poniedziałek, 12 października 2009

821. niedziela będzie dla mas

- Jutro mam święto, nie ma mnie - poinformował Mrówkę ML.
- Jakie święto? - zapytała Mrówka z ciekawości.
- Wigilia Dnia Nauczyciela.

sobota, 10 października 2009

820. bramka jest okrągła

- Siadaj przed tv i oglądaj paraolimpiadę - zaordynował Mrówce Mariusz lekarstwo na stres.
- Pewnie tak zrobię, bo co innego mi pozostało - stwierdziła smętnie Mrówka.
- A jak już tak zrobisz, to patrz na to coś okrągłego, co tak od nogi do nogi i do siatki - polecił Mariusz.
- Aaaa, to na tym to polega? - ucieszyła się Mrówka.
- Dokładnie. Tylko że to będą Czesi. My to ci, co noga i za boisko, do znajomego kibica.

niedziela, 4 października 2009

819. doping kreatywny

Notatkę dodano:2009-10-04 22:42:26

Polki zdobyły na ME brązowy medal.

A rano na meczu do sędziego, który bardzo źle sędziował, jeden kibic zawołał:

- A żebyś się udławił protezą własnej babki, ty Rumcajsie!

sobota, 3 października 2009

818. Olek :)

W piątek na wydziale spotkałam Olka!!! Od razu zweryfikowałam wszystkie plany i ustaliliśmy, że wracamy do domu razem, jak za dawnych dobrych czasów. Po załatwieniu wszystkich uczelnianych spraw wyszliśmy z budynku i ja skierowałam się w stronę Francuskiej (tam, gdzie mieszka Olek i gdzie dawniej był mój przystanek), a Olek - w stronę dworca (gdzie TERAZ jest mój przystanek).
- Gdzie ty idziesz? - zdziwił się Olek.
- Na dworzec, ale mam dużo czasu, więc na Francuską.
- Ja też idę na dworzec - powiedział Olek, więc przestałam się przepychać.
Na dworcu Olek zapytał w kiosku (kolejnym), czy jest gazeta z płytą, którą chciał sobie kupić.
- Dzień dobry, czy dostanę gazetę z płytą? - zapytał grzecznie pani w okienku.
- Nie - odparła pani.
- Bo widzisz - mruknęłam do Olka konspiracyjnie. - Najpierw mogłeś zapytać, czy jest gazeta z płytą, a gdyby pani powiedziała, że jest, to wtedy poprosić.
- Nie - pokręcił głową Olek. - Bo gdyby powiedziała, że jest, a potem powiedziała, że mi nie da, byłoby mi przykro.



Już nie napiszę o tym, że kiedy szliśmy na dworzec, przez 90% drogi musieliśmy brnąć przez piaski i omijać ciężki sprzęt drogowy. Porównaliśmy doświadczenia: kiedy chodzimy sami, takie coś nam się nie przydarza...

czwartek, 1 października 2009

o wszystkim bez sensu

1) Trochę autoironicznie: pisałam dla Piotrka Rybnickiego tekst o piosence kabaretowej i zlazłam na warsztat (bo jak ja inaczej bym mogła?). Mam tam fragment:

"Jednak nawet i dzisiaj [...] układanie dobrych tekstów wydaje się możliwe. Trzeba tylko pamiętać o kilku arcyważnych zasadach: wyrazy w klauzulach wersów powinny pochodzić z różnych pól semantycznych [...]. Tekściarzowi nie wolno (chyba że inne są założenia i ogólna idea utworu) wprowadzać nienaturalnego szyku wyrazów tylko po to, by ułatwić sobie rymowanie. Mało tego: końcówki wersów to miejsca, które szczególnie przyciągają uwagę odbiorców: nie warto marnować potencjału humorystycznego tych partii na wplatanie fraz, które w kontekście dowcipu są pozbawione znaczenia. Lepiej traktować wersy jako całostki tekstowe o rosnącym rozkładzie akcentów komicznych (przewrotkowych) niż wymuszanymi lub przypadkowymi zapiskami zdradzać brak warsztatowej sprawności."

Żebym to jeszcze umiała zastosować w praktyce. ;)

2) Polki w półfinale mistrzostw Europy (w siatkówce oczywiście).

3) Wyszłam dziś od Bossa (który podpisywał sterty papierów rozmaitych) i zajrzałam do gabinetu Egzekutora ze słowami "dzień dobry, przyszłam się przywitać". Po czym zostałam na pół godziny, przegadaliśmy chyba wszystkie możliwe tematy.

4) Studentów moich kochanych z miasta R. widuję teraz na korytarzu w Katowicach, jak nie będą wszyscy tak zabiegani, może uda mi się z nimi trochę pogadać.

5) napis na sklepie jubilerskim:
"- naprawianie biżuterii,
- usługi"
(i jeszcze parę wyszczególnionych).
Ciekawe, jakie usługi.



Robo i ja mamy zupełnie różne poglądy na kabaret, satyrę, komizm itp. W związku z tym spory o sprawy podstawowe są u nas na porządku dziennym. Kiedy Robo zaproponował, żebym napisała mu piosenkę wstępną do programu jego kabaretu, uchylałam się od tego jak tylko mogłam. Było jasne, że to, co będzie się podobało mnie, nie spodoba się jemu.

Ale Robo, pytany o temat piosenki, powtarzał jak mantrę, że temat już mi ostatnio wymyślił. I w końcu napisałam.
- Właśnie sobie uświadomiłem, że jak mi się nie spodoba, to nic więcej mi nie napiszesz - powiedział mi przez telefon Robo, jeszcze przed lekturą.
- Nie no, musimy tu przyjąć taki układ, że TY się wyjątkowo znasz i wiesz, czego chcesz, a ja się mam dostosować - oznajmiłam, bo przypomniało mi się, że we wstępnych rozmowach inaczej widzieliśmy to, co potem napisałam.
- Dobra, będę cię opieprzał - ucieszył się Robo. - Mogę przeczytać jutro, czy opieprz chcesz już teraz? - zapytał wieczorem na gg.

Po czym dostał tekst.

Przeczytał go.

I powiedział, że to jest to, o co mu chodziło.

- To podejrzane - napisałam. - Kpisz sobie ze mnie, tak?
- Tak, tekst jest fatalny, tylko nie chciałem ci o tym mówić. W sumie to chciałem wydrukować, pokazać chłopakom i byśmy się lali nad tandetą utworu wszyscy.

Dziś dostał pełny tekst, z rozpisanymi zwrotkami i refrenami.
I się zachwyca.
Świat schodzi na psy...



Jakby ktoś miał pomysły na temat...

środa, 30 września 2009

816.

Napis na opakowaniu batonika:

"Może zawierać śladowe ilości orzechów ziemnych oraz orzechów".

Czuję, że o czymś nie wiem.



A poza tym - wygrałam książkę Imperatora, książkę, której bezskutecznie poszukiwałam w antykwariatach Polski południowej przez ostatnie siedem lat. Wygrałam po krótkiej załamce i postanowieniu, że jak się nie uda, to przestanę szukać, bo z innego źródła już nie chcę. Wygrałam za komiks (a komiksów nie robiłam od czterech lat, specjalnie sprawdziłam, ostatni mam z 2005). Teraz z radości fruwam i zahaczam nosem o kabel od internetu (ten zza okna). Do pełni szczęścia brakuje mi tylko przemontowanej "Baśni" (na którą też mam nadzieję) - jedynego filmu kabaretowego, który mną wstrząsnął. Jeszcze okazja do spotkania i zniknę dla świata.

sobota, 26 września 2009

815. mój wiek

- Idę się wykąpać, wrócę, jak się pomarszczę - napisałam do Roba.
- W twoim wieku to już niedługo - odpisał Robo.

Phi.

piątek, 25 września 2009

814. marazm

- Nic mi się nie chce - napisała Mrówka tuż po meczu.
- Myślałem, że od wczoraj coś fajnego napisałaś, skoro miałaś wenę - rozczarował się Robo.
- Tak. Epitafium. Nawet dwa.
- Za mało! - uznał Robo.
- Nie mówiłam, że mam ogromną wenę!

poniedziałek, 21 września 2009

813. prorok

Notatkę dodano:2009-09-21 20:30:35

Postanowiłam raz na zawsze rozprawić się z książką, która została wydana w sześciuset numerowanych egzemplarzach i istnieje tylko w jednym miejscu w Katowicach. Skserowałam sobie potrzebne rozdziały i wracałam właśnie na dworzec, kiedy zadzwonił telefon.
- Jeśli się odwrócisz, zobaczysz utykającego faceta z siatami - usłyszałam głos Mariusza-wieszcza, który po wypadku chodzi sobie krokiem statecznym na razie.
- To ja na ciebie zaczekam - oznajmiłam, odwracając się i niekonsekwentnie pędząc w kierunku owego faceta.
- To będziesz musiała przejść na drugą stronę ulicy.
- To już przechodzę - oznajmiłam, nie spuszczając z Mariusza wzroku. - Hej, a właściwie dlaczego jeszcze rozmawiamy przez telefon? Weź się rozłącz!
- Bo ja zacząłem rozmowę i ja ją skończę - oznajmił Mariusz. I rozłączył się, bo właśnie do niego dotarłam.
- Daj mi siatki - zażądałam. Mariusz wybrał jedną i podał mi, mówiąc, że zaraz dojdzie jeszcze Ania (Ania B., co precyzuję, chociaż przecież oczywiste jest).
Chwilę później dogoniła nas Ania.
- Dajcie mi siatki - zażądała.
Wiele nas łączy ;).