Wczoraj wieczorem:
Mrówka: Jadę jutro do Krakowa na warsztaty satyryczne.
Sal: Jedź, jedź, przyda ci się.
Czy Sal chciał mi coś zasugerować?
Po warsztatach idziemy z Robertem, krakowskim satyrykiem, przez Rynek.
- Wysoka jesteś - stwierdza Robert, który do ułomków nie należy.
- Zawsze mogę iść niżej - odpowiadam i idę kawałek na ugiętych nogach.
- Zawsze JA mogę podskakiwać - odparł mi na to Robert.
Taaak. Nie ma to jak inteligentna pogawędka z kimś, kto się satyrą para na co dzień.
niedziela, 11 lutego 2007
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz