznania się w sytuacji.
- Mrówka, ty naprawdę jesteś zdenerwowana - przestraszyła się Ania.
- Nie, ja gram - mruknęła Mrówka, dostrzegając w tekście potencjał do mówienia na scenie.
- Skoro TO grasz, to jesteś w stanie przeczytać tekst - oznajmił Robo.
Na drugi dzień powiedział mi, że jeśli ja tak gram zdenerwowanie, to nie chciałby widzieć, co robię, kiedy denerwuję się naprawdę ;D.
Wpadłam na tradycyjne ploty do Egzekutora i opowiedziałam mu o moim debiucie scenicznym. Po pierwszym zdaniu Egzekutor spojrzał na mnie i powiedział:
- Współczuję pani.
- Czemu? - zainteresowałam się.
- Bo połknęła pani bakcyla.
Coś w tym, cholera, jest...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz