środa, 10 czerwca 2009

766. słowa, słowa, słowa

Piotrek, z narażeniem życia i zdrowia (wcale nie, ale co mi szkodzi ubarwić, od razu inaczej się czyta) zdobył dla Mrówki wywiad od Egzekutora. Pod ostrzałem, osłaniając wywiad własnym plecakiem, przedarł się do swojego miasta, sforsował barykady drzwi, zasłonił okna czarnym papierem i zeskanował ów wywiad, rozglądając się przy tym na boki i uważnie nasłuchując, czy aby w pobliżu wróg nie czuwa. Mrówka, w dowód wdzięczności, postanowiła przypomnieć Piotrkowi o słowniku, który ma dla niego od pół roku, ale zapomina przywieźć.
- Mam dla ciebie słownik - wystukała na klawiaturze, ocierając łzy wzruszenia (żeby nie zrobiły zwarcia).
- Jaki? - zainteresował się Piotrek.
- Zielony - sprecyzowała Mrówka.
- A coś jeszcze o nim? - nie poddał się Piotrek, gdyż, jak wynika z pierwszych zdań notki, dzielny był. Mrówka zdecydowała się obejrzeć przedmiot rozmowy. Po dokonaniu oględzin przywędrowała nad klawiaturę.
- Jak przyłożysz do niego kciuk, to od opuszka do pierwszego zgięcia na grubość.
- Super - ucieszył się Piotrek, bo co mu innego pozostało. - A co w nim jest? - zapytał, trochę rozpaczliwie.
- Wyrazy. I artykuły hasłowe - poinformowała go Mrówka.

Co on się tak dopytuje, słownika nie widział?... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz