sobota, 29 grudnia 2007

449. konwersacja na szczycie

Notka ku przestrodze tym, co lubią wypić.
Przy klawiaturze.

Ania Szczepanek (26-12-2007 19:30)
he
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:30)
j
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:30)
nie oge pisac
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:31)
k/awiatua
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:33)
j pisze . załała

Tak mniej więcej wyglądało zagajenie rozmowy z Anią parę dni temu na gg. Ania zalała klawiaturę i nie mogła wystukać żadnego wyrazu poprawnie. Przyznaję, że zaczęło mi to sprawiać szaloną radość.
- jutroj - napisała Ania.
Próbowałam się domyślić, o co chodzi.
- Jutro jidziesz do klawiaturmistrza, żeby wysuszył? - zapytałam.
Okazało się, że nie, Ania wkleiła emotkę kręcącą głową.
- k/upic anow - wyjaśniła. - Ata 9 łat m - dodała, tonem usprawiedliwienia. Zrozumiałam, że tę miała 9 lat.
- Będziesz musiała wymienić - napisałam.
- i chya tza - zgodziła się Ania. - wymienić.
- O, popatrz, już jest lepiej, dobrze napisałaś wyraz! No chyba że to było "kopiuj".
- /kopiu - odparła Ania.

Chwilę później uzupełniła konwersację:
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:47)
1.
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:47)
2 azyj
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:47)
azy
- Bardzo bym chciała cię zrozumieć - napisałam, płacząc ze śmiechu. - 2 razy?
Okazało się, że znowu zgadłam ;).

Ania Szczepanek (26-12-2007 19:57)
uchh
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:58)
mam ci/kaw
Mrowka (26-12-2007 19:58)
mi masz kawę?
Mrowka (26-12-2007 19:58)
ciekawe?
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:58)
ciekawe
Ania Szczepanek (26-12-2007 19:59)
do powidznia


Padałam przy tej rozmowie.
Na drugi dzień dostałam od Ani smsa, że klawiaturę ma już nową i sprawną, ale zepsuł się internet, więc i tak nie może ze mną pogadać. Odpisałam z miejsca, że życie badacza humoru jest pełne nieustających radości.

środa, 26 grudnia 2007

447. życzenia

- Masz dla mnie jakiś prezent? - zapytał Sal.
- Hmmm - powiedziała Mrówka oględnie. - Jeszcze nie mam. A na co? - zainteresowała się, przebiegając w myślach urodzinowy kalendarz. - Na obronę?
- Nie, tak ogólnie - wyjaśnił Sal. - Już dawno miałaś mieć.

wtorek, 25 grudnia 2007

446. Sal wspaniały

2007-12-25 22:41:25
- Wesołych świąt, leszczu - przywitał mnie czule (jak zwykle) Sal.
- Saaal! Wesołych świąt i tobie! - ucieszyłam się.
- Co tak późno? - zdziwił się Sal. - Obrażam się.
- Który to już raz? - zapytałam, bo Sal obraża się na mnie zawsze jak rozmawiamy.
- 9803232.
- Mogłeś się o 3 pomylić, ale Sal nie myli się nigdy...
- Byłaś na Pasterce? - zmienił sprytnie temat Sal.
- Byłam. I jak zwykle na Pasterkach, myślałam o tych wszystkich, którzy teraz są na Pasterkach i może pomyślą sobie o mnie...
- I kto to mógł być? - zainteresował się Sal.
- No ty też...
- A śpiewałaś kolędy?
- Nie, bo nie umiem bez gitary - odparłam.
- Mówiłem, że leszcz - ucieszył się Sal. - Ja śpiewałem niczym Luciano Pavarotti.

No bo Sal to zdolny jest...

- Poszedłem dziś spać przed piątą - powiedział.
- Ja przed drugą... mam bliżej z kościoła - ucieszyła się Mrówka.
- Jutro wstaję o szóstej - skrzywił się biedny Sal.
- Dlaczego?
- Idę na grzyby.
- To pozdrów je ode mnie - poleciła Mrówka Salowi.

Uwielbiam te absurdalne rozmowy ;)



z ostatniej chwili:
- Zaraz będziesz na blogu.
- Za ile?
- Za momencik.
- Ile mi zapłacisz? - sprecyzował Sal.
- Pewnie nic, jak zwykle.

sobota, 22 grudnia 2007

445. zdjęcia

Robiliśmy sobie z bratem zdjęcia z nudów.
- Zrób mi ŁADNE zdjęcie teraz! - zażądałam.
Brat obejrzał aparat, obejrzał mnie na wyświetlaczu, obejrzał mnie normalnie, potem popatrzył na aparat...
- E, nie mamy takiego dobrego aparatu - powiedział.

piątek, 21 grudnia 2007

444. Sal - cd cd

2007-12-21 19:56:14
- Opowiadałaś swoim studentom o Salu? - zainteresował się nagle Sal.
- Hahahahaha... nie - odparła Mrówka. - A powinnam była od tego zacząć!
- Każę cię rzucić do fosy z krokodylami! - zagroził Sal.
- Nie możesz, bo to by był koniec bajki. Czym byłby Sal bez Mrówki?
- Pomyśl inaczej. Czym byłaby Mrówka bez Sala!

czwartek, 20 grudnia 2007

443. Sal - cd

2007-12-20 22:33:32
- Ale pomyśl, co to by był za szał, gdybyś mogła umieścić moje zdjęcie na blogu! - powiedział Sal. - No ale nie możesz.
- A nie mogę? - zapytała Mrówka.
- Wy-klu-czo-ne!
- Moglibyśmy zrobić na przykład przez tydzień stopniowanie napięcia, odliczanie... Wiesz jaką bym miała rekordową liczbę wejść???
- A potem klapa - oznajmił Sal w przypływie samokrytycyzmu. - Zero przez kolejny tydzień.
- Nie. Potem by czytelnicy przyprowadzali swoich znajomych, a ci znowu swoich. Naszą-klasę bym pobiła popularnością. Przemyśl to, sława by cię czekała... - kusiła Mrówka.
- Nie szukam sławy ni poklasku - odrzekł Sal.
- No ja wiem... ale to by się zaznaczyło, że nie szukasz! I miałbyś dodatkowe punkty! Za skromność!
- Jam jest niczym Kordian - wyskoczył Sal.
- Że niby nikt o tobie nie czyta?
- Jestem niczym Pan Tadeusz - wbijał się w dumę Sal. - Jestem Sal Wspaniały!
- No... to jak średniowieczny król... jakiś Bolesław Kędzierzawy czy coś...
- Kazimierz Wielki. (...). Zostanę cesarzem - zmienił zdanie Sal.
- Ale bym miała znajomości! - ucieszyła się Mrówka. - Wszystko byś mi mógł załatwić. A tych co by mnie nie słuchali - krokodylom na pożarcie! Nawet lepiej bym miała niż ty! Bo ty jako cesarz nie miałbyś znajomości! A ja tak! I to jakie! W samym cesarzu oparcie!
- Ty się nie spoufalaj tak szybko - zirytował się Sal.

środa, 19 grudnia 2007

442. inteligentne dialogi

Sal: Widziałaś "Film o pszczołach"?
Mrowka: Nie...
Sal: Obejrzyj.
Mrowka: A o czym jest?

niedziela, 16 grudnia 2007

440. z miasta R. retrospekcja

2007-12-16 21:42:11
W ostatni poniedziałek przyszłam sobie na dworzec PKS.
O godzinie 8:10 (czyli pięć minut przed czasem) podjechał na stanowisko autobus do miasta R. Ogrzewany i czysty.
Kierowca otworzył drzwi i odpowiadał pasażerom na "dzień dobry".
Sprzedał wszystkim bilety bez żadnego marudzenia i z uśmiechem.
Punktualnie o 8:15 zamknął drzwi i pojechał.
Po drodze nie trafiliśmy na żaden korek.
Żaden pasażer nie narzekał. Na nic.
W mieście R. byliśmy o godzinie 9:20 (normalnie jesteśmy o 9:55, a według rozkładu - o 9:35).
90% drogi przespałam, budząc się tylko, kiedy mijaliśmy tablice witające w kolejnych miastach.

I nie idealizuję teraz przeszłości, tak było naprawdę.



Co za nuda!!!

sobota, 15 grudnia 2007

439. książki mrówkowe

- I Boss stwierdził, że z moich peregrynacji rybnickich faktycznie zrobię książkę. Rozdział pierwszy: kierowcy - opowiadałam wczoraj Fimbulowi.
- Rozdział drugi: jak kupić bilet w kasie - odparł natychmiast Fimbul.
- Wiesz... jak KUPIĆ, to ja za bardzo nie wiem, bo mi nigdy nie sprzedali... - zastanowiłam się.