- Napisałam gniota - poinformowałam ML (żeby nie było, że skoro nie piszę R3, to nie robię NIC).
- Pokaż - zgodził się łaskawie ML.
Pokazałam.
- Niespecjalnie pognieciony - ocenił ML. - Trzymasz pewien poziom. Ciut powyżej dna.
- To dam cię na bloga - zaproponowałam.
- Wystarczy 1,5 minuty rozmowy i już jestem cytowany - ucieszył się ML.
Tja.
A ja blogowo oznajmiam, że robię sobie urlop.
I w ramach urlopu:
1) będę robić tylko to, na co mam ochotę, bardzo egoistycznie...
2) ... dopóki mi się to nie znudzi,
3) będę wypoczywać
4) i pisać teksty satyryczne, bo przy tym wypoczywam,
5) i wydzierać się przy gitarze aż ochrypnę,
6) i jak mi się znudzi robienie tego, na co mam ochotę, to poczekam, aż mi przejdzie,
7) znudzenie,
8) i będę cały czas bardzo ale to bardzo wesoła,
9) i nikt mnie do niczego nie zmusi,
10) chyba że mi się samej zachce coś zrobić,
11) to wtedy pomyślę.
I w nagrodę kupię sobie Trąbkę dla Gubernatora kabaretu Potem. PRZED momentem, w którym na nagrodę będę zasługiwać.
Może jutro.
Więc jeśli ktoś ma sprawy niezwiązane z rekreacją, to mnie nie będzie do odwołania.
I SAMA zawołam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz