- Wiesz, grałam dzisiaj Cohena na leżąco - wyznałam Piotrkowi, jako że plan urlopu wcielam w życie.
- Leżałaś na gitarze? - zdziwił się Piotrek.
- Nie, na plecach.
- Aha, plecami na gitarze? - dopytywał się Piotrek i ciekawa jestem, jak sobie to wyobrażał.
- Nie! - sprostowałam. - Plecami na... hmm... na czym to ja leżałam plecami? Wiem, na podłodze! A plecami gitary leżałam sobie na brzuchu.
- No - ucieszył się Piotrek. - Bo jużem myślał...
- Gratulacje! - wtrąciłam się szybko.
I powiedział, że gdyby miał bloga, to by mnie na niego dał.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz