poniedziałek, 12 lutego 2007

184. Kontakt

Kiedy z Robertem dostaliśmy indywidualne zlecenia (czyli - konkretne teksty do napisania), twórca "Spotkań" poszedł na chwilę do baru.
Mrówka nabrała powietrza.
- Słuchaj, może wymieńmy się adresami, będzie nam łatwiej się porozumiewać - zaproponował Robert.
Mrówka wypuściła powietrze i oznajmiła, że to samo miała zamiar powiedzieć.
Zamieniliśmy się zeszytami i pod notatkami z warsztatów wpisujemy sobie adresy mailowe i numery telefonów.
Wraca Bobro.
- Słuchajcie, może wymieńcie się adresami? - proponuje nam, prawdopodobnie w obawie przed prośbami typu "czy mógłby pan powiedzieć Robertowi, że...". - Będzie się wam łatwiej porozumiewać.

Oryginalnie.

niedziela, 11 lutego 2007

183. Po krakowskich warsztatach satyrycznych

Wczoraj wieczorem:
Mrówka: Jadę jutro do Krakowa na warsztaty satyryczne.
Sal: Jedź, jedź, przyda ci się.

Czy Sal chciał mi coś zasugerować?


Po warsztatach idziemy z Robertem, krakowskim satyrykiem, przez Rynek.

- Wysoka jesteś - stwierdza Robert, który do ułomków nie należy.
- Zawsze mogę iść niżej - odpowiadam i idę kawałek na ugiętych nogach.
- Zawsze JA mogę podskakiwać - odparł mi na to Robert.

Taaak. Nie ma to jak inteligentna pogawędka z kimś, kto się satyrą para na co dzień.

sobota, 10 lutego 2007

182. Tralalala pomysł Sala

Nad poziomy cię wyniosę
i w odwiecznym rytuale
chcę powtarzać: Sal - herosem
(albo czasem - heros - Salem)

oznajmiłam ostatnio Salowi w ramach przygotowań do premiery tomiku SalTo.

- Sal, zachęć ludzi, żeby wchodzili na mój blog! - przekonuję Kamila.
- Zastanowię się - odpowiada Sal.
- Taaak? To ja się zastanowię, czy pisać ci następny wierszyk!
- Częściej by wchodzili, jakbyś pisała, że tomik już prawie gotowy - kombinuje Sal.

Umówiliśmy się, że będę mu wysyłać jakieś strzępki pomysłów smsowo. (Sal: zastanowię się, czy je odczytam)
Najpierw wysłałam:

Czytałam wszystkie te pochwały,
co są w wierszykach. Teraz pytam
czy Sal jest taki doskonały,
czy Mrówka-autor znakomita?

A po północy wystukałam do Sala drugą wiadomość:
Popatrz, nawet gdy noc trwa,
albo wieczór bardzo zimny
wszyscy śpią, a nie śpię ja,
by o Salu pisać hymny.

Biedny...

piątek, 9 lutego 2007

181. Rada

Seminarium. Czas, w którym Mrówki drżą i chowają się po kątach. Czas wpisywania zaliczeń ;).

- Ale mi jeszcze dużo wolnych kartek zostało - zamruczała niezadowolona Mrówka, przeglądając własny indeks.
- To nie zdaj czegoś - poradził Prze-Bosski Promotor.

To takie proste... ;)

czwartek, 8 lutego 2007

180. Mrówka Jourdain

W związku z ostatnimi pytaniami o figury retoryczne, zaczynam się łapać na tym, że próbuję pod kątem poetyki zanalizować wszystko.
Rozmawiamy z Fimbulem.
- Ciekawe, czy to, co powiedziałam, to jakaś figura retoryczna - zastanawiam się. - Fimbul! No i widzisz? I teraz jest tak bez przerwy! Nie ma wyjścia, muszę się tych figur nauczyć porządnie!
- Mrówko. Musisz mówić mową PROSTĄ i NIE kwiecistą - poradził mi Fimbul.

środa, 7 lutego 2007

179. blogi rozmaite

- Ja się chyba poddam! - oznajmiła Mrówka Kasi, uśmiechając się ciągle po wczorajszych rozmowach z Prze-Bosskim. - Powinnam oddać Bossowi tego bloga... mój Promotor ma lepsze pomysły, jest zabawniejszy i w ogóle ciekawiej by pisał...
- Zawsze możecie mu na Granicach bloga założyć ... - stwierdziła trzeźwo Kasia.
- Gdyby chciał go prowadzić, to możemy... - zamyśliła się Mrówka. A po chwili wrzasnęła - Nie! NIE MOŻEMY!
- Dlaczego? - przestraszyła się Kasia.
- Bo by pisał w nim, co Mrówka zrobiła śmiesznego albo głupiego na seminarium!

wtorek, 6 lutego 2007

178. ***

- Nie szkoda ci wrzucać do internetu te wszystkie fraszki, które wymyślasz? - zapytał ostatnio mój eks.
Zastanowiłam się.
Nie szkoda mi.

Na kartę egzaminacyjną
Abonament
na lament

Do panikujących w czasie sesji
Stres po egzaminie?
Minie

niedziela, 4 lutego 2007

176. wychowanie Mrówek

Powszechnie wiadomo, że Promotor Mrówki ima się niekonwencjonalnych sposobów, żeby zmusić Mrówkę do roboty. Działa przez zaskoczenie (i przez autorytet, rzecz jasna). I dzięki temu jest bardzo skuteczny.
Najdziwniejsze jest to, że wiadomości - przeważnie zupełnie oderwane od tematu pracy magisterskiej - przydają mi się w najbardziej niespodziewanych momentach. Tak było z Szaniawskim. Tak było z Szymborską. Tak będzie pewnie jeszcze - na szczęście - niejeden raz.

- "W krzakach robią ludzie różne rzeczy: kupy, dzieci" - czyta Bosski Promotor fragment referatu Mrówki (cytat z Różewicza). - Mrówka, jaka to figura retoryczna?
- A to jest jakaś figura? - pyta Mrówka, której do głowy by to nie przyszło. Bosski Promotor wzdycha i sadza Mrówkę przed komputerem, włącza przegląd figur retorycznych z Wikipedii ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Figura_retoryczna ) i wraca do swoich zajęć. To znaczy: do prowadzenia seminarium.
- Nawet jak coś znajdę, to i tak nie zapamiętam - mruczę pod nosem.
- To sobie zapiszesz - odpowiada niewzruszony Bosski Promotor.
Czyli: nie uda mi się wykręcić. Z Bossem nie ma żartów. ;)
Szukam.
Szukam.
Szukam.
Szukam.
- Czego ja właściwie szukam? - zastanawiam się na głos przy kolejnej figurze.
- Kup i dzieci - odpowiada Boss znad biurka.
Aha.
Szukam.
Szukam.
ZNALAZŁAM!
Okazało się, że ta figura to zeugma. Do końca życia zapamiętam. Gdybym szukała od końca, trafiłabym na nią od razu. A że szukałam od początku, a zeugma była osiemdziesiąta na liście...
Tak właśnie wychowuje się Mrówki ;).

sobota, 3 lutego 2007

175. mig mig

Uczę się samodzielnie języka migowego. To właśnie moje trzecie życiowe marzenie, które się teraz spełnia. Umiem w tej chwili jakieś 130 znaków. I oczywiście zawracam głowę wszystkim. Znaki, które znam, układam czasami w absurdalne zdania.

- Umiem powiedzieć "brązowy brat idzie do budynku"! - oznajmiłam z dumą mamie. Przysłuchujący się temu brat oczywiście natychmiast zgłosił protest.
- Dlaczego brązowy???
- Nie wiem... no bo takie słówko znam...

Wychodzę z biblioteki. Pokazuję Ance znak "do widzenia".
- Co to znaczy? - pyta podejrzliwie Anka.
- "Do widzenia" - wyjaśniam.
- Eeee, nie masz racji. "Do widzenia" jest tak! - i pomachała mi ręką.
Też fakt.

Wiedziałam, że będzie zabawnie.