Powszechnie wiadomo, że Promotor Mrówki ima się niekonwencjonalnych sposobów, żeby zmusić Mrówkę do roboty. Działa przez zaskoczenie (i przez autorytet, rzecz jasna). I dzięki temu jest bardzo skuteczny.
Najdziwniejsze jest to, że wiadomości - przeważnie zupełnie oderwane od tematu pracy magisterskiej - przydają mi się w najbardziej niespodziewanych momentach. Tak było z Szaniawskim. Tak było z Szymborską. Tak będzie pewnie jeszcze - na szczęście - niejeden raz.
- "W krzakach robią ludzie różne rzeczy: kupy, dzieci" - czyta Bosski Promotor fragment referatu Mrówki (cytat z Różewicza). - Mrówka, jaka to figura retoryczna?
- A to jest jakaś figura? - pyta Mrówka, której do głowy by to nie przyszło. Bosski Promotor wzdycha i sadza Mrówkę przed komputerem, włącza przegląd figur retorycznych z Wikipedii ( http://pl.wikipedia.org/wiki/Figura_retoryczna ) i wraca do swoich zajęć. To znaczy: do prowadzenia seminarium.
- Nawet jak coś znajdę, to i tak nie zapamiętam - mruczę pod nosem.
- To sobie zapiszesz - odpowiada niewzruszony Bosski Promotor.
Czyli: nie uda mi się wykręcić. Z Bossem nie ma żartów. ;)
Szukam.
Szukam.
Szukam.
Szukam.
- Czego ja właściwie szukam? - zastanawiam się na głos przy kolejnej figurze.
- Kup i dzieci - odpowiada Boss znad biurka.
Aha.
Szukam.
Szukam.
ZNALAZŁAM!
Okazało się, że ta figura to zeugma. Do końca życia zapamiętam. Gdybym szukała od końca, trafiłabym na nią od razu. A że szukałam od początku, a zeugma była osiemdziesiąta na liście...
Tak właśnie wychowuje się Mrówki ;).
niedziela, 4 lutego 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz