niedziela, 11 lutego 2007

183. Po krakowskich warsztatach satyrycznych

Wczoraj wieczorem:
Mrówka: Jadę jutro do Krakowa na warsztaty satyryczne.
Sal: Jedź, jedź, przyda ci się.

Czy Sal chciał mi coś zasugerować?


Po warsztatach idziemy z Robertem, krakowskim satyrykiem, przez Rynek.

- Wysoka jesteś - stwierdza Robert, który do ułomków nie należy.
- Zawsze mogę iść niżej - odpowiadam i idę kawałek na ugiętych nogach.
- Zawsze JA mogę podskakiwać - odparł mi na to Robert.

Taaak. Nie ma to jak inteligentna pogawędka z kimś, kto się satyrą para na co dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz