środa, 3 czerwca 2009

763.

Jestem. Piszę. Bez przerwy.
Dzisiaj wystawa rysunków ML, w Gdańsku. Nie byłam (może ML się potem podzieli wrażeniami), więc napisałam mu wierszyk, jak ktoś chce, to przytaczam:

O, Marku, toż to radość czysta,
wiedzieć, że ktoś Ci jedną z wystaw
urządził tak po wielkopańsku.
Choć szkoda trochę mi - że w Gdańsku.

Na widok witryn i galerii
mogłabym dostać tam histerii
(aż łezka drży mi pod powieką).
Szkoda, że Gdańsk jest tak daleko.

I bym patrzyła z uwielbieniem
na Twych rysunków zatrzęsienie,
że wnet by mnie wyprosił kustosz.
Lecz w Gdańsku Ty, a u mnie - pusto-ż.

W Jaworznie byś nie wypadł gorzej.
Co ten Gdańsk w sobie ma? Że morze?
Jak ta wystawa byłaby tu
też miałbyś morze, lecz zachwytów.

A może przykład Ty weź z cyrków?
Weź duży namiot, nasyp żwirku
(fachowo zwie się to: arena).
Rysunki - i, kto wejdzie, denat.

Stwierdzam to wcale nieprzesadnie,
kto Twe rysunki ujrzy, padnie.
I trochę się nam zmniejszy nacja
(prócz tych, co siedzą na wakacjach).

Nim w satyryczne staniesz szranki
zadbaj o fanów swych (i fanki)
Przyślij mi prace swe (choć ksero!),
to będę mieć tu cyrk dopiero.

Jutro Boss w GTL.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz