poniedziałek, 21 września 2009

813. prorok

Notatkę dodano:2009-09-21 20:30:35

Postanowiłam raz na zawsze rozprawić się z książką, która została wydana w sześciuset numerowanych egzemplarzach i istnieje tylko w jednym miejscu w Katowicach. Skserowałam sobie potrzebne rozdziały i wracałam właśnie na dworzec, kiedy zadzwonił telefon.
- Jeśli się odwrócisz, zobaczysz utykającego faceta z siatami - usłyszałam głos Mariusza-wieszcza, który po wypadku chodzi sobie krokiem statecznym na razie.
- To ja na ciebie zaczekam - oznajmiłam, odwracając się i niekonsekwentnie pędząc w kierunku owego faceta.
- To będziesz musiała przejść na drugą stronę ulicy.
- To już przechodzę - oznajmiłam, nie spuszczając z Mariusza wzroku. - Hej, a właściwie dlaczego jeszcze rozmawiamy przez telefon? Weź się rozłącz!
- Bo ja zacząłem rozmowę i ja ją skończę - oznajmił Mariusz. I rozłączył się, bo właśnie do niego dotarłam.
- Daj mi siatki - zażądałam. Mariusz wybrał jedną i podał mi, mówiąc, że zaraz dojdzie jeszcze Ania (Ania B., co precyzuję, chociaż przecież oczywiste jest).
Chwilę później dogoniła nas Ania.
- Dajcie mi siatki - zażądała.
Wiele nas łączy ;).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz