Sal: Widziałaś "Film o pszczołach"?
Mrowka: Nie...
Sal: Obejrzyj.
Mrowka: A o czym jest?
środa, 19 grudnia 2007
niedziela, 16 grudnia 2007
440. z miasta R. retrospekcja
2007-12-16 21:42:11
W ostatni poniedziałek przyszłam sobie na dworzec PKS.
O godzinie 8:10 (czyli pięć minut przed czasem) podjechał na stanowisko autobus do miasta R. Ogrzewany i czysty.
Kierowca otworzył drzwi i odpowiadał pasażerom na "dzień dobry".
Sprzedał wszystkim bilety bez żadnego marudzenia i z uśmiechem.
Punktualnie o 8:15 zamknął drzwi i pojechał.
Po drodze nie trafiliśmy na żaden korek.
Żaden pasażer nie narzekał. Na nic.
W mieście R. byliśmy o godzinie 9:20 (normalnie jesteśmy o 9:55, a według rozkładu - o 9:35).
90% drogi przespałam, budząc się tylko, kiedy mijaliśmy tablice witające w kolejnych miastach.
I nie idealizuję teraz przeszłości, tak było naprawdę.
Co za nuda!!!
W ostatni poniedziałek przyszłam sobie na dworzec PKS.
O godzinie 8:10 (czyli pięć minut przed czasem) podjechał na stanowisko autobus do miasta R. Ogrzewany i czysty.
Kierowca otworzył drzwi i odpowiadał pasażerom na "dzień dobry".
Sprzedał wszystkim bilety bez żadnego marudzenia i z uśmiechem.
Punktualnie o 8:15 zamknął drzwi i pojechał.
Po drodze nie trafiliśmy na żaden korek.
Żaden pasażer nie narzekał. Na nic.
W mieście R. byliśmy o godzinie 9:20 (normalnie jesteśmy o 9:55, a według rozkładu - o 9:35).
90% drogi przespałam, budząc się tylko, kiedy mijaliśmy tablice witające w kolejnych miastach.
I nie idealizuję teraz przeszłości, tak było naprawdę.
Co za nuda!!!
sobota, 15 grudnia 2007
439. książki mrówkowe
- I Boss stwierdził, że z moich peregrynacji rybnickich faktycznie zrobię książkę. Rozdział pierwszy: kierowcy - opowiadałam wczoraj Fimbulowi.
- Rozdział drugi: jak kupić bilet w kasie - odparł natychmiast Fimbul.
- Wiesz... jak KUPIĆ, to ja za bardzo nie wiem, bo mi nigdy nie sprzedali... - zastanowiłam się.
- Rozdział drugi: jak kupić bilet w kasie - odparł natychmiast Fimbul.
- Wiesz... jak KUPIĆ, to ja za bardzo nie wiem, bo mi nigdy nie sprzedali... - zastanowiłam się.
piątek, 14 grudnia 2007
438. po kole i...
- Jedzie Szefowa? - zapytał Boss, zatrzymując się przy windzie. Mrówce dopiero po chwili skojarzyło się, że mowa o Ani Szczepanek, szefowej Koła.
- A myślałam, że Boss o swoją żonę pyta... - wyrwało jej się.
Jeden z piękniejszych tekstów Bossa dzisiaj. PrzenajBosski zniecierpliwiony, bo Mrówka ciągle coś gada i mu przeszkadza: Mrówka, bo małe zwierzątka to wiesz...
- A myślałam, że Boss o swoją żonę pyta... - wyrwało jej się.
Jeden z piękniejszych tekstów Bossa dzisiaj. PrzenajBosski zniecierpliwiony, bo Mrówka ciągle coś gada i mu przeszkadza: Mrówka, bo małe zwierzątka to wiesz...
sobota, 8 grudnia 2007
434. ból brzucha
Znalazłam przy okazji szukania opowieści o Rewii:
Mrówka: Cześć Fimbul. Masz no-spę?
Fimbul: A co to jest?
Mrówka: Taka tabletka, jak cię brzuch boli, jak masz okres.
Fimbul: Jasne, codziennie noszę, na wypadek, jakbym dostał.
Mrówka: Cześć Fimbul. Masz no-spę?
Fimbul: A co to jest?
Mrówka: Taka tabletka, jak cię brzuch boli, jak masz okres.
Fimbul: Jasne, codziennie noszę, na wypadek, jakbym dostał.
piątek, 7 grudnia 2007
433. Wielka Rewia Satyryczna
2007-12-07 19:44:28
Rewia od początku miała być okołoblogowym prezentem urodzinowym dla Bossa.
Dzisiaj urodziny PrzenajBosskiego. Wszystkiego najlepszego raz jeszcze!!!
Szukałam sobie właśnie w archiwalnych rozmowach odprysków Rewii... i sama jestem zaskoczona tym, co znalazłam. Chronologicznie wygląda to mniej więcej tak:
16.08.2007 Mrówka w rozmowie na gg improwizuje "notkę" na czwartą stronę okładki Rewii:
Tu leży Mrówka, co ma defekt:
padła, natchnieniem przygnieciona,
a jej (i innych) muzy efekt
znajdziesz w tej książce, na jej stronach.
20.08.2007 Ania Szczepanek o Rewii:
- Kurczę, Mrówka, to będzie dłuższe od twojej pracy doktorskiej!
20.08.2007 Zadra:
- Mrówa, a ja cię trzepnę! Czytam sobie twoją notkę i to, że się żalisz, że "dzisiaj nikt nic nie napisał". A wysłałaś, marudo, uaktualniony tekst Rewii? Od dwóch dni czekam na obiecany materiał!
21.08.2007 Zadra:
- My powinniśmy chyba się na tydzień zamknąć razem,z robić burzę mózgów i od ręki to napisać...
21.08.2007 Mrówka i Zadra:
Mrówka: no, takiej sceny z vetem bym nie wymyśliła.
Zadra: szczerze? Ja po raz drugi też nie.
22.08.2007 Mrówka do Ani Szczepanek:
- Bossowi będziesz wróżyć. Z fusów. Ciekawe jak ty chcesz wróżyć z fusów po liptonie.
Ania: A może z torebki po liptonie? Nie wiem, z torebki po liptonie nie wróżyłam nigdy.
27.08.2007 Mrówka:
- Cholera, nie zasługuję na takiego Promotora...
3.09.2007 o planach trzech Rewii
Egzekutor: Trylogia - owszem, byle nie przesadzić z objętością, bo się Boss załamie i nie doczyta...
Mrówka: Zawsze możemy gdzieś na czwartej stronie okładki napisać, że nikt się nie domyśla, co spotka Bossa - i wtedy doczyta bez względu na objętość...
4.09.2007 improwizowana rozmowa Mrówki i Zadry
Zadra: Mrówka gdzieś nam zwiała, znikła...
pisać teksty miała zmora!
Mrowka: fakt, dostała się do pikła
albo poszła do doktora
Zadra: doktor? raczej żaden internista
taki zbytnio nie pomoże...
Mrowka: tu pomoże tylko czysta...
czysta? A uchowaj, Boże!
Rewia od początku miała być okołoblogowym prezentem urodzinowym dla Bossa.
Dzisiaj urodziny PrzenajBosskiego. Wszystkiego najlepszego raz jeszcze!!!
Szukałam sobie właśnie w archiwalnych rozmowach odprysków Rewii... i sama jestem zaskoczona tym, co znalazłam. Chronologicznie wygląda to mniej więcej tak:
16.08.2007 Mrówka w rozmowie na gg improwizuje "notkę" na czwartą stronę okładki Rewii:
Tu leży Mrówka, co ma defekt:
padła, natchnieniem przygnieciona,
a jej (i innych) muzy efekt
znajdziesz w tej książce, na jej stronach.
20.08.2007 Ania Szczepanek o Rewii:
- Kurczę, Mrówka, to będzie dłuższe od twojej pracy doktorskiej!
20.08.2007 Zadra:
- Mrówa, a ja cię trzepnę! Czytam sobie twoją notkę i to, że się żalisz, że "dzisiaj nikt nic nie napisał". A wysłałaś, marudo, uaktualniony tekst Rewii? Od dwóch dni czekam na obiecany materiał!
21.08.2007 Zadra:
- My powinniśmy chyba się na tydzień zamknąć razem,z robić burzę mózgów i od ręki to napisać...
21.08.2007 Mrówka i Zadra:
Mrówka: no, takiej sceny z vetem bym nie wymyśliła.
Zadra: szczerze? Ja po raz drugi też nie.
22.08.2007 Mrówka do Ani Szczepanek:
- Bossowi będziesz wróżyć. Z fusów. Ciekawe jak ty chcesz wróżyć z fusów po liptonie.
Ania: A może z torebki po liptonie? Nie wiem, z torebki po liptonie nie wróżyłam nigdy.
27.08.2007 Mrówka:
- Cholera, nie zasługuję na takiego Promotora...
3.09.2007 o planach trzech Rewii
Egzekutor: Trylogia - owszem, byle nie przesadzić z objętością, bo się Boss załamie i nie doczyta...
Mrówka: Zawsze możemy gdzieś na czwartej stronie okładki napisać, że nikt się nie domyśla, co spotka Bossa - i wtedy doczyta bez względu na objętość...
4.09.2007 improwizowana rozmowa Mrówki i Zadry
Zadra: Mrówka gdzieś nam zwiała, znikła...
pisać teksty miała zmora!
Mrowka: fakt, dostała się do pikła
albo poszła do doktora
Zadra: doktor? raczej żaden internista
taki zbytnio nie pomoże...
Mrowka: tu pomoże tylko czysta...
czysta? A uchowaj, Boże!
środa, 5 grudnia 2007
431. nic mnie nie zdziwi
Poniedziałek, godzina 18:30.
Katowice, słabo oświetlony skwerek na Warszawskiej (między przystankiem a kościołem na Mariackiej).
Mrówka leci na swój autobus.
Dwaj pijani faceci idą (LEDWO idą), obejmując się za ramiona.
I śpiewają na cały głos:
OTO JEST DZIEŃ, KTÓRY DAAAAŁ NAAAAM PAAAAAAN!
Katowice, słabo oświetlony skwerek na Warszawskiej (między przystankiem a kościołem na Mariackiej).
Mrówka leci na swój autobus.
Dwaj pijani faceci idą (LEDWO idą), obejmując się za ramiona.
I śpiewają na cały głos:
OTO JEST DZIEŃ, KTÓRY DAAAAŁ NAAAAM PAAAAAAN!
wtorek, 4 grudnia 2007
430. wariacje z miasta R.
2007-12-04 20:59:07
notka z wczoraj
Taki Bilet z Kasy to dla niektórych dobro nieosiągalne. Byłam dzisiaj w Katowicach o 7:55 (tym samym autobusem, którym dwa tygodnie temu byłam o 8:22).
Stwierdziłam, że tym razem na pewno uda mi się kupić Bilet z Kasy. Poszłam do kasy.
- Dzień dobry, proszę normalny do Rybnika na 8:15.
Pani w okienku już miała wystukać coś na kasie, ale nagle jakby się rozmyśliła.
- 8:15, bilety u kierowcy, stanowisko trzecie - powiedziała.
Rozczarowałam się.
Przyjechał autobus do miasta R. Punktualnie. Stosunkowo czysty, nieogrzewany (ale ciepło dzisiaj dosyć). Najnormalniejszy w świecie kierowca nie zapewnił jak dotąd żadnych atrakcji. Ot, sprzedał bilety (bez słowa) i jedzie. Nudno. Nie ma co opisywać.
Swoją drogą nie mam pojęcia, skąd ludzie biorą bilety z kasy...
notka z wczoraj
Taki Bilet z Kasy to dla niektórych dobro nieosiągalne. Byłam dzisiaj w Katowicach o 7:55 (tym samym autobusem, którym dwa tygodnie temu byłam o 8:22).
Stwierdziłam, że tym razem na pewno uda mi się kupić Bilet z Kasy. Poszłam do kasy.
- Dzień dobry, proszę normalny do Rybnika na 8:15.
Pani w okienku już miała wystukać coś na kasie, ale nagle jakby się rozmyśliła.
- 8:15, bilety u kierowcy, stanowisko trzecie - powiedziała.
Rozczarowałam się.
Przyjechał autobus do miasta R. Punktualnie. Stosunkowo czysty, nieogrzewany (ale ciepło dzisiaj dosyć). Najnormalniejszy w świecie kierowca nie zapewnił jak dotąd żadnych atrakcji. Ot, sprzedał bilety (bez słowa) i jedzie. Nudno. Nie ma co opisywać.
Swoją drogą nie mam pojęcia, skąd ludzie biorą bilety z kasy...
poniedziałek, 3 grudnia 2007
po recitalu
Ponieważ byłam tam pół godziny wcześniej, mogłam sobie usiąść. Na schodach. Nie ja jedna, całe schody były zajęte, z pozostawionym na wszelki wypadek wąziutkim przejściem.
Średnia wieku na sali - 70 lat. Jako najmłodsza (poza dźwiękowcami) i tak pewnie bym sobie na krzesełku długo nie posiedziała.
Będę dawkować napięcie, co mi tam.
Boję się reinterpretacji piosenek. Zwłaszcza kabaretowych, które składają się przecież w takim samym stopniu z tekstu i interpretacji. Boję się tematyzowania, bo to grozi monotonią.
Ale na ten recital (Maria Meyer: Kobieta w polskim kabarecie) czekałam 1,5 miesiąca. I kiedy wreszcie znalazłam się w Parnassosie, a Maria Meyer wbiegła na scenę boso (ze szpilkami w rękach), w sukni koloru czerwonego wina i w białym futrze, kiedy zaczęła śpiewać "Ta mała piła dziś..." wiedziałam już, że warto na tych schodach choćby i do rana...
Kontakt z publicznością nawiązała od razu, a nie było łatwo, bo publiczność wybitnie niekabaretowa (jak przepiszę kabareaktówkę, to się przekonacie). Chwila szukania przychylnych osób - i atmosfera podgrzana.
Hitem satyrycznym był fragment piosenki Ja się boję sama spać:
- Ja się bo- jak się siada w pierwszym rzędzie, to tak potem jest - ję sama spać! - wyśpiewany do zażenowanego dżentelmena.
Ponad godzina genialnych piosenek. W najlepszym z możliwych wykonań. Meyer sprostała - że się do Przybory odwołam - i Kwiatkowskiej, i Jędrusik. A to nie było łatwe.
Na bis - energetyzujące Kocham cię, życie.
Kto nie był, może się tylko smucić, ewentualnie poczekać na obszerniejszą i bardziej oficjalną relację.
Średnia wieku na sali - 70 lat. Jako najmłodsza (poza dźwiękowcami) i tak pewnie bym sobie na krzesełku długo nie posiedziała.
Będę dawkować napięcie, co mi tam.
Boję się reinterpretacji piosenek. Zwłaszcza kabaretowych, które składają się przecież w takim samym stopniu z tekstu i interpretacji. Boję się tematyzowania, bo to grozi monotonią.
Ale na ten recital (Maria Meyer: Kobieta w polskim kabarecie) czekałam 1,5 miesiąca. I kiedy wreszcie znalazłam się w Parnassosie, a Maria Meyer wbiegła na scenę boso (ze szpilkami w rękach), w sukni koloru czerwonego wina i w białym futrze, kiedy zaczęła śpiewać "Ta mała piła dziś..." wiedziałam już, że warto na tych schodach choćby i do rana...
Kontakt z publicznością nawiązała od razu, a nie było łatwo, bo publiczność wybitnie niekabaretowa (jak przepiszę kabareaktówkę, to się przekonacie). Chwila szukania przychylnych osób - i atmosfera podgrzana.
Hitem satyrycznym był fragment piosenki Ja się boję sama spać:
- Ja się bo- jak się siada w pierwszym rzędzie, to tak potem jest - ję sama spać! - wyśpiewany do zażenowanego dżentelmena.
Ponad godzina genialnych piosenek. W najlepszym z możliwych wykonań. Meyer sprostała - że się do Przybory odwołam - i Kwiatkowskiej, i Jędrusik. A to nie było łatwe.
Na bis - energetyzujące Kocham cię, życie.
Kto nie był, może się tylko smucić, ewentualnie poczekać na obszerniejszą i bardziej oficjalną relację.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


